Strony

Kałuże jak mazurskie jeziora

U Zaradnej Mamy pogoda jak pod psem. Rano padał śnieg, potem deszcz. Kałuże jak mazurskie jeziora się porobiły. Zaradna musiała iść po dzieciaki do przedszkola. W domu posiada raptem 1 parasol. Poza tym już widzi, jak maluchy grzecznie pod nim idą, prędzej będą puszczać jak bączka w największej kałuży lub dźgać się jak szpadą. Wzięła więc Zaradna 2 pary kaloszy, nieprzemakające spodnie i pelerynki. W szatni rodzice i inne dzieci dziwnie patrzyli na Zaradną, jak ubiera swoje pociechy. Nawet ktoś rzucił komentarz, że Zaradna przesadza, bo tylko trochę kropi... 
Wychodzą wszyscy przed budynek a Zaradna woła do dzieci (swoich oczywiście), patrzcie jakie fajne kałuże, jak myślicie, która jest głębsza? Dzieci Zaradnej z bananami od ucha do ucha, pędem pobiegły do kałuż. Śmiechom i piskom nie było końca :-) Miny pozostałych rodziców bezcenne :-)
Przez całą drogę do domu, co krok Zaradna słyszała "uważaj kałuża/błoto/mokro/brudno", "Uważaj masz nowe buciki/spodenki/rajtuzki". I współczuje Zaradna tym wszystkim dzieciom, które nawet w drodze do domu nie mogą poszaleć. Kaloszki można kupić już za 15-20zł, nieprzemakalne spodnie, pelerynki nawet za 1zł w SH. Czy to taka duża cena za radość dziecka?
Teraz maluchy kąpią się w cieplutkiej wodzie z kilkoma kroplami oilbasa, na stoliku już czeka na nich gorące kakao. Zaradna daje sobie rękę obciąć, że jutro nie będzie nawet kataru :-)

11 komentarzy:

  1. Brudne, mokre, upocone dziecko = szczęśliwe dziecko:)

    Ja też tak brykałam z moim bratem, kiedy był przedszkolakiem (teraz to już duży mężczyzna, w tym roku pójdzie do I Komunii).

    Dobrze tak utrzeć nosa rodzicom, którzy zawsze mają dużo do powiedzenia... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorośli szybko zapominają jak to jest być dzieckiem. Jak robiliśmy aniołki na śniegu z maluchami, tez dziwnie na nas patrzyli. Jak biegnę z nimi za ręce wołając "z górki na pazurki" to samo. To wcale nie drogie zabawki a takie chwile radośnie spędzone sprawiają, że dzieciaki mają szczęśliwe dzieciństwo :-)

      Usuń
    2. Popieram, takie zabawy są super, no i drogo nie kosztują ;)
      U nas Młody robił orła na dwucentymetrowym śniegu ;)
      a kjak są kałuże, to zawsze wracamy brudni do domu ;)

      Usuń
  2. Moje dzieciaki uwielbiają takie zabawy. Zawsze kiedy pada deszcz zakładają kalosze, biorą, każde po swoim parasolu i zaraz ciągną mnie na dwór. Wesoło jest szczególnie latem, kiedy po kałużach mogą pobiegać nawet boso:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem moje biegają w takich gumowych sandałkach/klapkach co to ostatnimi czasy są w modzie. Niestety tu gdzie mieszkamy nie odważyłabym się puścić ich boso, za dużo "niespodzianek" czai się w kałużach :-)

      Usuń
  3. Moje dziś wracały samodzielnie ze szkoły, jak weszłam z pracy do domu to od razu zrobiłam gorącą herbatkę, bo wiedziałam, ze przy takiej pogodzie będą mokre...miałam rację :) Jak były młodsze też były szaleństwa kałużowe, miały pelerynki w truskawki :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sama uwielbiałam takie zabawy to sobie nie wyobrażam jak moje dzieciaczki ma to ominąć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm ciekawe czy i mi sprawiłyby przyjemność takie skoki do kałuż :) Hihi już słyszę głosy obserwatorów: "wariatka" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie być dzieckiem :) nikt dziecka za "chore" nie uzna jak sobie po kałużach skacze, najwyżej na jego mamę dziwnie popatrzą :)

    Czasem chciałabym się cofnąć w przeszłość do beztroskich zabaw :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam te spojrzenia inny matek gdy sama też dziecku na takie hasanie po kałużach pozwalam, mało tego sama ubieram kalosze i wędruję razem z nią dopiero na mnie dziwnie patrzą, ale ważne że ja z mała mamy radochę a reszta niech sobie spogląda, co im pozostało :)

    OdpowiedzUsuń