Strony

Są takie dni, że wszystko idzie nie tak. Zaradna też ma takie.

Są takie dni, że wszystko idzie nie tak. Zaradna też ma takie. Np wczoraj:
- ważny dzień w pracy Zaradnej, wystrojona adekwatnie do okazji, pędzi z dziećmi do przedszkola. Dzieci wyjątkowo jak z obrazka, biegną trzymając się za ręce, z pieśnią na ustach - idylla. Nagle bach. Młoda wyłożyła się na betonie. Kolana zdarte do krwi, wrzaski, piski, ogólna histeria. Krew ciurka do bucików, nie da rady iść dalej, istny obraz nędzy i rozpaczy.  Nie ma wyjścia, Zaradna (już spóźniona), bierze dziecko pod pachę i biegiem z powrotem do domu (jeśli wybieracie przedszkole dla dziecka, weźcie pod uwagę odległość od domu. Na kij milion dodatkowych zajęć, certyfikaty z czapy i poranki relaksacyjne, jeśli kilka razy w miesiącu będziecie musieli zawrócić w połowie drogi. Im dalej od domu, tym więcej czasu stracicie, wywalą Was z pracy i nie będziecie mieli czym zapłacić za ten cały luksus).
Dziecię oczywiście broczy krwią i zostawia inne ślady organiczne, na eleganckim wdzianku matki. W domu jeszcze większy krzyk, bo Mała zobaczyła rozmiar zniszczeń. I nie chodzi o brak skóry na kolanach ani o ilość utraconej krwi. Chodzi o dziury wielkości pomarańczy w nowych, pierwszy raz założonych rajstopkach z Hello Kitty! Nawet przemywanie i opatrywanie ran zeszło na dalszy plan w zderzeniu z tym faktem.
Zaradna zmęczona (bieg na obcasach z dzieckiem pod pachą, budynek bez windy) wkłada pierwszą lepszą (czyt. niewyprasowaną) bluzkę, byle bez śladów krwi, łez i smarków i ocierając pot z czoła (a także rozmazując makijaż) dyla nazad do przedszkola. Tam całuje dzieci niemal w locie i pędzi do pracy. Gdyby to był każdy inny dzień, nie przejęłaby się tym zbytnio, ale z doświadczenia Zaradna Wam powie, że im ważniejszy dzień/spotkanie, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia takich akcji. Życie ;-)
P.S. Dzień wcześniej Młody zaliczył fikołka na rowerku. Życie, po prostu życie :-)

14 komentarzy:

  1. Jej, nie wesoło;( Ale dałaś radę!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam kochana ja bym po tym "zającu" zaczęła ryczeć razem z dzieciakami :P i nie dlatego że nie lubię widoku krwi, tylko dla ujścia emocji......

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff, aż się zmęczyłam jakbym to ja sama biegła :D Ja mam przedszkole przy pracy, i na szczęście wożę małego samochodem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla tego brałam pod uwagę tylko przedszkole które jest po drugiej stronie ulicy

    OdpowiedzUsuń
  5. To już chyba tak jest, ze im ważniejsza sprawa tym większy rozmiar zniszczeń po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  6. moje Młode najczęściej w takie ważne dni sraczki dostają (chyba im się mamine emocje udzielają)i to najczęściej wtedy gdy wszystkie części garderoby na sobie mają , włącznie z butami... najgorzej w zimie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no niestety tak to jest z dzieciakami zawsze w najmniej odpowiednim momencie się coś wydarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się cofam do domu tylko wtedy, gdy młody zarzyga swoje/moje ubranie. W innych okolicznościach twardo idziemy dalej xD

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie bywa podobnie, jak coś ważnego do załatwienia to zawsze coś się stanie, zdarzy itp ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Samo życie :) Im więcej się zaplanuje, im bardziej człowiekowi zależy to tym większa "akcja" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaradna, ja mam ostatnio same takie dni :/

    OdpowiedzUsuń