Strony

dziki szał

Zaradna była dziś w sklepie... ludzi dziki szał opętał. Każdy pędzi, szturcha, potrąca, pokrzykuje. Zaradna poszła po mrożonkę i kawałek mięcha. Stanęła w kasie do 10 produktów, przed nią kobieta z pełnym koszem. Kasjerka mówi:
- to kasa do 10 produktów - jej słowa zderzyły się z ciszą i totalną olewką.
Zaradna, łagodnie usposobiona postanowiła nie zwracać na to uwagę. Ciężarnych i niepełnosprawnych nie było, pomyślała, że co tam, postoi 2 minuty dłużej, korona jej z głowy nie spadnie. Słowo ciałem się stało i po 5 minutach kasjerka zaczęła kasować Zaradną. Przesuwa mięcho nad taśmą i nic. Znów i nic Kolejny raz też. Wbija ręcznie kod - nic. I znów itd. 
- No nie wchodzi - mówi z rozbrajającą szczerością
- Widzę - odpowiada Zaradna - proszę zawołać kogoś, kto rozwiąże ten problem
Kasjerka dzwoni na informację, ta wzywa pracownika danego działu. Mija kilka minut. Wymieniają mięcho na inne, znów nic. 
- A pani chce to mięso kupić?- pyta kasjerka
- Nieeeeee, no co pani, tak sobie lubię postać przy kasie... . Przyszłam do sklepu, wzięłam mięso, stoję z nim przy kasie i chcę za nie zapłacić - tak chcę je kupić! - Zaradną opuścił miły nastrój
- Alaaaaa,ona jednak chce to kupić! - krzyczy kasjerka na cały sklep (btw kiedy przeszła z Zaradną na "ty"?)
W tym momencie stała się rzecz dziwna - ludzie z kolejki nagadali Zaradnej, że jak śmie blokować kolejkę, żeby  zrezygnowała z zakupów, że się śpieszą itp.... Nie kasjerce, nie obsłudze sklepu, nie złorzeczyli na system informatyczny, tylko na Zaradną (w sklepie był cały rząd kas).
No w tym momencie, to już szlag jasny trafił Zaradną, bo czy ona przyszła tym ludziom na złość zrobić zakupy? Czy specjalnie wyłożyła na półki towar, którego nie łapie skaner?
Co się okazało? Kasjerka uparcie powtarzała cięgle ten sam błąd (kierowniczka kas wbiła mięcho za pierwszym podejściem). Na koniec rzuciła Zaradnej z fochem mięcho. Zero przepraszam, nic. Ludzie w kolejce, na pożegnanie komentowali za Zaradną:
- no nareszcie, ile można blokować kasę, tak się na mięso uprzeć....
Pewnie, nikt z nich tego nie przeczyta, ale w tym miejscu Zaradna życzy im dokładnie takiego samego traktowania. Uważajcie, żeby wam opłatek w gardle nie stanął....
Na drodze nie lepiej, jeżdżą ludzie bez świateł, bez kierunkowskazów, wymuszają pierwszeństwo, zajeżdżają drogę.... czemu przed świętami z ludzi wychodzi to co najgorsze, zamiast to co najlepsze?

22 komentarze:

  1. ..fajna historia, a niektórzy ludzie to rzeczywiście nadzwyczaj nerwowi w tym okresie, ciekawe dlaczego, hmmm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam fajna, to główny powód dla którego lubię robić zakupy w środku nocy (dziękuję za całodobowe tesco w moim mieście!) albo w internecie... Niestety mąż chory i musiałam wyskoczyć po coś do gara :-(

      Usuń
  2. nie zazdoszcze, nie lubie hiperów wole zwykły polomarket he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Polo ma tak mikroskopijny parking, że nawet nie podejmuję próby wjechania tam :-(

      Usuń
  3. tyle się mówi o tej świątecznej atmosferze, ale w ogóle jej nie widać, nie czuć itp. nie znoszę zakupów przed świętami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby na wojnę się wszyscy szykowali...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tiaa... Iście świąteczna atmosfera i życzliwość bliźniego...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. oj uśmiałam się, choć tobie na pewno do śmiechu nie było!!!...dlatego nie lubię ludzi;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie znoszę świąt i tej ludzkiej obłudy!

    OdpowiedzUsuń
  9. tak o to właśnie czas przygotowań do Bożego Narodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach no bo po co Ci w ogóle to mięso? No po co?
    Ja do marketu chodzę półki ogladać a nie kupować ;)
    No na głowe upadła.... ;)
    Zła kobieta jesteś :)

    Nas czekają w poniedziałek wieksze zakupy...aż się boję.

    OdpowiedzUsuń
  11. co za bezczelnosc!!! Kochana! ja bym nie pozostawiala tego bez komentarza! Trzeba bylo powiedziec, ze jak im sien ie podoba czekanie to "prosimy korzystac z kas o nizszych numerach" jak to mowia przez mikrofon w tesco. ;] nie cieprieee tego co sie dzieje przed swietami!! az mnie na posta natchnelas bo ja tez chodze i ze strachem obserwuje co sie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Taaak to co się dzieje w kolejkach przed świętami jest niezwykle budujące...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaradna przynajmniej cierpliwa i opanowana, ja bym ich tam wszystkich rozniosła :D Nie lubię jak się mnie ktoś czepia gdy wina nie po mojej stronie stoi ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. zrób listę zakupów tygodniową
    znajdź mięsny sklep zrób tam zakupy a potem wyciągasz z lodówki co potrzebujesz
    przecież jesteś ZARADNA

    OdpowiedzUsuń
  15. A to dlatego, droga Zaradna, że to nie są prawdziwe święta... tylko szał dzikich instynktów... I dlatego - może zabrzmi to dziwnie - świąt nie obchodzę. Ile dzięki temu dobrych rzeczy mnie spotyka :-) Zero nerwówki. Zero wywieszania jęzora. Zero nadprogramowych wydatków - i tak by nie było z czego. Zero chodzenia do sklepu - w tym czasie wyjątkowym jedzenie z zamrażalnika.Żadna choinka nie ucierpi. Żadne dziecko nie zostanie okłamane, że jest coś takiego, jak święty Mikołaj... A poza tym...święta święta i po świętach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sklepy przed świętami to istny koszmar, a ludzi jeszcze gorsi, dobrze to podsumowałaś, zamiast w ten "magiczny czas" cieszyć się i życzyć wszystkiego dobrego, niektóre osobniki zamieniają się w potwory.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niepopularnie i niepatriotycznie powiem - polska norma. Nerwy, "ja wiem wszystko lepiej", PBS (polskie bezinteresowne skur...), agresja. Jakie zdziwienie wywołuję, gdy na przeprosiny kasjerki odpowiadam "nie ma pośpiechu" i uśmiecham się szeroko albo puszczam kogoś na pasach, bo siedzę w ciepłym samochodzie, a ktoś brnie przez śniegi i zamiecie...

    OdpowiedzUsuń