Ufacie znajmomym swoich dzieci? A mieszkańcom osiedla, nieznajomym, przypadkowym przyjezdnym?

Ufacie znajomym swoich dzieci? A mieszkańcom osiedla, nieznajomym, przypadkowym przyjezdnym? Zaradni mają jeszcze małe dzieciaki, zaprowadzają i odbierają je ze szkoły/przedszkola. Ale czas pędzi jak szalony, jeszcze chwila i dzieciaki będą same chodzi, na drodze, na podwórku czy na placu zabaw będą spotykać wielu ludzi. Różnych ludzi. Rodzice nie zawsze będą obok, nie zawsze zdążą ostrzec przed niebezpieczeństwem. Jest wiele programów uwrażliwiających dzieci, aby nie ufały bezgranicznie obcym, że nie każdy ma dobre zamiary. Niestety wystarczy wziąć pierwszą gazetę z brzegu, żeby przeczytać o tragediach z udziałem maluchów. 
Porwania, gwałty, morderstwa - ofiarami są niewinne dzieciaki. Dzieciaki które zaufały osobie podającej się za znajomego rodziców, osobie kuszącej je słodyczami, obiecującej atrakcje. Nie tylko obcy stanowią zagrożenie, ile się słyszy o "wujkach", sąsiadach, kolegach z rozmaitymi zaburzeniami? Kiedy znika dziecko, liczy się każda minuta. Policja musi jak najszybciej odnaleźć ślady i zlokalizować jego położenie. Zanim będzie za późno. Zanim dziecko stanie się ofiarą przestępstwa i bohaterem kolejnego reportażu.
http://webep1.com/Zobacz/To?a=8033&mp=2157&r=Lw2Rodzice nie są w stanie zapobiec wszelkim nieszczęściom, jakie mogą spotkać dzieci, ale mogą zminimalizować ich skutki. Zabezpieczyć dziecko na wypadek zgubienia lub porwania, np. przez wyposażenie ich w lokalizator. Np. w telefonie komórkowym. Dzisiejsze osiągnięcia techniki pozwalają na wykorzystanie popularnych funkcji do zwiększenia bezpieczeństwa dzieci. 
I-mobi.pl prosta aplikacja, którą rodzic instaluje na swoim i na dziecka telefonie. Dzięki temu w każdej chwili może zlokalizować telefon dziecka. Aplikacja daje też dostęp do smsów na telefonie dziecka. Nawet w przypadku gdy przestępca będzie chciał zatrzeć ślady i wyrzuci telefon, będzie można odczytać czy kontaktował się z dzieckiem, gdzie i w jaki sposób je zwabił, jakim numerem się posługiwał. Korzystanie z aplikacji jest odpłatne, nie jest to duży koszt, tym bardziej że bezpieczeństwo najbliższych jest bezcenne.

Co na anginę?

Dzieciaki chorują jedno po drugim. Dzisiaj Młody wrócił od lekarza z diagnozą angina + zapalenie gardła. Młody jest jednak najszczęśliwszy w świecie, bo lekarz zalecił mu jedzenie lodów :-) Zaradni mniej, bo w aptece została prawie stówa i kolejny tydzień uziemienia. Robiąc zakupy, Zaradna szukała soków i napojów dla dzieciaków, żeby miały co pić i dla wzmocnienia jednocześnie. I trafiła na sok z granatów. Drogie to cudo, nie ma co kryć, ale skład ma obiecujący. Jeżeli przyczyni się do zmniejszenia łapania świństw wszelakich, to warto. A Wy co dajecie dzieciom poza tranem i owocami? Dajcie znać, jak zwiększacie odporność u dzieciaków, dajcie namiary na sprawdzone produkty.

Czy istnieje coś takiego jak zdolności językowe?

Wielu nauczycieli, zwykle między sobą, ale nigdy w obecności rodzica, wypowiada różne opinie na temat zdolności uczniów. Często padają stwierdzenia dotyczące prognozowanych możliwości dzieci. Wiemy, że istnieją różne typy inteligencji, stąd różne typy zdolności, ale czy istnieje coś takiego jak zdolności językowe? Badania prowadzone nad mózgiem człowieka powiązały z możliwościami językowymi dwa kluczowe dla mowy rejony – obszar Wernickego oraz obszar Broki. Ich upośledzenie powoduje niezdolność do rozumienia lub tworzenia mowy – prościej – osoba chora: nie rozumie naszej mowy, lub wypowiada słowa, których my nie rozumiemy. Są to rejony, które muszą być zdrowe, aby móc mówić. 
Ostatnie badania wykazały związek pomiędzy szybkością w uczeniu się słówek a wielkością innej części w mózgu – lewego zakrętu Heschla. Im obszar zakrętu Heschla był większy – tym szybciej uczniowie uczyli się zadanych słówek. Oprócz: obszarów: Wernickego i Broki i lewego zakrętu Heschla w procesie nauki języka biorą jeszcze inne części naszego mózgu: hipokamp (odpowiedzialny za zapamiętywanie) oraz kora ciemieniowa. Wszystkie te rejony muszą być zdrowe, aby człowiek mógł uczyć się języków obcych. Związek pomiędzy budową mózgu a możliwościami jest dziś udowodnionym faktem. Czy zatem w przypadku małego obszaru zakrętu Heschla jesteśmy skazani na niepowodzenie w nauce? Mózg jest organem bardzo plastycznym. Badania wykazały, że osoby, które uczą się intensywnie są w stanie wpłynąć na powiekszenie się obszaru lewego zakrętu Heschla. A zatem, uczenie się języków przypomina trening na siłowni – im wiecej ćwiczymy – tym więcej mamy siły. Im więcej czasu poświęcamy na naukę – tym przyswajamy szybciej – stajemy się coraz zdolniejsi, a nauka prostsza. Osoby, u których obszar lewego zakrętu Heschla jest niewielki muszą początkowo pracować intensywniej, ale badania dowiodły, że można nauczyć się języka niezależnie od tych wrodzonych cech mózgu. Każdy, nawet niewielki dar można rozwijać, ale żaden talent nie rozwinie się bez uczciwej pracy. To nie zdolności językowe, ale chęć do regularnej pracy ma najwieksze znaczenie, jeśli chcemy odnieść sukces w nauce języka. Stąd, wbrew temu, co niekiedy sądzą nauczyciele i zwykle niektórzy uczniowie, to, czy osoba ma wielki talent do języków, czy nie – nie ma w praktyce żadnego znaczenia. Zdolności istnieją, każdy może je rozwinąć, ale robią to tylko osoby pracowite. 
 Autorką wpisu jest Agnieszka Górska