Strony

A sio osy i pszczoły

Czego to ludzie nie wymyślą. Jest lato, czasami ludzie mają wrażenie, że owady urządziły na nich zmasowany atak. Więc z odsieczą przychodzi producent i za jedyne 59zł + przesyłka, proponuje takie oto cudo:
  • do pułapki należy wlać coś słodkiego miód, syrop czy też zostawić kawałek słodkiego owocu; 
  • skuszone wlecą do środka lecz dzięki specjalnej konstrukcji nie będą mogły już się wydostać. 
Jak myślicie, jaka to "specjalna konstrukcja" jest aż tyle warta?

Zaradna widziała w swoim życiu różne cuda wianki. Bardzo podoba jej się ten patent:


Jednak jego cena (18,99zł + przesyłka) sprawiają, że Zaradna ma zwykłą butelkę z małym otworkiem, do której wlewa troszkę wody z miodem :-)

A jak Wy radzicie sobie z pszczołami, osami i innymi latającymi stworkami?
 

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :-) to świetny pomysł, ruch to zdrowie + spalone kalorie :-)

      Usuń
  2. Tak się składa, że ja sobie z nimi nie radzę... w sobotę jedna małpa mnie użądliła, boli do teraz;/

    Ogarnia mnie prawie paniczny strach, kiedy to to lata przy mnie.

    Wczoraj małż nalał słodkiego napoju na rant puszki, myśleliśmy, że sobie polecą wąchać, czy tam jeść, pić czy jak tam, ale tylko dwie się skusiły, reszta latała Michałowi przy nosie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas są ogrody z kwiatami, więc jak tylko wyjmiemy coś do jedzenia/picia to od razu sporo ich zlatuje. Z nami to pół biedy, ale niech użądli malucha, ryk będzie a może i uczulenie :-/

      Usuń
  3. I co potem z takimi owadami sie robi? Ja z nimi nie walcze, bo wg mnie sa potrzebne, jak mnie jakas atakuje to ją wyganiam i tyle. Uczulona nie jestem więc nie panikuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie zwracałam na nie uwagi, ale odkąd są dzieciaki to odganialiśmy, a teraz łapiemy do butelki. Jak idziemy do domu, to mąż rozcina butelkę i odstawia żeby wyleciały. Jakby nie było są pożyteczne, tylko strach jak przy maluchach latają.

      Usuń
    2. A no chyba że tak, czyli sobie żyją dalej. Metoda jak dla mnie w takim razie ok.

      Usuń
  4. A ja biorę łapkę na muchy i zaczynam pogoń za natrętem :) Najczęściej wygrywam tę walkę!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to ja musiałabym cały czas ganiać :-) Mieszkam w dzielnicy ogródków i kwiatów, więc jest ich cała masa. Poza tym nie chcemy zabijać pszczół, tylko trzymać je z dala od dzieci, żeby ich nie użądliły.

      Usuń
    2. Na szczęście u mnie ich jest mało jak wpadnie do domu jedna dziennie to ją pacnę albo jak sprytniejsza to ucieknie przez otwarte okno:)

      Usuń
  5. :) ja daję im żyć :) a sama trzęsę się ze strachu, żeby nie odwdzięczyły mi się żądłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez ich nie zabijam, ale wkurzam się jak latają obok dzieci, siadają im na kubkach

      Usuń
  6. Ja zazwyczaj tylko odganiam się od owadów, nie stosuje tiku z butelką :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  7. Nas na szczęście pszczółki nie prześladują :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nas też nie prześladują, ale szczęśliwa z tego powodu nie jestem... oznacza o jedno - w Irlandii nie ma lata;(

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja stosuję pomysł podpatrzony w Chorwacji na straganie. Poświęcam jakiś słodki owoc (najlepsza jest cząstka arbuza) i kładę go na talerzyku gdzieś niedaleko miejsca gdzie akurat przesiadujemy. Owady zlatują się do niego dając nam spokojnie konsumować nasz piknik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to też pomysł, ale jak się najedzą to nie latają przy Was?

      Usuń
    2. Jak się najedzą to podrzucam im kolejny kawałek ;)
      A jak już nie mają ochoty (a chyba na słodkie mają zawsze :P) to sobie odlatują po prostu ;)

      Usuń
  10. Kurczę, a nas osy i pszczoły w ogóle nie prześladują...Cieszyć się czy martwić, że coś jest z nami nie tak?

    OdpowiedzUsuń
  11. ostatnio mieliśmy imprezę plenerową i normalnie cały rój się zleciał .... masakra jakaś nie dało się nic zjeść ... nic nie pomagało ...

    OdpowiedzUsuń
  12. A to urządzenie Zaradnej świetne ! I Ładne.

    OdpowiedzUsuń