Strony

3 dni po wypadku

Pamiętacie TEN wpis i  to zdjęcie?


Zaradna tak zrobiła... boli już trzeci dzień :-((((
Gdyby nie ochraniacze, to pewnie całe ciało miałaby tak przerysowane. Zdjęcie zrobione 3 dni po wypadku, kiedy opuchlizna już zeszła, pozostał za to malowniczy krwiak na pół łydki :-(

Patrząc (i czując) co się dzieje z ciałem po spotkaniu z asfaltem, Zaradna nie może zrozumieć motocyklistów jeżdżących bez spodni i kurtek z ochraniaczami. Wrzućcie w google "motorbike accident" - fotki dla ludzi o mocnych nerwach, Zaradna postanowiła nie wrzucać ich na bloga, ale nie trzeba być jasnowidzem, żeby wiedzieć jaki będzie efekt upadku tych kierowców:


Rolki to mały pikuś, człowiek najwyżej się połamie, ale wypadek na motorze to już nie przelewki. Na trasie do Katowic, Zaradna widziała dzisiaj masę motocyklistów. Ci na autostradzie byli w kaskach i odzieży ochronnej, natomiast ci szalejący w miastach, myślący tylko o tym jak się popisać przed pannami, wyglądali dokładnie jak ten na ostatniej fotce. O motocyklistach mówi się, że to dawcy organów... patrząc na fotki po wypadkach (link tylko dla ludzi o mocnych nerwach - serio), nie ma czego zbierać :-(

12 komentarzy:

  1. Jak ostatnio byłam na SORze z Synem, to mieliśmy 'przyjemność' widzieć motocyklistów po wypadku.
    Jednego takiego właśnie, co w szortach i koszulce jechał tylko.
    Tyle szczęścia, że nie za szybko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaradna trzeba było napisać, że tam mózgi na asfalcie i ludzie na pół przecięci albo noga urwana wtedy bym nie kliknęła. Właśnie sobie uświadomiłam, co ogląda czasami mój ojciec, skoro jest ratownikiem medycznym i w pogotowiu pracuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedzałam, że to tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Specjalnie nie wrzucałam ich na bloga.

      Usuń
  3. Raz widziałam wypadek motocyklisty... Do dziś ten horror mam przed oczami. Nawet odzież ochronna mu nie pomogła. Współczuję ratownikom, którzy muszą te części ciała zbierac i głowy z rowów wyciągac...

    OdpowiedzUsuń
  4. W mojego kolegę uderzył motocyklista, jechał ponad 200 km/h i zginął na miejscu. Mój kolega cudem wyszedł bez szwanku, bo samochód wyglądał strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciało vs samochód przy prędkości 200km/h, tu nic nie pomoże :-( Przykro to pisać, ale nastąpiła selekcja naturalna. Dobrze, że Twój znajomy nie był poszkodowany, bo często cierpią niewinni ludzie. Sorry, ale ja nie mam ani zrozumienia ani litości dla takich debili :-(

      Usuń
  5. No właśnie,nie ma co zbierać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moj kuzyn zginal w wypadku na motorze.. nie z jego winy, jechal normalnie do pracy, jednak ciezarowka wymusila mu pierwszenstwo, nie mial jak uciec, motor sie zapalil.... zmarl kilka dni po wypadku. Nie kazdy motocyklista jezdzi jak wariat, wielu z nich ginie przez nieuwage kierowcow samochodow/ciezarowek ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :-( Pewnie, że nie wszystkie wypadki są z winy motocyklistów, piszę jednak o przypadkach skrajnej nieodpowiedzialności, kiedy bez żadnych ochraniaczy czy choćby kasku, faceci popisują się na drodze. A potem jest płacz i zgrzytanie zębami, że ma złamany kręgosłup :-/

      Usuń