Strony

dajcie Zaradnej kopa

Zaradnej brak motywacji do porządnego wzięcia się za siebie. Ma wszelkie warunki ku temu:
- parowar (Ninusia jeszcze raz dzięki!!!!!)
- przyciasne spodnie (i to te z serii - mam je na chwilę, bo zaraz schudnę i wbiję się w jeansy sprzed ciąży)
- lata do pracy na piechotę, w pracy wszędzie też (jak Zaradna zaliczy kilka budynków po 3-4 piętra, to wraca zziajana jak pies, ale nie odpuszcza i nie wozi sadła windą)
- ma faceta w rozjazdach, który widzi przy drodze tlenione chudzielce w rażących miniówach
i nic na Zaradną nie działa. Co z tego, że zje dietetyczny posiłek na parze, skoro potem wrąbie czekoladę i zapije colą. Co z tego, że biega jak pies gończy z papierami, skoro potem padając z głodu kupuje 2 rogaliki z czekoladą. Co z tego, że sama wyglądem zaczyna przypominać orkę, skoro wierzy w wierność Zaradnego. Kochani czytelnicy, dajcie Zaradnej kopa, bo niedługo będzie totalna porażka.Zaradna dostała kod na dietę od Vitalii, weszła na ich stronę, poczytała, pomierzyła się, wyszło jej, że 40% Zaradnej to tłuszcz!!!!!! W związku z czym, zamiast wziąć doopę w troki.... pożarła czekoladę.... Kodu nie aktywowała, bo boi się, że nie wytrwa w diecie i pójdzie na zmarnowanie :-(


27 komentarzy:

  1. może mój poradnik na blogu pomóc da radę ? ;)
    jeśli pisałaś dzisiaj to w radiu mówili, że biomet niekorzystny ;) nie martw się ;) jutro weekend :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojoj wydawałoby się że masz dużą motywację, ale cóż to musi wynikać ze środka Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tak samo ... wiesz co da Ci kopa? Odstaw calkiem slodkie i nie jedz po 18/19 zalezy o ktorej chodzisz spac - ja chodze kolo 22 i od 18 juz staram sie nie jesc :) po kilku dniach bylo 1,5 kg mniej na wadze :) przy czym ja duzo sie nie ruszam :) naprawde takim malym sukcesem bedzie juz odstawienie slodyczy... a po kilku dniach juz nawet przestanie Cie do nich ciagnac, zaczniesz jesc rozsadniej i moze dorzucisz dodatkowy ruch - jakis rower czy orbitrek czy cos :) malymi krokami ... bo nie sztuka jest naraz zaczac jesc mniej i dietetycznie i wdrozyc w zycie codzienne meczace treningi ale sztuka wytrwac... a odchudzanie rodzi sie w glowie... to tu musi zrobic ''KLIK'' .... powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuj się przeze mnie kopnięta !! :)
    Może tak 30 brzuszków na dobry początek ??

    OdpowiedzUsuń
  5. Samej by mi się przydał taki kop ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam cwiczenia: http://www.youtube.com/watch?v=3yicvXejknk
    pierwsze 10 dni to byla masakra- wszystko mnie bolalo podczas cwiczen, polowy nie moglam zrobic,bo nie dawalam rady,zadyszke mialam taka, ze mi sie niedobrze robilo i krecilo w glowie, cwiczylam co 2-3 dni, bo na drugi dzien nie mialam sily na kolejne cwiczenia. Ale po 2 tygodniach jest o wiele lepiej, wczoraj dalam rade zrobic okolo 90% cwiczen,a dzis nic mnie nie boli. Czuje sie swietnie, schudlam okolo 2kg. Staram sie jesc zdrowo i nieduzo,ale czasem mam ochote na kilka ciasteczek albo kanapke.Jak juz na cos sie skusze, to wieczorem lece cwiczyc. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaradna, jak już znajdziesz patent na ruszenie tyłka, to się podziel, bo w zasadzie mogę podpisać się pod każdym słowem z tego postu :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Załóż pamiętnik na Vitalii , aktywuj kod i do przodu. Jak już będziesz miała konto na Vitalii daj znać pod jakim Nickiem można Ciebie znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi też było ciężko a teraz nie wyobrażam sobie dnia bez treningu:) Ruszaj tyłek Zaradna i ruszaj po nową figurę:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kopnęłam siebie dwa dni temu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia. Ja w ciągu miesiąca zrzuciłam 3 kilo a przez trzy dni przed miesiączką przytyłam 2 kilo więc bilans i tak na plusie. Powodzenia Zaradna w odchudzaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana jak ja taki leń patentowany :) wzięłam się i od półtorej miesiąca ćwiczę to tobie też się uda

    OdpowiedzUsuń
  13. ..najtrudniej jest zrobic pierwszy krok, ehh... ile razy ja próbowałam nie jeść słodyczy. Kiedyś nawet długo wytrzymałam i widziałam wyniki ale cóż z tego jak potem odrobiłam z nawiązką :(..

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie na blogu sposob na twoje zmartwienia. No i bez diety sie nie obedzie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Weź się za siebie, raz, raz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam zamiar znowu przejść na dietę. Wcześniej już byłam i przez 1,5 miesiąca zrzuciłam 4 kg. Ale po dwóch miesiącach porzuciłam dietę i pewnie znowu przytyłam. Miałam bardzo dużo stresujących sytuacji i pocieszałam się słodyczami. Mam rozpisane co i jak mam jeść przez dietetyczkę. Każda wizyta u niej kosztowała mnie 130 zł, ale widziałam przynajmniej efekt, bo po miesiącu samodzielnego ograniczania się z jedzeniem, nie było żadnego. Jeśli chcesz to mogę Ci podrzuć wytyczne od niej, może skorzystasz? Jak nie dasz rady to przynajmniej nie będzie ci szkoda :)Wprawisz się i później skorzystasz z kodu Vitalii.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam takie samo podejście jeszcze rok temu. Wtedy usiadłam i stwierdziłam, że obrosłam tłuszczem. Zawsze sama przed sobą tłumaczyłam się brakiem warunków:
    -mieszkam z rodzicami, więc jem to co jest...
    -nie mam kasy na karnet na siłownię, zresztą godziny pracy itd itd...

    Pewnego pięknego dnia stwierdziłam że najbardziej nie podoba mi się moje odżywianie. Fast foody, słodycze, napoje gazowane - to przede wszystkim. Wzięłam to na spokojnie, poczytałam różne diety, srety i zrobiłam tak:
    -uważam co jem, zanim sięgnę po batonik w sklepie rozejrzę się czy nie ma bananów, jabłek, jogurtu pitnego ;)
    -jem co 3 godziny, by nie czuć głodu. Zaczynam o 8, kończę o 20. Jeśli siedzę po nocach, to do 22 machnę jakiś jogurt, owoc, by nie dopadł mnie głód
    -ruszam się w miarę możliwości - spacer, basen, przysiady - rok temu tak było
    Teraz ćwiczę codziennie brzuszki i przysiady (od kilku dni), od poniedziałku wracam do pracy więc będę mogła dorzucić te posiłki co 3 godziny.
    Nie ukrywam, że czasem zjem kostkę czekolady, wafelka, ale powiedzmy raz na tydzień i nie kilogram ;)

    Rok temu efekty były, ale nie trzymałam się tego planu zbyt długo, straciłam pracę itd, więc zażerałam nerwy.

    ZARADNA ZRÓB COŚ!!! ;) Uwierz, że jak coś postanowisz - chociażby odrzucisz słodycze, napoje gazowane - cokolwiek, i po tygodniu stwierdzisz "ha, dałam radę!", to radość będzie przeogromna i sił na kolejne wyzwania przybędzie. A ile nas tu dopinguje - to też motywuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kop, kop , i comk* :*


    *cmok w polika :P nie w poopę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja proponuję odstawić chleb. A przynajmniej ograniczyc do kromki dwoch na śniadanie. Także napoje, majonez i to co agu unthinkable pisała. Z ruchu dla leniwych polecam pilates i brzuszki - tak bez stresu chocby po 10- 20 ale co dzien regularnie by wyrobic nawyk potem zwiekszac ilosc! Idzie wiosna trzeba będzie się trochę rozebrać i trudno bedzie się ukryc a co za tym idzie bedziemy sie gorzej czuć . Ja sie biorę za siebie juz od świąt bo się też zapuscilam ostatnio. Ale trza się samemu kopnac w zad. Trzymam kciuki za Ciebie i siebie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Musisz się po prostu dobrze zmobilizować. Tak jak do pisania bloga i odpowiednia na nasze komentarze. Wytrwałości ci nie brak może zatem potrzebna równie zmobilizowana koleżanka.

    http://spacerpozdrowie.blogspot.com/2013/04/uwaga-na-tym-mozna-dobrze-zarobic.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałam napisać komentarz, ale stwierdziłam, że będzie on kopem w krocze.
    Nie napiszę ile mam tkanki tłuszczowej, ile jem i co jem. Basta!

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze! Mam tak samo :( a może wspólnie coś zdzialamy? Wiele tak ma, a w kupie razniej...

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, Zaradna w końcu liczy się wnętrze :)
    a na poważnie to się też mobilizuje- tylko każda czekolada jest tą ostatnią :)
    Może razem coś zdziałamy- zaradna poprowadzi odchudzanie blogujących mam (i nie tylko)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakbym czytała o sobie... Dodam, że przez ostatnie 3 lata przytyłam... prawie 25 kg :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba Ci nie pomogę... Sama wczoraj zeżarłam wielką paczkę czipsiorów. Oczywiście - w tajemnicy przed mężem ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Trzymam kciuki! :) I kopię mocno! Oczywiście, motywacyjnie!

    OdpowiedzUsuń