Strony

I miał rację. Jak cholera miał rację.

Dzisiaj będzie trochę refleksyjnie. Starzeje się Zaradna, to i różne myśli w jej głowie się klują. Zaradna nie lubi świąt - to jasne, ale  jej mąż ma na to inne określenie:
- Ty wcale ich nie nie lubisz, tylko nie umiesz ich obchodzić - powiedział pewnego wieczora.
I miał rację. Jak cholera miał rację. Bo Zaradna obchodzenie świąt wiąże z wiarą i katolicyzmem. A skoro jest niewierząca, to całkiem odcina się od świąt. Zapomina jednak o czynniku czysto ludzkim. Święta to nie tylko akt wiary, ale również spotkanie w rodzinnym gronie, wspólnie spędzony czas. Zaradna nie chodzi do kościoła, nie modli się, ale przecież może usiąść przy wspólnym stole i zjeść posiłek. 
Zacietrzewiła się Zaradna, udowadniając wszem i wobec, że ateista nie równa się zły człowiek, a sama zapomniała, że katolik również. Bez względu wyznawaną wiarę czy poglądy polityczne, jesteśmy takimi samymi ludźmi i najważniejsze jest, by o tym pamiętać. Zaradna bardzo dziękuje osobom, które komentowały wpis "Ateista i święta". Daliście Zaradnej do myślenia ;-)

9 komentarzy:

  1. Dokładnie - można nie wierzy a i tak cieszy się Świętami i czasem spędzanym w tych dniach z rodzinką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Święta są po to aby ten czas spędzać z rodziną i przyjaciółmi :) Albo jeść, pić i odpoczywać :) Obie opcje są spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. święta prawda :). Ja jako deista uważałam święta jako zło konieczne (sprzątanie, pieczenia, gotowanie), a nie magię narodzin zbawiciela.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja do kościoła tez nie chodze;P taka wierząca niepraktykująca :)
    Ale święta lubię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczesliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem agnostykiem, Świąt nie lubię, nienawidzę co roku składać tych samych życzeń, które bądź co bądź nie są szczere, bo co innego się życzy a przecież co poniektórym się nie powie ;P stresuję mnie ta cała atmosfera...

    OdpowiedzUsuń