Strony

Świadek Jehowy

Gadka szmatka w pracy:
- Zaradna, dzieci nie ochrzciłaś, alkoholu nie pijesz, papierosów nie palisz... to ty chyba jesteś świadkiem Jehowy! - wnioskuje współpracownik
- nie, nie jestem
- no ale jak to?
- no tak to.

Osoba nie będąca katolikiem lub chrześcijaninem, nie musi wyznawać innej wiary. Nie jest też z założenia antychrystem czy satanistą. Żeby być anty-, trzeba wierzyć. Zaradna jest a-, czyli najzwyczajniej w świecie nie jest osobą wierzącą, w popularnym tego słowa znaczeniu. Bo Zaradna wierzy - wierzy w ludzi, w matematykę, geografię czy medycynę. Wierzy, że dobro i zło powraca, ale nie nadaje temu ukrytych znaczeń (wola boża, kara boska), po prostu zna i stosuje termin opisany w psychologii jako "samospełniające się proroctwo".  Ot i cała filozofia ;-)

15 komentarzy:

  1. Podziwiam za odwagę! My ochrzciliśmy dla świętego spokoju by mi dziecka kiedyś nie wytykali jednak jestem zdania ,że chrzest powinien być świadomym wyborem każdego człowieka.
    I też tak jak Ty wierzę (chcę) w ludzi i w Darwina a nie Adama i Ewę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko nie było, ale podobne teksty słyszymy jak idziemy z dzieciakami na cmentarz (że z nieochrzczonymi nie można, bo niby szatan może łatwo duszę dziecka opętać), to samo dotyczyło braku czerwonej kokardki przy wózku (bo trzeba dziecko chronić przed złym urokiem) itp. Ludzie często mieszają elementy wiary i związane z nimi rytuały z zabobonami. Łatwiej jest im zaakceptować, że ktoś wyznaje inną wiarę, choćby najdziwniejszą niż żadnej.

      Usuń
    2. Zapomniałaś jeszcze o niewychodzeniu na spacery z nieochrzczonym ,że już o wyjazdach nie wspomnę. I te biedne matki zamiast dojść do siebie spokojnie po porodzie muszą się stroić i imprezę urządzać jak najszybciej.
      Dobiła mnie też religia w przedszkolach. Po co?

      Usuń
  2. Zaradna się musi ubzdryngolić raz na jakiś czas i przespać na ławeczce w publicznym miejscu- wtedy to dopiero szufladkujący będą mieli problem.

    Nie lubie mięsa, a nie jestem wegetarianką- też niezrozumiałe dla niektórych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że ja wcale nie chcę się ubzdryngolić. W czasach młodzieńczych szaleństw to i owszem, upiłam się, przeżyłam kaca, dość długo paliłam papierosy. Teraz nie mam takiej potrzeby :-) Zaradny pije piwko do meczu, ot i nasze nałogi ;-)

      Usuń
  3. Każdy ma prawo do swoich przekonań, ja to szanuje i nie zagłębiam się w to kompletnie bo na gwizdek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale ludzie lubią szufladkować. W tej sytuacji pracownik długo zgłębiał temat, nie mógł tego pojąć, bo przecież musi być jakaś siła wyższa, która mi tego zabrania. A ja wcale nie potrzebuję odgórnych zakazów, żeby nie pić czy nie palić :-)

      Usuń
  4. Ja się kiedyś - w trakcie rozmowy ze znajomym wyznania jedynie słusznego w Rzeczpospolitej - dowiedziałam, że skoro moja rodzicielka jest niewierząca to właściwie... nie jest człowiekiem. Bo skoro jest niewierząca, to nie ma duszy, a jak nie ma duszy - no to nie człowiek.
    Oj był foch.
    Ps. pozdrowienia dla współpracownika vel operatora szufli ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaradna, powiem Ci jedno!
    JESTEŚ BAAARDZO MĄDRA BABA :)
    Większość ludzi trzęsie tyłkiem i mimo tego, że nie wierzą i nie chodzą do kościoła to robią wszystko co im ,,święci'' każą.
    A tu proszę jaka odwaga i mądrość życiowa.
    Kościół to przeciwieństwo nauki, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, jestem zwykłą babką, która nie daje się tak prosto zaszufladkowac :-)

      Usuń
  6. Zaradna, powiem Ci jedno!
    JESTEŚ BAAARDZO MĄDRA BABA :)
    Większość ludzi trzęsie tyłkiem i mimo tego, że nie wierzą i nie chodzą do kościoła to robią wszystko co im ,,święci'' każą.
    A tu proszę jaka odwaga i mądrość życiowa.
    Kościół to przeciwieństwo nauki, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie pijesz, nie palisz, bo dbasz o siebie, o swoich bliskich. Żyjesz zdrowo. A do zdrowego życia, nie jest potrzebny kościół.
    Mój kuzyn przyjął wiarę protestancką, córkę swoją pochowali po protestancku na... katolickim cmentarzu. Syna ochrzcili - dla świętego spokoju. Dzieci z pierwszego małżeństwa zostały ochrzczone, gdy same tego chciały, miały wtedy 9, 12 i 13 lat. Można? Można!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ateistka od 20 lat, zbuntowalam sie przed bierzmowaniem, bo nie chcialam uczestniczyc w czyms w co nie wierze, co nie ma dla mnie zadnego znaczenia i sensu. Wierze, ze jest "cos" co kieruje swiatem i naszym losem, ale nie mam zamiaru zaglebiac sie co to jest, a tym bardziej nadawac temu postaci. Poza tym instytuacja kosciola mnie odrzuca, szczegolnie funkcjonowania kosciola w Polsce. Mieszkam od 7lat w UK i tutaj kosciol katolicki i ksieza sa zupelnie inni. A doswiadczylam tego podczas chrztu mojego 4 letniego syna.W sumie ochrzcilam go tylko dlatego,ze blisko domu mamy mala i dobra szkole katolicka.Mam nadzieje, ze moj syn sam kiedys dokona wyboru czy wierzy w jakas religie czy nie,jesli nie to przynajmniej ze szkoly katolickiej wyniesie pewna wiedze i zasady.
    A o zabobonach o ktorych piszecie w komentarzach nigdy nie slyszalam,ale jak wspominalam mieszkamy gdzies gdzie ludzie nie wtracaja sie w zycie innych :)
    A Zaradnej Mamie gratuluje samozaparcia w nieprzejmowaniu sie gadaniem innych :)))

    OdpowiedzUsuń