Strony

Zaradna i samochód

Zaradna Mama, nie we wszystkich dziedzinach sobie radzi, w końcu nikt nie jest alfą i omegą. Dzisiaj będzie o tym, z czym sobie nie radzi.
W kwestii obsługa techniczna samochodu + jego eksploatacja jest zupełnie NIEPORADNA. A czasami dorównuje blondynkom z kawałów :-)

Zaradna prawo jazdy zdobyła w czasach, kiedy nie trzeba było zaglądać pod maskę i rozróżniać wszelakich bebechów. Ponad 10 lat jeżdżenia samochodem, Zaradna nawet nie próbuje podnieść pokrywy, bo tam jest taki dzyndzel, którego ona nie potrafi wyczuć, wkurza się i zawsze wyciąga brudną rękę. Po kilku próbach koniec - kropka. A nawet jakby poradziła sobie z dzyndzlem i otwarła to ustrojstwo, to i tak by się nie połapała w rurkach, przewodach i całej reszcie. I na mur beton wlałaby płyn do spryskiwaczy do oleju lub na odwrót.
Tankować Zaradna potrafi.... ale zawsze 5 razy upewnia się, czy leje dobre paliwo. Raz spytała pana z obsługi.... i to był błąd. Jego zdaniem „dobre” paliwo, to to o zwiększonych oktanach, czy czymś tam innym. W sensie, że większa żywotność silnika, lepsze osiągi itp. Zaradnej chodziło o to, czy leje sobie do baku benzynę a nie olej napędowy... no i zapłaciła za swoją głupotę, oj zapłaciła, po tankowaniu ani na waciki jej nie zostało :-(
Zaradna oprócz nieznajomości technicznych niuansów związanych z samochodem, popełniła też kilka gaf na drodze. Trzeba zacząć od tego, że samochód jest pełnoletni, gdy go kupowała, był już nastolatkiem.
W pierwszym dniu, Zaradna zaliczyła stłuczkę na parkingu... auto w które wjechała nie miało ani ryski, ani milimetra odpryśniętego lakieru, jej zaś dziurę wielkości melona. Jak to możliwe????? Czyżby młodsze auta były z tytanu?
No nic, Zaradna to przebolała i pomykała sobie radośnie swoją pierdopędką do pracy. Lasy, pola, lasy, pola, na drodze jest małe wybrzuszenie. Po kilku razach, wyczuła, że auto delikatnie podskakuje w tym miejscu. Zaciekawiona postanowiła pewnego dnia sprawdzić... jak wysoko podskoczy mocno rozpędzone auto... Podskoczyło. Wysoko. Dokładnie tak jak pokazują na filmach czy rajdach. Odpadła rura wydechowa, tuż przy silniku.... Zaradna dojechała do pracy, rycząc jak traktor ciągnący 3 przyczepy pod górkę. Wzbudziła powszechną wesołość wśród współpracowników.
Nastała zima, Zaradna nauczona doświadczeniem oraz zdziwionym wzrokiem mechanika, któremu musiała wytłumaczyć JAK to się stało, jeździła dużo spokojniej. Zima jak to zima, wiadomo trzeba auto odśnieżyć, oskrobać zamarznięte szyby, ruszać na ssaniu... Klapka od ssania została jej w ręce. Tuż po wyciągnięciu go na full. Szybki powrót do domu, szał w oczach i jest śrubokręt! Zaradna starała się nim wcisnąć mechanizm do środka, ale się nie udało. Cóż było robić, pojechała do pracy. Silnik znów ryczał jak traktor. Samochód przy przełączaniu z wyższego biegu na niższy paradoksalnie przyśpieszał zamiast hamować. Auto spaliło niemal cały bak na trasie 40 km. Reakcja ludzi na służbowym parkingu? Ten śmiech Zaradna słyszy do dziś...
To ten sam samochód, o którym Zaradna pisała TU
Spraw typu zmiana koła, czy żarówki, Zaradna się nie tyka. Są bez szans na powodzenie. Najmniejszych ;-)


18 komentarzy:

  1. Hihihihi, mechanikiem samochodowym to raczej nie zostaniesz:)
    Ja w zamierzchłych czasach miałam takiego sprytnego malucha, którego odpalało się waląc młotkiem, lub innym ciężkim narzędziem w rozrusznik, inaczej diabeł nie zaskoczył. Ale za to zimą odpalał nawet w największe mrozy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie :-) Zawodowym kierowcą też nie :-)

      Usuń
  2. No cóż najwidoczniej do samochodów nie masz ręki:) Bo nie można być specem od wszystkiego:)

    Ale mi poprawiłaś humor tym postem w tę deszczową pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie samochód ma jeździć. Nie darzę go żadnymi uczuciami i nie otacza opieką. Jakby mi go ukradli nawet bym się nie przejęła :-)

      Usuń
  3. aż się popłakałam ze śmiechu:))) ale ja też nie mam pojęcia co jest pod maską!ja walnęłam tyłem w kontener na śmieci , bo chciałam zobaczyć z przodu na co najechałam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, ja parkując po skosie, przywaliłam zderzakiem w ścianę. Był trzask, jakbym jakieś pudełko plastikowe przejechała. Wysiadłam z auta i zaglądam pod koła, sąsiad, który obserwował mnie z balkonu mało nie wypadł ze śmiechu :-)

      Usuń
  4. Oj, Zaradna, nie chcę być niemiła, ale faktycznie do pośmiania te historie ;) A ja dzięki Tobie mam tematy na kolejne notki ;D Ja wiem, co jest pod maską - typu płyn do spryskiwaczy, wlew oleju, miarka oleju, płyn chłodniczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życia nie da się brać tylko na poważnie, ten wpis jest jak najbardziej do pośmiania się :-)

      Usuń
  5. No cóż:-p Nie zdzwiw się teraz jak po sieci zaczną krążyć dowcipy o zaradnej, zamiast o blondynkach:D. A tak na serio to ja raz jechałam na oparach przez 60 km bo mi się kluczyk od baku w środku złamał:-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, w pewnych kręgach krążą dowcipy o moich zdolnościach informatycznych, ale o tym szaaaa ;-)

      Usuń
  6. Ja to jechałam na hamulcu ręcznym...kilka kilometrów ;) Ale.. czuję się usprawiedliwiona. Była sroga zima i linka od hamulca ręcznego zamarzła na amen :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W pełni cię rozumiem... Też mamy samochód, który sam może piwo kupować, bo już dorosły jest. A ja stosunek do motoryzacji mam też podobny do Twojego ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha jak miło, że nie jestem sama :) ja jazdę samochodem rozpoczęłam obrotem o 180 stopni (tak jakoś wypadło, że zimą zaczynałam :) Auto też mamy pełnoletnie więc na hamulcu ręcznym również jeździłam (ale wcale nie było czuć, że jest coś nie tak, mniejsza o tą kontrolkę co się czerwienią paliła), a pewien słupek chciałam przestawić cofając z podwórka wulkanizatora :) i pewnie co nie co jeszcze by się znalazło :) A od tego co pod maską to ja mam Męża, a w razie co to tatę, kuzynów i pomoc drogową :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym szukaniem dzyndzla pod maską to jakbym o moim m. czytała hahaha :) Tylko że on nie ma prawka i też na autach się nie zna

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ciekawska z ciebie osóbka - ja nie pokusiłabym się sprawdzić jak wysoko może auto wyskoczyć na drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mam prawka, więc dla mnie nawet uruchomienie samochodu to czarna magia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jesteś boska, prawie się posikałam ze śmiechu :)
    ja to nawet od tankowania wole mieć ludzi. bo to mi z tej rury nie leci, to automat nie chce przyjąć karty i jak głupek stoje na tej stacji... ech :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Samochód to dla mnie również czarna magia.

    OdpowiedzUsuń