Strony

Ateista i święta.

Kiedyś Zaradna mocno zaznaczała, że jest ateistką. Nie obchodziła świąt, nie chodziła do kościoła, nie przyjmowała sakramentów. Ale pewnego pięknego dnia (lub nocy) postanowiła powołać na świat dziecię. Po roku drugie... i zaczęło się.
O ile Zaradni zgodnie odpierali wszelkie "dobre rady" dotyczące chrztu, imion itp, o tyle polegli na froncie przedszkolnym. Nie, nie zapisali maluchów na religię, ale i bez tego dzieciaki śpiewają na cały głos kolędy, opowiadają o Jezusie i Matce Bożej... a Młody nawet dostał rolę króla w jasełkach. Zaradni mieli wielkiego zgryza - z jednej strony nie wyrażali zgody na wpajanie dzieciakom zasad katolicyzmu (bo zajęcia z religii nie są zajęciami o religiach a jedynie o katolicyzmie, nad czym oboje ubolewają), z drugiej nie chcieli odebrać dzieciakom radości ze śpiewania piosenek czy występu w przedstawieniu. Tym samym Zaradni nie burzą się a jedynie przyglądają. I tak oto obserwują scenki typu:

- Mama, mama a wiesz, kto to był Jeżusz? - pyta syn
- Opowiedz mi - odpowiada Zaradna
- Jeżusz to choinka - wyrywa się Mała
- Nie, no co ty, to lalka! Tylko nie taka zwykła a przebrana! - strofuje ją Młody

Dla Zaradnej święta to obowiązkowy urlop (wszyscy pracownicy mają nakaz wzięcia w tym czasie wolnego), okazja do spotkań z rodziną i znajomymi oraz do czynienia dobra :-) Bo Zaradna mimo, że nie wierzy w Boga, to wierzy w ludzi. Wierzy w dobro i zło, w biedę i głód. I stara się pomagać na tyle ile może. I namawiać znajomych. Czemu Zaradna o tym pisze? Bo właśnie w tym czasie to ona jest przedstawiana jako czające się zło i antychryst, a masa ludzi bierze udział w wyścigach kto przygotuje bogatszy stół i kupi droższe prezenty. Nikt nie patrzy ilu osobom Zaradna wysłała paczki, ilu dostało od niej ubrania czy pomoc finansową. Dla nich liczy się brak znaku K+M+B na drzwiach i nieobecność na pasterce :-( 
Drodzy Czytelnicy - odpuśćcie sobie jeden prezent albo jedną potrawę na stolę i zaoszczędzone w ten sposób pieniążki przekażcie potrzebującym. Looknijcie do zakładki "pomoc" - jest w czym wybierać, a to tylko kropla w morzu potrzeb....
P.S.  Zaradna z racji zajmowanego stanowiska, została zobligowana do organizacji firmowej Wigilii. Zrobi to bez szemrania. Nawet opłatki kupi. Nie marudzi, że czemu ona itp. Praca to praca a polecenie to polecenie. 
Jeśli macie wśród swoich znajomych ateistów lub innowierców, nie zmuszajcie ich do dzielenia się opłatkiem. Uszanujcie ich poglądy :-)

46 komentarzy:

  1. Brawo Zaradna!! I tak pewnie przez wielu zostaniesz zlinczowana. Szkoda, że nie jesteśmy tolerancyjni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ważne :-) Ja już mam twardą doopę :-) Moim celem jest pokazanie, że każdy inny jest zły i nie każdy 'świętoszek" jest dobry :-)

      Usuń
  2. Zaaradna a ty piszesz i o mnie, wiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo i ja ateistka :)

      Usuń
    2. Tak się zastanawiałam czy chodzi o ateistkę czy wigilię służbową :-)

      Usuń
    3. A właśnie dziś szykowałam choinkę i salę na Wigilię służbową :P

      Usuń
  3. "święte" słowa zaradna:) ja mam w domu takiego ateiste, ale on swieta spedza dla tradycji:) i na szczescie nie robi problemu przy dzieleniu sie oplatkiem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Ja robię "problemy", bo tak jak ja respektuję prawo innych do obchodzenia świąt i udziału w obrządkach, tak chcę aby inni respektowanie moje prawo do nie robienia tego :-)
      Oczywiście nie robię tego w pretensjonalny sposób, raczej unikam takich sytuacji :-)

      Usuń
  4. Ja wierze w Boga ale nie koniecznie w instytucje jaka jest Kosciol, jak ktos mi powie ze nie mozna byc wierzacym i nie chodzacym do kosciola to sie myli! Spotkac Boga moge wszedzie, poprzez modlitwe, rozmowy ze swoim sumieniem, z dziecmi, urzadzanie wspanialych rodzinnych swiat,itd itp... ale, nie musze sluchac polityki na kazaniu, o tym jak powinnam zyc i byc pouczana przez kogos kto o zyciu rodzinnym wie tyle co spedzil czasu w swojej rodzinie jako dziecko czy mlody czlowiek albo znosic pytania ksiedza na kolendzie, ktory nie znajduje NAS jako malzenstwo w swoich zapisach. I chopciaz wiem ze to tez ludzie, wiem tym samym ze nie sa idealni, popleniaja bledy a ja mam swoj rozum aby to weryfikowac.
    Nie zmienia to faktu ze sa ksieza ktorych bardzo lubie, daze ogromnym szacunkiem i uwazam ich za madrych zyciowo ludzi :) Pozdrawiam i spokoju zycze w te nadchodzace Swieta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale oczywiście że można wierzyć w boga i nie chodzić do kościoła, można być chrześcijaninem ale nie koniecznie już katolikiem. Poza tym masa religii jest oparta na wierze w boga, tylko że w Polsce niestety bóg = kościół, a szkoda...

      Usuń
    2. Dobrze napisalas u na w Polsce wierzy sie w Kosciol nie w Boga ... woli sie obgadac biedna sasiadke bo miala sile powiedziec mezowi alkoholikowi dosc i wywalic go na zbity pysk niz pomoc jej bo sytuacja materialna jest kiepska i dzieci nie maja co jesc ani na siebie zalozyc.

      Usuń
  5. w Polsce tolerancji brak... im dalej na zachód tym o nią łatwiej..
    Na przeciwko mnie właśnie siedzi taka osoba, do której wystarczy powiedzieć "ja do kościoła nie chodzę", a gadanie przez 2 h murowane . A na sam koniec "Ale oczywiście każdy niech sobie robi co chce, nie potepiam" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na kraje muzułmańskie to i tak żyjemy w raju :-) Ale faktem jest, że marzę o multikulutowości wyznaniowej jak na zachodzie lub w USA :-)

      Usuń
  6. ja jestem chrześcijanką praktykującą i nie mam zamiaru cię linczować za twoje poglądy, bo to jest twoja indywidualna sprawa. Szanuję to i Ciebie i innych. Każdy ma prawo do spędzania świąt po swojemu. Nie wsypuj tylko może wszystkich chrześcijan do jednego worka, bo nie każdy chrześcijanin to zarozumialec i nagabywacz, ale również dobry czlowiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wsypuję wszystkich do jednego wora, bo sama też nie chcę być w worze złych niewiernych :-) Tak jak ja nie nagabuję ludzi do odrzucenia wiary, tak nie chcę być nagabywana do jej przyjęcia. Grunt to akceptacja odmienności :-)
      Na przykładzie przedszkola czy firmowej wigilii pokazuję, że od małego i na wszystkich szczeblach nie ma poszanowania inności, wszyscy jesteśmy w katolickim worze. Specjalnie podkreślam słowo katolickim, nie chrześcijańskim :-)
      Swoją dezaprobatę wyrażam wobec świętoszkowatych, uzurpujących sobie prawo do nazywania się lepszymi ludźmi niż osoby niewierzące, nie wobec ludzi prawdziwie wierzących. Dla tych drugich pełen szacun (o ile żyją w zgodzie z wyznawaną wiarą) ;-)

      Usuń
  7. Jak to piszą w pismie swietym" Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" zaręczam Ci że nikt nie rzuci:). Ja jestem chrześcijanką, ale jak wielu z chrześcijan naginam wiarę dla własnych potrzeb, chodze na pasterkę ale nie moge przyjąć sakramentu bo mieszkam ze swym wybrankiem bez ślubu:). Tak jakby jedziemy na równoległych wózkach. Z tym że ja wierze, ale no własnie... ale.

    Ps. w szkole miałam dwie kolezanki które nie wierzyły, nie chodziły na lekcje religii, a co za tym idzie nie brały udziału w przedstawieniach. Nie podoba mi sie podejscie w Twojej szkole, jak ktoś otwarcie mówie, nie posyłam, to powinni to uszanować nie ciągnąć dzieci na jasełka itd. U nas koledy spiewaja na religii nie na noralnych zajeciach i to i sie podoba. Ja posłałam dziecko na religie, bo chciałam, a nie dla tego że nie mąłam wyboru, Ty zostałas postawiona przed fakte dokonanym. Bez sensu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieciaki są jeszcze w przedszkolu, sama nie wiem jak rozwiążemy podobną sytuację w szkole...

      Usuń
    2. Jak dla mnie przedszkole to, to samo... bez sensu zupełnie. Ja bym nie chciała, aby moje dziecko uczęszczało na lekcje np muzułmaństwa. Nic do tej wiary nie mam, ale jestem matką i chce wpajać dziecku swoje zasady, a to czy kiedyś tam przy nich zostanie, czy tez nie to juz inna bajka.

      Usuń
  8. Mi nie przeszkadza czy ktoś wierzy czy też nie :) Ważne być dobrym dla ludzi. Staram się uśmiechać do ludzi na ulicach i w sklepie i co widzę - większość zabiegana, warczą jedni na drugich, przepychają się w kolejce itp. Nie o to chodzi w Świętach moim zdaniem. Dla mnie Święta to radość i bycie miłym dla wszystkich właśnie z powodu tej radości, którą się odczuwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omijam sklepy jak mogę w tym okresie przedświątecznym. Albo wybieram niepopularne godziny (środek nocy). Niestety czasem mąż mnie po coś wygoni, bo mu do obiadu brakło (ma anginę, więc się mną wysługuje) :-)

      Usuń
  9. To czy wierzysz czy nie i to jak spędzasz świąteczny czas to jest tylko Twoja sprawa. Liczy się człowiek. I masz rację nie przekonania religijne decydują o dobroci. Znam mnóstwo takich dewotek biegających codziennie do kościoła, a daleko im do miana dobrego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i to właśnie nie do końca jest tak. W pracy - przymusowy urlop, z jednej strony super, bo jest dużo wolnego, z drugiej, jest to odgórnie narzucone, bez pytania czy ktoś chce lub nie.
      O jasełkach dowiedziałam się, jak syn został wybrany na króla, nikt nie pytał czy jesteśmy wierzący. tu nie robię rabanu - niech gra, potraktujemy to jak każde inne przedszkolne przedstawienie, aczkolwiek pewien niesmak jest.

      Usuń
    2. Ale kiedy ten przymusowy urlop? 25 i 26 grudnia to dni ustawowo wolne od pracy nie trzeba pokrywac urlopem, no chyba ze ktoś jest lekarzem pielęgniarką, czy w innych służbach pracuje. Chyba ze o samego 24 chodzi. U nas szef rozwiązał to tak, ze do pracy cała firma nie idzie, a co za tym idzie nikt nie pisze urlopu w tym dniu bo to by było bez sensu

      Usuń
    3. U nas wszyscy muszą wziąć urlop między świętami a sylwestrem + trzeba było wcześniej odpracować wigilię. Jest to jedyna "okazja" kiedy ustawodawca (wolne 25 i 26) + pracodawca narzucają działania zgodne z wiarą katolicką. Nie słyszałam, żeby pracownicy byli zobligowani do wybierania urlopu kiedy przypadają prawosławne lub muzułmańskie święta.
      I niby wszystko cacy, jest wolne, po co marudzę? Po to, że mi potem nie starcza urlopu, kiedy przedszkole jest zamknięte. No i o urlop na zamknięte przedszkole muszę się płaszczyć i tłumaczyć, że czemu akurat teraz... a na święta związane z wiarą, której nie wyznaję muszę je wziąć i basta :-/

      Usuń
    4. tu rozumiem twój bunt, bo przymusowe wolne szef kaze brac. natomiast co do organizacji wigilii w pracy, może powinnaś powiedzieć szefowi, że ty świąt nie obchodzisz i nie chcesz organizaować ani być na spotkaniu, którego nie popierasz? może akurat zrozumie i nie bedziesz zmuszana do czegoś czego nie chcesz.

      Usuń
    5. Ja biore miedzy swietami urlop z własnej woli, ale ogólnie miedzy swietami to nie ma u nas takiego przymusu. Szef dał do zrozumienia ze pracy prawie nie bedzie wiec mozna wczesniej wyjsc, a kto chce to bierze urlop. Jednak jak by nie patrzec firma w te dni prosperuje u nas. bez sensu ten wasz przymus

      Usuń
    6. Ja nie słyszałam nigdy o czymś takim, żeby wszyscy musieli brać urlop w okresie międzyświątecznym. Wręcz przeciwnie, u mnie w pracy (budżetówka) zawsze był z tym problem, bo większość osób chciała mieć wtedy wolne, a jednak ktoś musiał zostać na straży.
      A swoją drogą, jest coś w tym, że w naszym katolickim kraju jest dyskryminacja osób o innych poglądach religijnych i wszystko jest organizowane pod kątem katolików.

      Usuń
    7. Mamade ja też pracuję w budżetówce i mamy specjalne zarządzenie, że wszyscy MUSZĄ wziąć wolne... :-)

      Usuń
  10. najgorszy dla mnie jest dewotyzm, ktory ciagnie sie za katolicyzmem, sama wierze w boga ale juz nie w cala otoczke, w ksiezy, kosciol itd...
    najwazniejsze to co mamy w sercu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niestety teraz jest najwięcej przykładów jak to "miłość zalewa serca" bliźnich. Szczególnie w marketach :-) A może po prostu teraz to widać jaskrawiej?

      Usuń
  11. Ale dyskusja się wywiązała ;) Ja jestem wierząca i praktykująca, ale podobnie jak reszta komentujących nie zamierzam cię krytykować za twoje podejście do tych spraw. Powiem szczerze, że wolę ludzi którzy jasno się określają i są w tym konsekwentni niż takich, którzy twierdzą że są chrześcijanami, gdy chcą mieć piękny ślub lub ochrzcić dziecko, a potem to ani do Boga ani do Kościoła się nie przyznają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na temat kościoła się nie wypowiadam, bo mam go w głębokim poważaniu. Szlag mnie trafia, jak patrzę na to, co się w tej instytucji dzieje i nie zamierzam sobie psuć nerwów! Do kościoła nie chadzam i chadzać nie zamierzam, księży omijam z daleka, bo ich hipokryzja i obłuda po prostu powala. Kościół oglądam głównie z zewnątrz i to też nie za często.
    Nie przeszkadza mi to jednak w mojej wierze, żeby wierzyć w Boga nie potrzebuję kościoła. A sąsiadki dewotki pseudokatoliczki mam bardzo głęboko:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana nie przejmuj się. Twoje życie, Twoja sprawa, Twoja wiara. Ja wierzę w Boga, chodzę do kościoła, ale nigdy nie miałam żadych roszczeń do innowierców i niewierzących. No może poza jednym, któy chce mnie nawrócić na swoją wiarę, a ja nie chcę ;) za to na wsi jestem nazanczonym diabłem, bo nie mam ślubu kościelnego (mąż nie chce), i wkurzają mnie te durne pytania. To jest moje sprawa i nie zamierzam się tłumaczyć. Wiara to kwaestia indywidualna i koniec. Poza tym miałąm koleżankę, któa była nieochrzczona i jej przyszli teście się dowiedzili to nie chcieli dopuścić do ślubu z tą szatanicą. O Jezu...

    OdpowiedzUsuń
  14. A co to znaczy K+M+B i dlaczego musisz miec to nad drzwiami????

    OdpowiedzUsuń
  15. A co to znacz K+M+B i dlaczego musisz to miec nad drzwiami??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kacper, Melchior i Baltazar - ksiądz chodząc po kolędzie zostawia taki znak nad drzwiami. Po tym sąsiedzi widzą u kogo była kolęda a u kogo nie i zaczyna się gadanie...

      Usuń
    2. W jakim Ty rejonie mieszkasz? Straszna bzdura u Was panuje. Inicjały K+M+B i rok wypisuje domownik 6 stycznia... Wedy w kościele katolickim obchodzone jest święto 3 króli, święcona jest kreda ( którą wypisuje się owy napis) i kadzidło ( którym należy okadzić mieszkanie) i na ich pamiątkę oznacza sie drzwi domu, a nie po to żeby ksiądz mógł sobie po drzwiach popisać, a sąsiedzi wiedzieli, ze ten oto dom przyjął księdza... No szok... Jest wiele mieszkań w naszym bloku, które tego znaku nie mają, a księdza przyjmują...

      Usuń
  16. A ja jestem chyba trochę paradoksem, nie wierząca jestem a święta obchodzę..
    Dlaczego?
    Dla tradycji.
    Już na innym blogu się wypowiadałam, że u mnie święta wyglądają inaczej, robimy jedzenia ile trzeba, nie 12 potraw, choinkę ubieramy kiedy chcemy, w tym roku w niedzielę, rok temu tydzień przed Wigilią, dzielimy się opłatkiem żeby zaklinać rzeczywistość, życzymy sobie zdrowia, bo niestety w ciągu ostatnich lat u nas z tym krucho, nie chodzimy na proszone obiadki i inne spędy rodzinne, celebrujemy je jako czas dla siebie, żeby zjeść coś dobrego, dać prezenty, które niekiedy są wybierane po kilka miesięcy wprzód żeby sprawić przyjemność obdarowywanemu, robimy paczkę dla biedniejszych od nas, mamy swoją własną tradycję niekoniecznie związaną z wiarą. I jest to moje ulubione święto, bo czuć w nim magię i miłość, ale tylko dlatego, że my je takim tworzymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twój sposób spędzania świąt z wyjątkiem opłatka :-)

      Usuń
    2. Opłatek można odpuścić śmiało ;) Po prostu pożyczyć sobie zdrowia ;)
      Bo na wszystko inne można samemu zapracować :)

      Usuń
  17. Mądrze napisane czytałam z wielką uwagą...również jestem ateistką...lecz ze względu na rodzinę dokładnie starsze pokolenie biorę udział w dzieleniu się opłatkiem, kolędzie...męczące to gdy nie można głośno powiedzieć w co się wierzy bądź nie...na Ateizm przeszłam po śmierci pewnej ważnej dla mnie osoby stopniowo przekonywałam się do tego...teraz wiem że wkońcu dobrze zrobiłam...dobrze mi z tym poprostu...wierzę w siebie w innego człowieka. Zaradna zawsze znajdzie sie ktoś kto cie skrytykuje będzie zachęcał do wiary itd ..rób swoje co ci rozum podpowiada i nie patrz na innych:) sie rozpisałam sorki:P

    OdpowiedzUsuń
  18. Nikogo nie zachęcam do wiary. Ale jak czytam te "mądrości" to rzygać mi się chce. Na każdym kroku muszę podkreślić to, że jestem lepsza od wierzących.

    OdpowiedzUsuń