Strony

Jest sprawa + dopisek

Jest świetna babka, po odchowaniu trójki swoich dzieci, podjęła się wychowaniu czwórki dzieci swojego szwagra, który zginął w wypadku ... a potem stworzyła rodzinny dom dziecka dla kolejnych dzieci. W 2005 roku, kiedy pod jej opiekę trafiła kolejna trójka dzieciaków, zmarł jej mąż. Została ze wszystkim sama. Mimo "dobrych rad" typu oddaj dzieci do sierocińca, nie poddawała się. Prowadziła wiejski sklepik a kiedy nadarzyła się okazja, wraz z innymi kupcami z okolicy postanowiła zainwestować w budowę pawilonu handlowego. Chciała w ten sposób zapewnić dochód rodzinie a także miejsce pracy, najstarszym dzieciom. Wzięła kredyt pod hipotekę domu. W tym momencie czar prysł. Teraz bank wystawił jej dom na licytację. Pieniądze z jego sprzedaży pójdą na pokrycie kredytu... ale dzieciaki trafią do domu dziecka :-(
Zaradna wie, że macie olbrzymie serducha i wierzy, że tym razem też pomożecie. Na miarę Waszych możliwości, w grupie siła! Bank zgodził się iść jej na rękę i jeżeli zostanie wpłacona choć część należności + przedstawiony plan spłaty reszty, odstąpi od licytacji domu.
TU przeczytacie artykuł o tej rodzinie, a TU znajdziecie namiary kontaktowe (udostępnia je redakcja).
To oni potrzebują naszej pomocy:




DOPISEK:

Dzisiaj ukazał się kolejny artykuł o pani Ani KLIK

To dane, dla osób chcących się z nią skontaktować:
"Jeśli ktoś z państwa chciałby wesprzeć finansowo lub rzeczowo panią Annę i jej przybrane dzieciaki, może dzwonić pod numer (77) 401 20 24 lub pisać na adres listy@opole.agora.pl; umożliwimy kontakt z rodziną. 
Pieniądze można też wpłacać na konto rodziny zastępczej Anny Kowalskiej: PKO BP o/Olesno 23102036680000570200338616."

Zaradna to co zarobi na Allegro, wpłaci na konto na pani Ani, a WY dorzucicie kilka zł od siebie?

8 komentarzy:

  1. Straszna historia. Mam nadzieję, ze uda im się pomóc - grosik do grosika i coś się uzbiera. Oby tylko bank rzeczywiście dał na to szansę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bank to zadeklarował w rozmowie z gazetą, więc raczej nie rzuca się takich słów na wiatr.

      Usuń
  2. Ach te banki...Pozwolę sobie umieścić twój wpis na FB żeby więcej nas przeczytało .Trzeba pomóc tej rodzinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam wczoraj i dziś nie widzę żeby ktoś udostępnił ale mam nadzieję że dotarło trochę ludzi na Twój blog i przeczytało.Ja w każdym razie zrobię dziś przelew nie będą to jakieś wielkie pieniądze ale zawsze coś...Oby się udało Sama mam 5 dzieci inie wyobrażam sobie ,żeby przyszli i mi zabrali.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo!
      Wiesz, ludzie czasem nawet nie zaglądają jak widzą prośbę o wsparcie, ale ja nie umiałam przejść obok tego obojętnie. Uważam, że kobieta, która tyle zrobiła dla obcych dzieci, a oprócz tego miała swój skromny biznesik (czyli nie liczyła tylko na państwowe zapomogi) zasługuje na pomoc. Pewnie gdyby jej mąż nie zmarł, daliby sobie radę ze spłacaniem kredytu, a tak to sytuacja ją przerosła :-(

      Usuń
  3. Przykra sprrawa, ale pewnie da się coś zrobić !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba :-) I trzeba znaleźć jak najwięcej osób, które myślą jak my :-)

      Usuń