Stabilizator wentylacji - jak zaoszczędzić na ogrzewaniu

Zima w pełni (wreszcie!), kaloryfery podkręcone na maksa, rachunek za ogrzewanie rośnie w mgnieniu oka. Jak to mówiła p. Bieńkowska - sorry, taki mamy klimat :-) Klimat klimatem, Polacy jednak nie chcą puszczać pieniędzy z dymem i robią co mogą, aby rachunki obniżyć. Niestety nie zawsze w mądry sposób, np. zaklejają lub zatykają szczelnie kratki wentylacyjne. W ten sposób blokują przepływ powietrza i tylko pozornie oszczędzają. Pierwsze wrażenie - nie wieje, w pomieszczeniu jest cieplej. Niestety wzrasta wilgotność powietrza w pomieszczeniu, zwłaszcza jeśli suszymy w nim pranie. Ciepłe i wilgotne powietrze jest idealnym środowiskiem do rozwoju dla pleśni. Powoli zaczyna rozwijać się grzyb, domownicy zaczynają odczuwać dolegliwości oddechowe. Jeszcze gorzej, gdy w budynku jest piecyk gazowy lub kuchenka. Brak wentylacji jest przyczyną wielu tragedii, niemal codziennie pokazywanych w wiadomościach. Jak więc żyć? Mieć ciepło, bezpiecznie i nie bankrutować w okresie zimy? 
Potrzeba jest matką wynalazku. Jest bezpieczny sposób na ograniczenie strat ciepła poprzez kratki wentylacyjne. Nie blokuje on wymiany powietrza w pomieszczeniu, ale pozwala na zoptymalizowanie go pod względem wielkości pomieszczenia, jego przeznaczenia (kuchnia, łazienka, pokój) a także ilości mieszkańców. Stabilizator wentylacji, urządzenie, które w prosty sposób wkłada się w miejsce kratki wentylacyjnej. Oto film, jak to się robi:

 Na stronie producenta oprócz danych technicznych urządzenia, są dwie fajne aplikacje:
- kreator doboru stabilera (po podaniu ilości kratek wentylacyjnych, wielkości mieszkania, ilości mieszkańców, program dobiera odpowiednie urządzenie)
- kalkulator oszczędności, jakie będą po zamontowaniu stabilera
Zaradna Mama używa stabilera od roku. Na co trzeba zwrócić uwagę? Na kominiarza :-) Nie wszyscy kominiarze znają techniczne nowinki. Warto mieć pod ręką opis urządzenia i pokazać go w trakcie kontroli przewodów kominowych. Urządzenie działa bezawaryjnie i pozwala uniknąć palpitacji serca przy czytaniu rachunku za grzanie :-)
Wpis powstał przy współpracy z DARCO

Gdy mniej znaczy więcej - ile słów musimy znać w języku obcym?

Panuje powszechne przekonanie, że aby móc się sprawnie porozumiewać należy przyswoić dużą liczbę nowych słówek. Okazuje się, że nie ilość słówek ma znaczenie, ale ich przydatność, czyli po prostu częstotliwość z jaką są wypowiadane przez rodzimych użytkowników języka. Obecnie, po latach badań nad uczeniem się, znane są dokładne liczby słów, które musimy opanować, aby móc porozmawiać z obcokrajowcem. Liczby te zaskakują:

Najbardziej znane 40 słów – to 50% wypowiadanego słownictwa.
Najbardziej znane 200 słów – to 80% wypowiadanego słownictwa.
Najbardziej znane 300 słów – to 85% wypowiadanego słownictwa.
Najbardziej znane 400 słów – to 90% wypowiadanego słownictwa.
Najbardziej znane 800 – 1500 słów – to 95% wypowiadanego słownictwa.
To wszystko oznacza, że na 1000 słów wypowiedzianych przez obcokrajowca, aż połowa z nich (50%), czyli 500, będzie stanowiło 40 najpopularniejszych słówek. Z tego wynika, że aby zrozumieć połowę wypowiedzi w dowolnym języku – wystarczy znać 40 podstawowych słówek.

Podobne zjawisko dotyczy języka pisanego, gdzie liczby są oczywiście nieco inne. Tutaj:

Najbardziej znane 80 słów – to 50% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 200 słów – to 60% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 300 słów to 65% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 400 słów – to 70% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 800 słów – to 80% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 1500 – 2000 słów – to 90% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 3000 – 4000 słów – to 95% tekstu pisanego.
Najbardziej znane 8000 słów - to 99% tekstu pisanego.

Co to oznacza dla czytającego. Oznacza to, że w opowiadaniu liczącym 10000 słów, aż 7000 będzie można zrozumieć znając tylko 400 słów danego języka.

I tu powstaje pytanie, dlaczego, choć dziecko uczy się języka przez kilka lat, wciąż nie potrafi zrozumieć wypowiedzi obcokrajowca lub najprostszej notatki prasowej? Otóż, należy zwrócić uwagę na częstotliwość użycia słówek, których się uczymy. Jeśli nauka ma być skuteczna, osoba ucząca się powinna uczyć się słówek, które w języku są najczęściej używane, są najpopularniejsze. Podręczniki dla zaawansowanych najeżone są wyjątkami i rzadkimi użyciami. Książki dla dzieci pełne są obrazków ze zwierzątkami, o których rzadko się rozmawia w sytuacjach codziennych. Stąd uczeń gimnazjalista zapewne będzie znał odmiany czasowników nieregularnych oraz nazwy stworzeń morskich, ale pospolite wyrażenia mogą stanowić dla niego trudność. Jak widzimy, bardzo wiele zależy od materiałów używanych przez nauczyciela podczas lekcji. Osoby chcące nauczyć się języka obcego w stopniu średnim, w celu płynnego komunikowania się, powinny oprócz korzystania z podręczników, czytać gazety codzienne i słuchać radia. W środkach masowego przekazu częstotliwość używanych słów jest zbliżona do naturalnej, z podręcznikami bywa różnie. Twórcy nowoczesnych podręczników starają się naśladować język naturalny w swoich publikacjach, stąd w nich duża ilość scenek, dialogów i wycinków prasowych, lecz niestety, w wielu z nich wciąż można napotkać liczne błędy (np. słowa rzadko używane w podręcznikach dla podstawówki). Doświadczony nauczyciel nie będzie wymagał rzadkiego słownictwa od swoich uczniów i zamiast tego wykorzysta w nauczaniu słówka częściej używane, bardziej przydatne. Dodatkowo, aby nasz rozwój językowy przebiegał równomiernie, niezwykle ważny jest kontakt z żywym językiem – wyjazdy zagraniczne, kontakty z obcokrajowcami. Pamiętajmy zatem, że nieznajomość podstawowego słownictwa uniemożliwia komunikację, ale znajomość słów bardzo rzadkich również komunikacji nie ułatwia. Uczenie się słownictwa rzadkiego, z dziedziny, która nas mało interesuje, w określonych przypadkach może zniechęcić do nauki nawet najzdolniejszego ucznia, a przecież wystarczy tylko około 800 słów, aby się porozumieć. 
 
Autorką wpisu jest Agnieszka Górska

A u Zaradnych Babcia z Dziadkiem zapisali się na....

Dzień Babci i Dziadka, dzieci dają laurki z własnoręcznie nabazgranymi życzeniami ... wesołych świąt :-) Do tego słodki  poczęstunek, zdrapka na milion zł i śliczne kapciuszki (Babcia zawsze narzekała, że jej u Zaradnych ciągnie po nogach). Kawka, herbatka, moc całusów od maluchów a tu Babcia mówi:
- zamiast tych kapci, to ja bym wolała takie gatki z ochraniaczem na kość ogonową
Zaradna ma oczy jak 5 zł
- bo wiesz, zapisaliśmy się z Dziadkiem na wycieczkę w góry i jazdę na snowbordzie
Zaradna zbiera szczękę z podłogi

Noworoczne paranoje :-/

2015 u Zaradnych rozpoczął się paranoją. Zaradna opłaca jedną składkę zdrowotną z etatu, drugą z działalności gospodarczej (prawie 300 zł / m-c) a i tak musi iść prywatnie do lekarza i zapłacić trzeci raz, bo przychodnia nie podpisała kontraktu. Takie rzeczy tylko w PL :-/

Drodzy Czytelnicy, Zaradna Mama z całego serca dziękuje Wam za wspólnie spędzony rok!

Drodzy Czytelnicy, Zaradna Mama z całego serca dziękuje Wam za wspólnie spędzony rok! Za Waszą obecność, komentarze, maile. Dzięki Wam Zaradna wiele razy się śmiała, czasem razem z Wami płakała. Na Nowy Rok życzy Wam i sobie - siły i pogody ducha. Dzięki nim można się uporać z kłopotami. Niech kolejny rok będzie lepszy od poprzedniego, niech obfituje w miłe wydarzenia, a los Wam sprzyja zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym.
Buziaki Kochani :-*

P.S. Od 2 stycznia zaglądajcie również na http://www.clean-your-life.com/ - ta strona pozwoli Wam dotrzymać noworocznych postanowień :-)

Wasze historie o prezentowych wpadkach

Oto historie o prezentowych wpadkach, które przesłaliście. Zaradna spodziewała się ich więcej ale to chyba oznacza, że jesteście doświadczeni w kwestii prezentów i w większości trafiacie z wyborem :-)

I
Z okazji Chrztu Świętego zamówiłam dla Chrześniaka pamiątkową łyżeczkę ze srebra. Był na niej wygrawerowany napis z datą urodzin dziecka. Niestety był czeski błąd w dacie. Wynikało z niego, ze w dniu Chrztu dziecka nie było jeszcze na świecie. Dziecku co prawda nie zrobiło to różnicy, ale miny rodziców nie zapomnę do końca życia. Niefortunna wpadka była tematem plotek jeszcze długi czas a ja czułam się jak ostatnia analfabetka.

II
A co do wtopy to mieliśmy ich kilka i to z tymi samymi dziećmi a jest to męża chrzesniak i jego brat. Dzieci mają wszystko zabawki od podłogi do sufitu poukładane na półkach. Z jednej strony dobrze bo im nic nie brakuje i wszystko mają ale z drugiej strony dla nas kupujących prezenty jest to problem bo nigdy nie wiadomo co kupić. Raz kupiliśmy grę na PSP daliśmy około 100zl ale to mało ważne bo gdy mu daliśmy prezent powiedział że to ma :/. Kolejna wtopa to gdy umówiliśmy się na prezenty niestety mama chłopaków wymyśliła klocki lego ale takie po 150zl dla każdego niestety nie mogliśmy im kupić tego wiec kupiliśmy z lego ale trochę tańsze i niestety ale trafiliśmy znowu na to co mieli a więc modlę się aby w tym roku już takiej wtopy nie było ale znowu kupiliśmy klocki lego wiec czuje ze juz to mają.

III
Zeszła wigilia, cała rodzina przy stole, ja spracowana  starająca sie, robiąca prezenty na ostatnią chwilę i stało się :) dziewczynka lat 5 otrzymała zestaw kreatywny do zdobienia torebek, czekoladę oraz maskotke jako akcent czyli ta wisienka na torcie :) Podnieceni czekaliśmy na mikołaja, dziecko rozpakowało prezent i krzyczy : ooooo nie tylko nie robótki ręczne, przeglada dalej, patrzy czekolada ....mamo przecież mam uczulenie na czekoladę, pora na maskotę... zostałam nią trafiona centalnie między oczy" :) ale kmentarz matki (obdarowanego dziecka) na maskotkę był bezcenny "to chyba jakaś pomyłka.. maskotka kubusia puchatka ? " Miny nie jestem w stanie opisać gdy odpowiedziałam ze pomyłki nie zarejstrowano. Pominę fakt ze owa maskotka to był nietrafiony prezent który orzymało moje dziecko i postanowiłam podac ją dalej oszcedzajac zarazem..chcąc iść na ilość a nie jakoś . Mocy przybywaj. W środę kolejna próba wigilijna w tym samym gronie.

IV
W ubiegłym roku tuz przed świętami kuzynka mojego męża urodziła dzieciątko. Nie znamy się zbyt blisko ale tak się zdarzyło że szykowała nam się wspólna Wigilia u cioci, wypadało więc obdarować nowego członka rodziny, Z barwnych opowieści cioci wynikało że na świat przyszła piękna Antosia. Kupiłam więc Mikołajkową sukienusię w rozmiarze mini mini. Mama która rozpakowała prezent i obejrzała wdzianko wpadła w histeryczny śmiech a wszyscy goście razem z nią. Tylko ja i mój mąż siedzieliśmy skonsternowani, wręcz odrobine obrażeni. Okazało się że kuzynka dwa tygodnie wcześniej wydała na świat pięknego dorodnego syna Antosia ;-). Ubawu byo co niemiara zwłaszcza że mama kulturalna kobieta postanowiła że oczywiście przymierzy synowi prezent. Oczywicie zdjęcie z pierwszej gwiazdki Antosia w sukieneczce znalazło się w naszym albumie i latami będzie nam przypominać nasza wpadkę. A wystarczyłaby odrobinę większa dociekliwość.

V
Moja siostra ma dwójkę dzieci – chłopca i dziewczynkę. Na 3 urodziny siostrzenicy sprezentowałam jej śliczny różowy wózeczek, z lalką, ubrankami i akcesoriami dla niej. Dziewczynka obejrzała mój prezent bez emocji i zajęła się zabawką od innego gościa. Tymczasem jej brat troskliwie woził lalkę w wózeczku całe popołudnie, karmił z buteleczki i przebierał. Mimo pełnych półek autek i klocków, bawi się wózkiem z lalką do dziś. Wyrośnie z niego cudowny tato.

VI
Moim nie trafionym prezentem były klocki LEGO. Z racji tego że mój syn je ubóstwia stwierdziłam ze kuzynki syn dwa lata młodszy też je polubi. Miał 5 lat dostał zestaw  Star Wars Planet Series 2 po rozpakowaniu nie wykazał nimi zainteresowania otworzył i zostawił mój syn mu poskładałam zachęcał do zabawy. Pobawili się trochę i pogubili tego samego dnia  zostały tylko połówki kul. No i jak zorientował się ze ma tylko kule to zaczął się płacz ze Mikołaj go oszukał z prezentem bo dał mu znikające prezenty, i reszta kolacji nie była zbyt przyjemna bo mały płakał za zabawkami. Innym razem szwagierki pytałam się co kupić jej córce chciała lego Friends kupiliśmy okazało się ze wszystkim to mówiła i każdy kupił ten sam zestaw Lego Friends. Wiktoria nie była zadowolona bardzo marudziła, że Mikołaj nie potrafi się dogadać z Elfami i w 4 paczki spakował jej to samo. Bardzo jej  się to nie podobało i przez całą Wigilię dała wszystkim pokazać, że nie lubi świąt i Mikołaja bo jak on mógł jej tak zrobić.

VII
Pojechaliśmy do bratanka męża z zestawem lego, bo chłopiec ,bo lubi klocki a to prezent zawsze trafiony. Na miejscu solenizant rozpakował prezent i... mając dziwną minę powiedział: Dostałem już od Was taki zestaw ostatnio ale nie martwcie się ... jak mi się jakieś części zgubią to będę mieć jak znalazł.

VIII
Pojechaliśmy do rzadko widywanych znajomych i ich 2,5 letniego synka z symbolicznym prezentem składającym się z misia-pluszaka i jakiejś dziecięcej czekoladki. Mały rozpakował torebkę i najpierw zrobił buzię w podkówkę, potem na jego twarz wpłynęła słabo maskowana złość aż wreszcie energicznie nie patrząc nawet na pluszaka cisnął nim za siebie i powiedział "Nie lubię misi!" "Co tam jeście jest? eee tylko ciekolada"

IX
Wigilia kilka lat temu, z namaszczeniem rozpakowujemy prezenty i gdy wręczyłam ostatni mój prawie mąż oburzony spytał "Sobie nic nie kupiłaś?!" Dobrze, że jeszcze nie byliśmy po ślubie ,bo bym się z nim rozwiodła!

Zaradni uśmiali się czytając Wasze historie, dziękujemy za wszystkie maile! Nagrody trafią do autorów wpisów historii nr I i V. Prześlijcie swoje dane adresowe z numerem tel. dla kuriera z tego samego maila co zgłoszenie do zabawy.

Sposób na nietrafione prezenty

Co roku dzieciaki otrzymują tony nietrafionych prezentów. Są one niedostosowane do ich wieku, zainteresowań, lub po prostu się powielają. W tym roku pewnie będzie tak samo, ale nie martwcie się, bo jeśli Wasze dzieci dostaną nietrafiony prezent, lub co gorsza Wy obdarujecie malucha czymś, co mu nie przypadnie do gustu, będziecie mieli szansę zrehabilitować się. 
Poniżej są dwie propozycje, jedna dla chłopca druga dla dziewczynki (lub na odwrót - dzisiaj łatwo jest być posądzonym o pro / anty genderyzm, a co to za licho nikt do końca nie wie. Tak więc pierwsza propozycja to Lego Chima 70144 Ognisty pojazd Lavala, druga to My Happy Family  domek dla lalek 20132.

Co trzeba zrobić, aby dostać jeden z tych zestawów? Wystarczy do 28.12.2014 wysłać na adres zaradna.mama@op.pl opis, jaką plamę daliście kupując prezent i jaka była reakcja obdarowanego. Zaradna wybierze dwie osoby, które otrzymają powyższe prezenty. Uwaga, jedna osoba może otrzymać tylko jeden prezent, koniecznie trzeba zaznaczyć w mailu, który, żeby nie było kolejnej wtopy :-)
W zabawie mogą brać udział rodzice, opiekunowie, rodzeństwo, sąsiedzi, chrzestni - wszyscy, którzy zaliczyli wpadkę przy obdarowywaniu dzieci. Wysyłając swoje zgłoszenie, zgadzacie się na publikację go na tej stronie. Nie ma możliwości wymiany prezentu na inny ani na gotówkę. Wysyłki będą zrealizowane w pierwszym tygodniu stycznia. Zwycięzcy będą proszeni o podanie danych adresowych i numeru telefonu dla kuriera.
Udostępnijcie ten wpis swoim znajomym, może oni będą chcieli wziąć udział w zabawie :-)


Podajmy pomocną dłoń Karolinie, mamie trzech chłopców

Przedświąteczny okres, to czas kiedy ludzie zwalniają tempo, więcej dostrzegają i szerzej otwierają serducha. To właśnie wtedy odbywają się finały dobroczynnych akcji, potrzebującym są wysyłane paczki, urządzane wigilie itp. Wielu z Was brało udział w przygotowaniu Szlachetnej Paczki, wielu w inny sposób wspomaga potrzebujących. Wiele razy udowodniliście, że można na Was liczyć. 
Jest wśród nas blogerka, którą Zaradna zna od dawna. Fajna babka - Karolina, mama trzech chłopaków. Jak każdy w życiu miała wzloty i upadki, ale angażowała się w pomoc dla innych,  sprawiła też Zaradnej niezłą niespodziankę (http://www.zaradna-mama.com/2013/01/marzenia-sie-speniaja.html). Część z Was na pewno kojarzy ją z blogosfery, bo pisała od 2009 roku. Kilka miesięcy temu mąż przewrócił jej życie do góry nogami. Odszedł do dużo starszej kobiety, zostawiając ją z dziećmi bez żadnego wsparcia. Karolina najpierw myślała, że wróci, ułożą życie na nowo, potem pogodziła się ze zdradą i wyborem męża, złożyła pozew do sądu. Czeka na wyznaczenie terminu rozprawy i na ustalenie alimentów. Do tego czasu jest zdana na łaskę innych. Aby wyrzucić z siebie negatywne emocje a jednocześnie nie zaśmiecać nimi rodzinnego bloga, od trzech miesięcy publikuje tu http://zmagania-z-zyciem.blogspot.com/. Zajrzyjcie do niej. Przeczytajcie. Jeżeli macie możliwość, pomóżcie jej i podajcie pomocną dłoń. Nie trzeba wiele, w grupie siła!

Jakie są podstawowe typy inteligencji i co z tego wynika dla uczących się?

Każdy nauczyciel wie, że dzieci różnią się od siebie bardzo. Wiedzą to także rodzice, którzy mają wiecej niż jedno dziecko. Często jednak zapominamy, że typ inteligencji naszego dziecka może mocno wpłynąć na jego wyniki szkolne. Warto zatem dowiedzieć się, jaki jest to typ, aby móc zrozumieć, jakie są jego mocne strony, a także, aby dowiedzieć się, jak nasze dziecko powinno się uczyć, aby nauka sprawiała mu przyjemność. Howard Gardner wyróżnił osiem typów inteligencji. Wielu nauczycieli nazywa je zdolnościami. Poniżej krótki opis każdej z nich:
Inteligencja lingwistyczna – jest charakterystyczna dla osób, które lubią się uczyć, używając słów. Osoby takie powinny uczyć się przy pomocy gier i zabaw rozwijających słownictwo. Przyjemność sprawi im szukanie np. synonimów (wyrazów bliskoznacznych) lub antonimów (wyrazów przeciwstawnych). Uczniowie z inteligencją lingwistyczną uwielbiają dowcipy i zagadki słowne. Lubią opowiadać bajki i dopowiadać zakończenia do przeczytanych historii. Łatwo je skłonić do opowiadania bajek. Uwielbiają dyskutować. Chętnie podejmują się tworzenia wierszy lub piosenek. Rebusy i krzyżówki to dla osób z inteligencją lingwistyczną czysta przyjemność.
Inteligencja matematyczno – logiczna – to typ inteligencji charakteryzujący osoby, które postrzegają poprzez schematy i szablony. Dla uczniów o takiej umysłowości ważne jest, aby to, co robią było logiczne, uporządkowane i ułożone w odpowiedniej kolejności. Osoby takie chcą zwykle uzyskać dokładne i precyzyjne odpowiedzi na swoje pytania. Lubią rozwiązywać testy, a także zadania, w których możliwa jest tylko jedna odpowiedź. Chętnie rozwiązują łamigłówki i zagadki logiczne. Lubią, aby podane informacje można było zanotować w przejrzysty sposób, najlepiej w punktach.
Inteligencja wizualno – przestrzenna – to typ inteligencji, który odnajdziemy u osób, które potrzebują, aby treść wyrażona była za pomocą obrazów. Osoba z inteligencją wizualno-przestrzenną lubi: zdjęcia, wykresy, tabele, diagramy, rysunki i plakaty. Doskonałym narzędziem dla osób z inteligencją wizualno-przestrzenną są mapy myśli. Uczniowie z intelignencją wizualno-przestrzenną lubią czytać i tworzyć komiksy, a także wszsytko, co łączy się z malowaniem i rysowaniem.
Inteligencja muzyczna – znajdziemy ją u osób, którzy posiadają doskonały słuch. Osoby takie świetnie radzą sobie z nauką języków obcych, bowiem uwielbiają słuchać i są w stanie wiernie powtórzyć to, co słyszą. Uczniowie z inteligencją muzyczną lubią słuchać obcojęzycznych piosek i uczyć się całych tekstów na pamięć. Chętnie uczą się rymowanek i wierszy.
Inteligencja fizyczno-ruchowa – to inteligencja osób, które muszą się ruszać, aby się czegokolwiek nauczyć. Osoby takie mogą uczyć się w tańcu, lub porządkując rozsypane elementy. Muszą mieć możliwość chodzenia, biegania, poruszania rękami, układania, noszenia. Uczniom z inteligencją fizyczno-ruchową przyjemność sprawi odgrywanie scenek i gestykulacja.
Inteligencja interpersonalna – to typ inteligencji charakterystyczny dla osób, które lubią pracować z innymi ludźmi. Dla uczniów z inteligencją interpersonalną najodpowiedniejszymi metodami uczenia są np. dyskusje, wywiady, wspólne tworzenie, gry zespołowe, konkurencja, a także ćwiczenia w parach. Osoby z inteligencją interpersonalną chętnie grają w gry planszowe.
Inteligencja introspekcyjna – to inteligencja osób introwertycznych. Osoby takie uwielbiają samodzielną naukę i snucie refleksji w domu. Chętnie piszą dziennik, równie chętnie wypełniają kwestionariusze oraz rozwiązują psychotesty. Mogą się uczyć poprzez pisanie listów do samego siebie. Osoby te są samodzielne, chętnie odrabiają lekcje, bo lubią pracę indywidualną.
Inteligencja naturalistyczna – to typ inteligencji właściwy dla osób, które poszukują sensu wokół siebie. Dla uczniów z inteligencją naturalistyczną charakterystyczne jest, że pragną odkryć zasady rządzące danym zjawiskiem. To dla nich stworzono tablice historyczne i matematyczne. Aby, osoby z inteligencją naturalistyczną chciały się uczyć, muszą mieć możliwość grupowania materiału lub wyszukiwania podobieństw i powtarzających się wzorców.
Jak widzimy, różnice są dość znaczne. Jedna osoba może łączyć w sobie kilka typów zdolności, i tak jest najczęściej. Bywa też tak, że niektóre z naszych zdolności wykorzystujemy w większym stopniu niż inne. Dlaczego ważne jest, aby poznać swój typ zdolności. Otóż, wielu z nas, będąc w szkole nie odnosiło sukcesów, nie wiedząc dlaczego. Dziś wiemy, że powodem mógł być brak dopasowania naszych zdolności do sposobu prowadzenia lekcji. Nauczyciele zwykle uczą tak, jak sami lubią się uczyć. Nauczyciel-słuchowiec – wciąż każe słuchać piosenek. Nauczyciel-lingwistyk – naciska na odrabianie zadań. Większość nauczycieli przerabia program i wypełnia dokumentację. Niestety, przy licznej klasie różnice pomiędzy uczniami schodzą na dalszy plan, a uczeń, który z jakiegoś powodu nudzi się na lekcji lub nie radzi sobie z nauką dostaje złe oceny. Uważa się, że jest mało zdolny lub leniwy. Zwykle tak nie jest. Szkoła z zasady zorganizowana jest tak, aby rozwijać tylko określone zdolności – głównie polegające na pisaniu i czytaniu, a nauczyciel uczący w licznej klasie najczęściej skoncentrowany jest na utrzymaniu porządku. Pamiętajmy o tym, gdy dziecko mówi nam o swoich doświadczeniach szkolnych. Jest wiele sposobów uczenia i pracowity nauczyciel, świadomy różnic pomiędzy uczniami, będzie starał się stosować je na swoich lekcjach. Wiemy jednak, że w praktyce niestety tylko część metod może być wykorzystywana w codziennym nauczaniu. Potrzeby intelektualne wielu dzieci nie są i nie będą zaspokojone w szkole, a one same będą musiały się dostosować do wymagań nauczyciela. Rodzice rozumiejący, z czego mogą wynikać trudności ich dziecka, są w stanie pomóc dziecku poprzez np. zapewnienie mu dodatkowych lekcji, gdzie dziecko może robić to, co lubi – biegać lub malować, jeśli tego brakuje mu w szkole. Samo wyjaśnienie dziecku, że np. nauczyciel nie zawsze uczy tak, jak byśmy chcieli, może dziecku dużo pomóc. Ważne jest, żeby pamiętać, że każdy ma unikalne zdolności, które może wykorzystać, aby odnosić sukcesy.

Autorką wpisu jest Agnieszka Górska