Strony

Słodycze nie są dla dzieci

Zaradna Mama uważa, że słodycze nie są dla dzieci. Jakkolwiek nie byłyby opakowane, jakiekolwiek bajkowe postacie nie byłyby na opakowaniach, Zaradna mówi słodyczom NIE. Nie jest to łatwe, niestety. I nie udaje się Zaradnej bezwzględnie tego trzymać, bo musiałaby walczyć ze wszystkimi dookoła. Nawet w przedszkolu, ba nawet w żłobku były podawane batoniki czy czekoladki. Zaradna rozmawia, tłumaczy, ale całego świata nie przekona. Nie mniej w domu Zaradnej panują surowe zasady. 
Oto co ze słodyczy dzieciaki mogą jeść bez ograniczeń:
chrupki kukurydziane
paluszki (dla dzieci)
kakao
galaretki
kisiele
rodzynki i inne suszone owoce

z ograniczeniami - lody

Zaradna nie kupuje czekolad, batoników, chipsów, kolorowych napojów itp.

Raz Zaradna złamała swoją regułę i kupiła na wyprzedaży kalendarze adwentowe. Uznała, że cel uświęca środki i używała czekoladek jako nagrody za załatwianie się do nocnika zamiast w pieluchę. Niewątpliwym plusem była mikroskopijna wielkość czekoladek (cały kalendarz miał mniej czekolady niż zwykły batonik). Możecie poczytać o tym TU

Żeby nie było, że dzieci Zaradnej to bidulki, które żyją o wodzie i chlebie, nie. Oto co Zaradna im szykuje:


Pomysł podpatrzony w internecie. Kilogram truskawek w keksówce, zalany truskawkową galaretką. Niestety więcej zdjęć nie ma, przysmak zniknął piorunem, zanim Zaradna zdążyła powiedzieć, że chce pstryknąć jeszcze kilak fotek. To samo można zrobić w zasadzie ze wszystkimi owocami, z wiśniami, malinami, jagodami. Słodkie, zimne (z lodówki) a przede wszystkim zdrowe :-)

Dzisiaj dla odmiany Zaradna planuje podać "arbuzowe lody"- kawałki arbuza nabite na patyczki od lodów :-) Oraz półmisek arbuzowych różności (arbuzowe kształty wycinane foremkami do ciasta) :-)

18 komentarzy:

  1. to ja poproszę o zdjęcia i w razie czego od razu szykuj instrukcję obsługi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. widze, że mamy dziś podobne posty haha:)a i podejście do żywienia podobne:)
    Ja moim daje jeszcze od czasu do czasu czekolade 70-80% gorzka b lubia a i u nas nie ma galaretek w ogole:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie cierpię gorzkiej, ale ona podobno najzdrowsza ;-)

      Usuń
  3. Niestety w dzisiejszych czasach chemii się nie uniknie... Wszędzie dodawane sa sztuczne barwniki, poczynając na serach,soczkach, a na szynkach kończąc. Wiadomo, że nie każdy jest w stanie sam przeprowadzać przez parę miesięcy procesu fermentacji serów, więc zadawalamy się tymi ze sklepu. Tak samo jest z galaretkami. Jeśli dodaje się taką z proszku, to niestety, ale szlag trafia zdrowe odżywianie. Za to galaretki wykonywane domowym sposobem z naturalnych soków są przepyszne i może nieco zdrowsze (no chyba,że dany owoc został naszpikowany mnóstem środków przyspieszających dojrzewanie)... Takie mamy teraz czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Galaretka galaretce też nie równa, wystarczy przeczytać skład :-/
      Domowe galaretki (kompot + żelatyna) są the best. Niestety nie mamy na tyle słoików, żeby jeść tylko takie, więc robimy też kupne. Jakby nie było u mnie galaretka zawsze będzie przed batonikami czy coca-colą :-)

      Usuń
  4. U mnie dużo domowych słodkości :D ale czekoladę lubie i nie odmawiam dzieciakom oczywiscie w zdrowych ilosciach :D:D
    Uwazam ze we wszystkim trzeba miec umiar

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyszna galaretka musiała być. :)
    U mnie dziś na blogu cisto z czereśniami. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  6. pewnie, że nie są. im więcej będzie takich głosów, tym lepiej. może w końcu zmieni się nastawienie do cukru...

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja od małego jem wszystko, co jest na półkach sklepowych i co mi smakuje, jakoś żyję ;) A miłość do coli mamy rodzinną ;d pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. łatwiej nie dać dziecku, niż samemu sobie odmówić;)przynajmniej u mnie tak to wygląda...i niestety są to skutki mojej diety z dzieciństwa!ale żeby nie dać się zwariować, moje dziecko dostaje od niedawna czekoladke "od święta", ostatnie to dzień dziecka i dzień Taty... poza tym zwykłe herbatniki lub biszkopty też u nas pzrechodzą;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nigdy nie zabraniałam moim dzieciom słodyczy :) Efekt jest taki że w ogóle ich nie jedzą :) Może kawałek czekolady na miesiąc :) Wszystko leży w domu i się marnuje więc ja zajadam :) Mam znajomą która wydziela dzieciom nawet ciasto niedzielne:( Zanim zdąży podać nam kawę ciasto z talerzyka znika w sekundzie zjedzone przez jej dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro słodycze leżą i się marnują, to po co je kupować?

      Usuń
  10. a dla mnie to czysta głupota.My też jadłyśmy słodycze i nic nam nie jest.Dziś we wszystkim jest chemia więc dzieci musiałyby mieć "głodówke" Ja na pewno nie bede odmawiać mojej córce żadnych słodyczy! oczywiście bede dawać w ramach rozsądku ;) Dziś dużo mam przesadza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupotą jest dawanie dziecku czekolady, kiedy owoce są pod ręką :-)

      Usuń