Strony

nie gra, nie buczy, nie ma pierdyliarda funkcji

Zaradna była wczoraj na zakupach. W sklepach już przedświąteczny szał. Ceny zabawek osiągają apogeum jak przed Dniem Dziecka. Pospacerowała Zaradna alejkami, popatrzyła na ludzi, na migoczące stoiska, na mrugająco-gadające zabawki... i kupiła maluchom po pluszaku. Po jednym, wielkim, mięciutkim misiu. Misiu, który nie gra, nie buczy, nie ma pierdyliarda funkcji, nie nauczy ich chińskiego, różniczkowania ani nie pomoże odkryć nowej galaktyki. Po misiu, którego można przytulić przed snem, albo kiedy dziecięce serduszko opanują smuteczki. Po misiu z którym można bawić się w lekarza, sklep, szkołę, pociąg. Po misiu, który na spokojnie pozwoli dzieciakom rozwijać ich wyobraźnię.
Nie dajcie się omamić reklamami, promocjami, szybko mijającymi modami. Przyjrzyjcie się zabawkom swoich dzieci, zastanówcie się, czy na pewno potrzebują kolejnego reklamowanego gadżetu. Dzieciaki Zaradnej też mają hopla na punkcie Zygzaka czy Hello Kitty, ale Zaradna zamiast kupować im kolejne zabawki z danym logo, drukuje kolorowanki i łamigłówki z tym motywem. Wilk (dzieci) syty i owca (portfel) cała.

18 komentarzy:

  1. W zeszłym roku Córce Drugiej kupiłam misia z akcji TVN-u. Najładniejszy i najprzyjemniejszy miś jakiego mamy w całej kolekcji zabawek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W zeszłym roku Córce Drugiej kupiłam misia z akcji TVN-u. Najładniejszy i najprzyjemniejszy miś jakiego mamy w całej kolekcji zabawek :) Matka S

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, nie ma sensu wydawać kupy kasy na reklamowane zabawki, dzieci się nimi szybko znudzą. W zeszłym roku wygrałam w konkursie allegro misia Klarę jest to ulubiona przytulanka mojej córki, wszędzie razem :)
    W tym roku dzieci w listach do Mikołaja zażyczyły sobie karety i rakiety :) w ramach oszczędności - dobrze, że jest allegro, haha.

    OdpowiedzUsuń
  4. W zeszłym roku się nabrałam na świecąco-grająco-niby edukacyjne zabawki. Do dziś niewiele z nich zostało oprócz Żyrafki z fisher-price, która trzyma się całkiem nieźle i która była najlepszym zakupem prezentowym zeszłego roku..
    W tym roku inwestujemy w wózek drewniany dla małej i solidne auto dla syna bezdźwięczne :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Misio uniwersalny i dla każdego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas miś nie przejdzie. Synek nigdy nimi się nie interesował i każdy następny po minucie lądował w pudle na zabawki. Za to będzie książka :D To się u nas zawsze sprawdza.

    A propos cen. Szukaliśmy dla Oliwiera ostatnio piórnika bo to sobie od mikołaja zażyczył. Myślałam, że będzie tani prezent. Mąż podpowiedział, że może by tak chociaż piórnik z Zygzakiem bo od tygodnia ma straszną fazę na te bajkę. Okazało się że piórnik z zygzakiem to jedynie ....... 88,90 zł :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pluszak też nie ma szans. Młody od małego nimi się nie interesował. Jeszcze kilka ma, bo mama lubi ;), ale jak czyścimy półki, to miśki są na pierwszym miejscu wskazywane do wyniesienia.
      pozdrówki

      Usuń
  7. Ja się właśnie zastanawiam nad prezentem dla 5latka. oczywiscie wszystko co z Zygzakiem jest super ale ceny mnie rozkładają na łopatki. nie wspomne o tym ze przegladajac gazetki promocyjne stwierdzilam ze wszelkie gry i auta syn juz ma!

    Dziekuje ze pomysł z misiakiem.w tym roku mikołaj jak zwykle zostawi wielkie pudło ze slodyczami(dzieki ci kochana praco i funduszu spocjalny) i chyba zagosci nowy miś:)

    Syn nie miał przytulanki do momentu przypadkowego spaceru na Wawel... upatrzył smoka Wawelskiego i teraz jest on w oplakanym stanie bo chodził z nami wszedzie. czas na zmiane:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja w tym roku chyba sam coś uszyje mojej małej, bo ceny zabawek po prostu przerażają

    OdpowiedzUsuń
  9. Macie całkowitą rację, ceny zabawek są wzięte z kosmosu. Przecież większość - nawet tych drogich firmowych, reklamowanych gdzie się da jest i tak produkowana w Chinach.
    U nas królują w prezentach książki - takie do czytania i z zadaniami - i zabawki ale już w normalnych cenach i takie na dłużej tzn. żeby były przydatne w większej liczbie zabaw no i dla wszystkich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas pluszaki tylko zbierają kurz i leżą nieużywane w kącie... Więc to odpada.

    Zawsze wybieram po prostu to, co zainteresowało mojego synka, bo wiem, że takie zabawki nigdy nie leżą nie używane, a wręcz przeciwnie - mały bawi się nimi każdego dnia.

    A co do ceny... Oczywiście zwracam na to uwagę, bo nie jestem z gatunku ludzi, którzy na prezenty świąteczne biorą pożyczkę ;) Więc kupuję to, na co mnie stać przy okazji kierując się marzeniami dziecka. Mam szczęście, bo prezent kupuję co roku tylko mojemu synkowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A u nas pluszaki królują do spania! Młody uwielbia "mimie" obkłada się nimi i dopiero może zasnąć. Ma swojego ulubionego z którym wszędzie jeździ:)
    Misiaki są do spania i do wożenia ale tak to muszą być inne zabawki bo misie się nudzą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Potwierdzam. Ja też w tym roku kupuję zwykłego, tradycyjnego, prostego, pluszowego MISIA ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. My pluszaków mamy całą masę :) Emilka lubi się nimi bawić - chociaż ostatnio bardziej interesują ją lalki...

    OdpowiedzUsuń
  14. ja swojego ulubionego miśka dotąd pamiętam. a też nie grał, nie buczał, nie miał pierdyliarda funkcji ;) dobrze to ujęłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. oooo jak świątecznie się zrobiło, czyżby renifer Rudolf majstrował przy blogu?:)

    OdpowiedzUsuń