Wakacje - małe podsumowanie

Rok szkolny zakończony, wakacje rozpoczęte - czas na małe podsumowanie. Kto śledzi losy Zaradnych ten wie, że w ciągu ostatniego półrocza przeprowadzili się na wieś  a dzieciaki zmieniły szkołę. 
Dzięki cudownej Dyrekcji i Kadrze Pedagogicznej, szybko i bez problemów zaadaptowali się w nowej szkole, mają cudowne wychowawczynie i kolegów. Dowodem na to jest fakt, że oboje byli w gronie uczniów wyróżnionych za dobre zachowanie i wyniki w nauce. Zaradni pękali  dumy w trakcie akademii. 
Szkoła z miejscowym Ośrodkiem Kultury organizuje festyn z okazji zakończenia roku szkolnego. Znów wszystkie atrakcje dla dzieciaków będą za free (hurra!). Mało tego, w wakacje są zorganizowane zajęcia dla dzieci, codziennie zaplanowane są inne atrakcje - zajęcia taneczne, plastyczne, sportowe, teatralne, detektywistyczne, ceramika - również za free! Wyżywienie trzeba zapewnić we własnym zakresie, ale to pikuś. Najważniejsze, że jest zapewniona opieka w godz. 8-16. 
Zaradnym z każdym wydarzeniem opadają szczęki. Są ludzie, którym się chce pracować, organizować, pozyskiwać sponsorów, wnioskować o granty z UE - wszystko dla dzieci.
Ale jak wiadomo, w przyrodzie musi być równowaga, więc jak coś jest na plus, to musi też być na minus. Otóż Zaradni dostali dziś rachunek za wodę. Inkasent trzy razy sprawdzał stan licznika, bo rachunek wynosi tyle, co jego miesięczne pobory. Zaradna wspominała we wcześniejszym wpisie, że opłata za ścieki jest wysoka. Przy korzystaniu ze zraszaczy do trawnika jest ku#!@%&^! wysoka! Niestety człowiek mądry po szkodzie i dopiero w przyszłym tygodniu hydraulik przyjedzie założyć podlicznik na wodę do podlewania, wówczas koszt wody spadnie o 2/3. W przeciwnym razie pozostaje wysypanie trawnika żwirkiem, ale jest niebezpieczeństwo, że lokalne koty potraktują go jak swoją kuwetę :-(

Jeżeli macie jakieś praktyczne rady, na co jeszcze zwracać uwagę mieszkając na wsi, żeby nie pójść z torbami, piszcie w komentarzach. Za każdą radę Zaradna będzie niezmiernie wdzięczna, lepiej uczyć się na cudzych błędach niż na swoich ;-)

Szkoła w mieści vs szkoła na wsi

Dzieciaki od kilku tygodni chodzą do szkoły na wsi, więc Zaradna może się wreszcie podzielić swoimi spostrzeżeniami. 
Klasy są mniej liczne, w każdej jest 16-20 dzieci. Sale są przystosowane do 6 -latków, są kąciki do zabawy, gry, książeczki itp.
Szatnie, wyposażenie klas, ławki, pomoce naukowe są w zasadzie takie same. Przy szkole jest Orlik, siłownia na wolnym powietrzu, plac zabaw. 
Poziom nauczania - na etapie I i II klasy szkoły podstawowej nie widać różnicy, czas pokaże jak będzie w starszych klasach. 
Obiady - w mieście kosztowały 8zł za osobę, na wsi 4zł (dwudaniowy!). Oprócz tego, tak jak w mieście, dzieciaki dostają mleko, owoce i warzywa. Dodatkowo szkoła na wsi zapewnia wszystkim dzieciom darmowe śniadanie.
Festyn z okazji Dnia Dziecka - w mieście na szkolnym festynie wszystkie atrakcje były płatne (skakanie na trampolinie 5zł za 5 min., podobnie z dmuchańcem). Na wsi wszystkie atrakcje na festynie będą darmowe, Rada Rodziców jest świetnie zorganizowana i znalazła zewnętrznych sponsorów.
A teraz najważniejsze - NAUCZYCIELE. Zaradna ma wrażenie, że na wsi są bardziej zaangażowani w swoją pracę. Znają dzieciaki i ich rodziny od małego, mają indywidualne podejście do nich, uczniowie nie są anonimowymi numerkami w dzienniku. Bardzo serdecznie przyjęli dzieci Zaradnych, pomogli im się zaaklimatyzować w nowym środowisku, z chęcią służyli radą i pomocą. Udostępniają swoje prywatne telefony, można do nich zadzwonić z każdym pytaniem.
Zajęcia pozalekcyjne - w szkole są muzyczne, plastyczne, kółka przedmiotowe dla starszych klas. Obok szkoły jest Gminny Ośrodek Kultury, który ma tak bogatą ofertę zajęć dodatkowych, że Zaradni długo zbierali szczękę z podłogi. Są zajęcia plastyczne, taneczne (break dance, hip-hop, mażoretki, cheerliderki), piłkarskie, teatralne, cyrkowe, ceramika, haft... a ich koszt to..... 10zł / mies.
Zaradni są zadowoleni ze szkoły na wsi, nie martwią się o edukację dzieci, w dzisiejszych czasach w niczym ona nie ustępuje szkole w mieście a ma dodatkowe walory :-)

Jak powinna wyglądać klasa szkolna? Jak powinno wyglądać biurko ucznia?

Niedługo wakacje, a po nich tysiące dzieci po raz pierwszy wstąpi w szkolne progi. Dlatego Zaradna poleca tekst Agnieszki Górskiej* - Jak powinna wyglądać klasa szkolna? Jak powinno wyglądać biurko ucznia?   

Każdy rodzic chce mieć pewność, że jego dziecko uczy się w najlepszych możliwie warunkach i dostaje to, za co wszyscy płacimy w naszych podatkach. Rodzice chcą, aby ich dziecko miało równe szanse i pewny start w przyszłość. Wybierając szkołę kierujemy się nie tylko miejscem zamieszkania (żeby było blisko), opiniami innych rodziców (to dobra szkoła), ale także naszymi wrażeniami z wizyty w szkole. Idąc do szkoły rodzic za każdym razem dokonuje inspekcji szkoły. Ogląda korytarze, nauczycieli i klasy przedmiotowe. Rodzic chce mieć pewność, że dzieci się uczą, a w szkole wiele się dzieje. Chce mieć pewność, że nauczyciele są z powołania, z doświadczeniem i kwalifikacjami. Ale jak to rodzicom udowodnić? Jak sprawić, żeby rodzice uwierzyli, że w szkole wiele się dzieje? Najpopularniejszą metodą jest zdobienie korytarzy i sal dyplomami i pomocami dydaktycznymi. Lecz czy to dobrze?

Sami pamiętamy, że gdy my chodziliśmy do szkoły niektóre piękne tablice przedstawiające rośliny, zwierzęta czy wiadomości nigdy nie były wykorzystywane. Dlaczego? Bo były tam tylko po to, aby zdobić salę. Niestety to, co przekonuje rodzica o sprawnym działaniu szkoły – nie jest dobre dla ucznia. Klasy udekorowane tablicami, literkami, obrazkami, albo co gorsza dekoracjami świątecznymi przeszkadzają w nauce. Aby się skoncentrować człowiek, nie tylko dziecko, musi ograniczyć ilość bodźców. Dobrze jest, gdy nauka przebiega w klasie, gdzie nie ma wielu ozdób. Wszystkie kolorowe obrazki rozpraszają uwagę młodych ludzi. Dzisiaj dzieci mają wiele problemów z koncentracją. Może należałoby ograniczyć ilość kolorowych obrazków w ich otoczeniu? Rodzice odwiedzając szkoły mogą poprosić nauczycieli i dyrekcję o zmniejszenie ilości niepotrzebnych pomocy na ścianach klasowych. Jeśli takie propozycje będą wychodzić od strony rodziców, nauczyciele chętnie zgodzą się na takie zmiany. 

Takie same wymagania są stawiane miejscu pracy dziecka w domu. W okolicy biurka nie powinno znajdować się zbyt wiele obrazów, zabawek, czy plakatów. Dzieci nie powinny odrabiać lekcji na tym samym biurku, na którym stoi komputer. W pokoju nauki nie powinien grać telewizor, ani radio. Są to proste zasady, wiemy wszyscy, jak ciężko skupić się na pracy, gdy włączony jest komputer. Dzieci nie potrafią same kontrolować warunków, w których odrabiają lekcje, w tej sytuacji pomoc rodzica jest niezbędna.

*Agnieszka Górska - ukończyła studia magisterskie na kierunku filologia polska, specjalność komunikacja społeczna na Uniwersytecie Opolskim. Ukończyła również studia poświęcone bilingwizmowi na Uniwersytecie Londyńskim. Języka polskiego jako obcego uczy od 2012 roku. Opublikowała kilka artykułów poświęconych różnorodnym zagadnieniom lingwistycznym, głównie glottodydaktyce.