Strony

Bank, balustrada... i dzieciaki

Po prawej stronie widzicie ikonki z firmami, które Zaradna darzy sympatią. Część z nich jest wynikiem sformalizowanych umów, a część Zaradna zamieściła tam zupełnie spontanicznie. Jak np reklamę banku. Zaradna wrzuciła ją tam w uznaniu, nie tyle marki czy oferty tego banku, ale tego, jak została tam potraktowana. Ona i jej dzieciaki.
W związku z założoną działalnością, zbliża się pierwsze rozliczenie kwartalne Zaradnej. Poszła więc założyć sobie firmowe konto. Z dziećmi oczywiście. Bank, jak bank, mury, marmury i garnitury. Tak szczerze, to Zaradnej nawet specjalnie nie interesowały rankingi, oprocentowania ani inne dane. Wybrała ten bank bo: ma go o rzut beretem od domu, ma w nim od lat prywatne konto, ale co najważniejsze... bank ma oddział czynny w weekendy w hipermarkecie, gdzie można dzieciaki zostawić "na godziny" w piłkowej sali zabaw i iść na spokojnie załatwiać formalności. Jak więc widzicie, powody były zupełnie prozaiczne, ale jakże ważne z rodzicielskiego punktu widzenia. 
Niestety oddział przy domu, to standardowy bank, bez sali zabaw. Ba, nawet bez kącika z kredkami dla dzieci. Stanowiska obsługujące firmy, znajdują się na piętrze. Takim bez ściany, tylko z balustradą, mniej więcej taką:
Dodatkowo przy balustradzie, była kanapa tyłem o nią oparta. Dzieciaki w oka mgnieniu obczaiły "ale fajne drabinki tu mają" a z kanapy, to nawet by się wspinać nie musiały, tylko hop na główkę na marmurowy parter.
Zaradna co raz strofowała dzieci i prosiła o spokój, o grzeczne siedzenie na krzesełku, o cierpliwość itp. Niestety cierpliwość dzieciaków jest odwrotnie proporcjonalna do ilości papierów, jakie Zaradna dostała do wypełnienia. Zaczęły się nudzić i rozglądać po kątach a w zasadzie to bardzo interesować się balustradą. Za bardzo. I tu medal dla pani z obsługi. Zawołała dzieciaki, dała im kolorowe ulotki... i pieczątki*. Dzieciaki aż otwarły buzie z wrażenia. Siedziały i stukały pieczątkami. Na dwie ręce, czyli w zasadzie na cztery. Razem i na zmianę. W mig zapomniały o balustradzie, kanapie i skokach bez banji. Dzieciaki tak namiętnie oddawały się pieczątkowej przyjemności, że opieczętowały ulotki, siebie i biurko tej pani. Ona znosiła ich wyczyny nad wyraz spokojnie i z uśmiechem na twarzy. To Zaradna była tam zlana potem, pełna obaw, że zaraz ochroniarz zrobi jej zdjęcie i umieści na tablicy "tych osób nie obsługujemy". Mało tego, na drugi dzień Zaradna musiała ponownie iść do banku, znów z dzieciakami (Zaradny wyjechał i nie było z kim zostawić maluchów).  Z duszą na ramieniu wchodziła po schodach, a tam czeka uśmiechnięta babka z nowymi ulotkami i od razu podaje dzieciakom pieczątki, żeby móc w spokoju załatwić sprawę.
Właśnie z tego powodu, należy się tej babce pełne uznanie i premia. Mimo braku kącika dla dzieci, w obliczu realnego zagrożenia, babka wyszła poza sztywne reguły panujące w banku i sprawiła, że Zaradna opowiada o niej wszem i wobec (również Wam).

*Pieczątki, które dała dzieciakom, to były datownik, potwierdzenie zgodności z oryginałem i jeszcze jakieś takie ogólne, nie firmowe banku.

21 komentarzy:

  1. no to szacun dla kobity, my ostatnio jak byliśmy w banku to skończyło się tym,że latałam za dzieciakami bo obydwoje akurat musieliśmy być i podpisywać dokumenty.
    tym bardziej Pani naprawdę bombowa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio tak miło zostałam obsłużona w swoim oddziale banku! Ze względu na mój stan (ciąża) Pani wszystko za mnie przygotowała, nawet zadzwoniła do mojej księgowej i podała jej nr konta. Zgodziła się abym na drugi dzień przyjechała wszystko podpisać. A gdy zaszłam pełna obaw z Osinkiem druga kobieta zajęła się młodym. Dała mu balony i też jakieś pieczątki. Także w banku też pracują czasami fajni ludzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to również wielkie brawa ta tamtych pań :-)

      Usuń
  3. W innym banku (takim na śląsku:) jest fajny kącik dla dzieci z przyjemnym "komputerkiem" z grami. Moja młoda nie chciała z tego przybytku wyjść:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie jest w ratuszu, niestety w większości urzędów, banków czy poczekalni u lekarza brak. To wciąż jest wyjątek niż reguła :-(

      Usuń
  4. Oj, chyba po stronie lewej ;) Ja zazwyczaj unikam wyjść z dzieciem do takich przybytków z wiadomych przyczyn. Ale widać, że odrobina dobrej woli jest baardzo w cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, bo ja prawdziwa kobieta jestem i nie odróżniam prawej od lewej ;-)

      Usuń
  5. Jestem dumna z tego, że korzystam z usług właśnie tego banku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie niby drobiazgi, są o wiele bardziej znaczące niż kampanie reklamowe warte miliony :-) Gdybym miała do wyboru bank z lepszymi wskaźnikami ale sztywną obsługą a ten z przemiłą babką, mimo braku kącika zabaw, wybrałabym go.

      Usuń
  6. Najgorszy bank, ale jedyny dzięki, któremu mamy dach nad głową :)Dziękujemy Ci PKO BP oddział w Sopocie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że Pani ułatwiła Zaradnej papierkową robotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to normalka. Pracowałam w banku (innym niż ten Zaradnej) i zajmowanie dzieciaków pieczątkami, ulotkami, kolorowymi długopisami to norma. W myśl zasady klient nasz pan. A jak klient nie może sprawy załatwić to się traci klienta. Więc każda kreatywność w zajmowaniu dzieciaków była i jest jak najbardziej wskazana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super! Ja do tej pory spotykałam się z piorunami w oczach, jak musiałam coś z dzieciakami załatwić, więc jestem pozytywnie zaskoczona :-)

      Usuń
  9. Ja tak kiedyś z wózkiem poszłam. Babka wózkiem telepała coby się Demolka nie darła, a ja papiery wypełniałam :) Bank ten sam :P Chociaż ofertę tragiczną mają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja potrzebowałam zwykłego RORa na firmę, żeby móc VAT rozliczać, więc mnie dodatkowe opcje nie interesowały. Ucieszyłam się, jak babka powiedziała, że dopną nowe konto do starego i będę mieć jeden login, jedno hasło itp., żadnych dodatkowych do zapamiętywania :-D
      No ale wiadomo, jak ktoś szuka kredytu czy innych ofert, to warto przejrzeć i porównać wiele propozycji, bo różnice mogą być w tym wypadku znaczące.

      Usuń
  10. Ja kiedyś pracowałam w sklepie z biżuterią w centrum handlowym (w Karolince, Zaradna podobno z Opola jesteś to wiesz gdzie to ;)). Przyszła mama z dzieciaczkiem, okazało się, że chłopczyk był niepełnosprawny, pani zapytała, czy mamy krzesło, bo jej dziecko nie potrafi samo stać. Odpowiedziałam, że nie (na serio, miałyśmy tylko jedno krzesło na zapleczu, akurat tam siedziała kierowniczka). Szybciutko wyciągnęłam z kosza worek z papierami, odwróciłam go, przetarłam papierem i postawiłam przed panią. Zrobiłam taki taboret. Pani się ucieszyła i posadziła dziecko, a jak musiała podejść do lustra to ja trzymałam chłopczyka, żeby nie spadł:) Innym razem marudzącej dziewczynce napompowałam balona i narysowałam na nim oczy, usta i chyba nawet uszy. Dziewczynka była wniebowzięta. Niestety jak wyszli ze sklepu to balonik jej pękł i zaczęła płakać. Szybko napompowałam drugiego i jej zaniosłam. Mina rodziców bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, nie sposób odciągnąć dzieci od fontanny w Karolince :-)
      Oby więcej takich fajnych sprzedawców/urzędników, generalnie osób z sektora usług jak Ty!

      Usuń
    2. Niestety, a może własnie dobrze, że już nie pracuję w tym sklepie, bo się karda cała zmieniła i ze starej zostałam tylko ja. Zrobiło się piekiełko i się zwolniłam. Miałam szukać nowej pracy, okazało się, że jestem w ciąży, zanim znalazłam coś konkretnego (chciałam umowę o pracę, a nie zlecenie) to już nikt mnie z brzuchem nie chciał zatrudnić.

      Usuń
  11. Fantastycznie :) Oby więcej tego typu osób pracowało w instytucjach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam blog od początku do końca,jest super. Nie mogłam wcześniej skomentować, bo komentarze od anonimów były zablokowane i juz doczytałam dlaczego :) Jak założę sobie gdzieś konto to przestanę być anonimowa a do tej pory nie miałam potrzeby rejestrowania się. Jeszcze raz- super blog ! Ps. Tez jestesm posiadaczką r-ku w tym banku i też mi się tam podoba. Pozdrowiam. A.

    OdpowiedzUsuń