Strony

Macierzyństwo

Zaradna Mama ma pytanie o spełnione macierzyństwo. Kiedy szanowne mamy poczuły się AUTENTYCZNIE spełnione w tej kwestii? 
Zaradna dopiero niedawno. Obie ciąże okupiła olbrzymim cierpieniem, wizytą na patologii ciąży i chyba wszystkimi możliwymi niedogodnościami. Ani trochę nie czuła się jak w błogosławionym stanie. Poród... kosmos, 15 godzin bez znieczulenia, a na koniec i tak c.c. Karmienie piersią? Obgryzione sutki, zastoje pokarmu, gorączka, alergia dziecka na prawie wszystko co Zaradna zjadła. Tak, potem były jeszcze kolki. Dziecię należało nakarmić, przewinąć, poprzytulać, pozabawiać, wyspacerować itp. (to tak w olbrzymim skrócie). Dziecko śliczne jak z obrazka - fakt, ale ileż można siedzieć i wpatrywać się w bobaska? Ile można przeżywać, że przekręca się na brzuszek, że łapie się za stopę, że mówi "gugugu"? 
Zaradna ze smutkiem przyznaje, że okres niemowlęcy, był dla niej... ciężki i nudny.
Dopiero teraz, kiedy dzieciaki są starsze, kiedy można z nimi poczytać książeczki, porysować, polepić, ugotować to Zaradna czuje się spełniona w macierzyństwie. Kiedy może odpowiadać na milion pytań typu "a dlaczego?". Kiedy może wziąć szkraba za rękę i przeskakiwać z nim kałuże. Kiedy może siąść na przeciwko i patrzeć jak pałaszuje posiłek ze smakiem. Kiedy słyszy "kocham Cię mamo" - dopiero teraz Zaradna czuje cud bycia mamą.
Oczywiście chwila, kiedy Zaradna zobaczyła Maluchy była the best i ten moment ma niekwestionowane pierwsze miejsce w skali szczęścia, ale potem był ciąg niepewności przeplatany ze zmęczeniem i bólem i ta euforia ustąpiła miejsca innym uczuciom. Jak to było z Wami? Kiedy poczułyście to autentyczne szczęście, nie chwilę wzruszenia, ale długotrwałowe zadowolenie z bycia mamą?

7 komentarzy:

  1. ja jestem zadowolona z bycia mamą aczkolwiek nie ukrywam mam takie maluchy i jestem w sumie cały dzien i czasami wieczorami też sama że nie ma mowy żebym była wypoczęta...chyba to jeszcze za wcześnie...więc zmęczenie przeplata się ze spełenieniem, częto jem jeszcze w pośpiechu lub wtedy kiedy dzieci pozwolą...mam teraz taki etap...ale jestem szczęśliwa...to raczej to zmęczenie, ból, spadek formy jest u mnie chwilą a szczęście jest we mnie cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też od początku byłam zadowolona z macierzyństwa, ale nie zupełnie spełniona. Moje oczekiwania co do ciąży i pierwszego roku-dwóch brutalnie zderzyły się z rzeczywistością i nie miały nic wspólnego z obrazem prezentowanym w mediach, czasopismach oraz wielu ciężarówkowych blogach :-(

      Usuń
    2. aaaa ja miałam bardzo łatwe porody...z Alicja trafiłam na porodówkę jak miałam 7 cm rozwarcia poród trwał 30 min...nawet nie wiedziałam ze rodze...wyszło dzieki kontrolnemu KTG...z Jaskiem pracowałam do 9 mc ciąży...nie dostałam po tyłku własnie...zawsze byłam chuda, w ciąży i jednej i drugiej przytyłam malutko po 7 kg...jakos tak...nie moge narzekac...ae brakowało mi bardzo rodziny bo daleko...bardzo tesknie...i aktywnosci zawodowej...ciezko było mi sie nastawić na siedzenie w domu...

      Usuń
  2. Ja czuje się 100% spełnioną mamusią i powiem szczerze gdyby nie beznadziejna sytuacja naszego państwa i świadczeń jakie otrzymujemy to miała bym pokaźną gromadkę dzieci, odkąd urodziłam moje dwa szczęścia czuję, że spełniam się w roli mamy i bardzo to kocham. Więcej o ciąży i porodzie na moim blogu http://maszqa84.blogspot.com/2012/02/porod-o-co-tyle-krzyku_03.html zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za namiary, już lecę poczytać :-)

      Usuń
  3. Uff...Ja do końca nie wiem czy jestem spełnioną mamą. Zakochaną w dzieciach- bardzo, choć i ta miłość przyszła dopiero z czasem. Czasami jestem tak zmęczona, że nic mi się nie chce, a urlopu nijak wziąć od macierzyństwa nie można. Jednakże słowa "Baldzio Cię tocham" starszego synka i radość, którą okazuje córcia całym swoim ciałem na mój widok, wszystkie smutki, zmęczenie odganiają w kąt, a ja się nie mogę na nich napatrzeć i nimi nacieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu myślałam, że to zmęczenie to już na zawsze zostanie. Na szczęście dzieci rosną i są coraz bardziej samodzielne, a mama ma więcej czasu np. na blogowanie :-)

      Usuń