Strony

Dzisiaj dla odmiany będzie o przemiłej obsłudze - market Obi Opole

Dzisiaj dla odmiany będzie o przemiłej obsłudze - market Obi Opole
Córka Zaradnej postanowiła pobawić się projektantkę i wycięła sobie nożyczkami olbrzymią dziurę na środku sukienki. Tak tymi samymi nożyczkami, którymi Młody wcześniej wyciął jej połowę włosów (zapamiętać - wyrzucić nożyczki!).
Zaradni ubrani... dość mało schludnie, co by nie rzec, ze niechlujnie, wybierali się do ogrodu, żeby skosić trawę, wyrzucić śmieci nawrzucane przez przez przechodniów, poprzycinać żywopłot, itp. Zaradna uznała, że nie będzie przebierać Młodej, tylko po powrocie z ogrodu, kiecka zamiast do pralki, to trafi prosto do śmieci.
Niestety kosiarka wyzionęła ducha, Zaradny próbował ją reanimować ale, że to był jeden z najtańszych modeli, służyła im i tak 2 sezony, więc bez żalu się z nią pożegnali. Ogród jednak wołał o pomstę do nieba, cóż było robić, wsiedli Zaradni do auta i pojechali po nową. I uwaga:
wchodzi rodzinka o dość wątpliwym wyglądzie,  dzieci rozczochrone, piach wysypuje się z klapek, Zaradna przez chwilę walczyła z chwastami, więc ręce miała zielone, częściowo z uczuleniową pokrzywką, odziana była w zbyt krótkie i zbyt obcisłe spodenki jak na jej figurę, Zaradny jak Ferdek Kiepski w szczytowej formie, Młoda dziura na pół kiecki i idą dziarsko na dział z kosiarkami.

Od razu podchodzi pan z obsługi, Zaradna aż się spięła, bo sądziła że to przez wygląd wesołej gromadki, będzie stał im nad głowami i patrzył, czy czasem linki od kosiarki nie chcą ukraść. I wielki Zonk - pan był przesympatyczny, wszystko wytłumaczył, pokazał, doradził (i odradził!), bez ściemniania. Ruszyli Zaradni do kasy, mieli olbrzymie pudło, baniak na paliwo i jakieś tam oleje. Dzieciaki zaczęły dostawać kociokwiku, bo market cały kolorowy a tu ani poskakać na huśtawce nie można, ani poganiać się z grabiami. Przez pomyłkę, kasjerka skasowała o jeden olej za darmo, co wypatrzył ochroniarz przy drzwiach. Zaradna myśli - no to teraz będzie, wyglądamy jak lumpy, potraktują nas jak lumpy, co chciały ukraść olej za dychę. Kolejny Zonk, żadnego wzywania policji, straszenia sądem i kontrolą osobistą, ochroniarz zaprowadził Zaradną do punktu informacji, żeby doliczyli ten jeden olej. Zaradna zbierała szczękę z podłogi przez dobry kwadrans (tyle stała w kolejce do inf.), bo przecież coraz są newsy w necie, że ktoś dostał mandat za 2 niedoważone jabłka, że dziadek stanął przed sądem za rzecz o wartości 1zł itp. Jak widać jest obsługa klienta i "obsługa".


P.S. Żeby nie było, że oni tacy mili tylko przy sprzedaży - Zaradna reklamowała / zwracała towar zarówno w OBI, w Castoramie, Realu, Tesco. Pomyłki się zdarzają, czasem z winy pracownika, czasem systemu, ważne natomiast jest podejście sklepu do tego typu spraw. To jest samo życie, raz ma się szczęście, raz pecha ;-)

7 komentarzy:

  1. Znam, znam i też ich polecam - jak tam jestem zawsze coś kupię. Lubię też LM, moim zdaniem obsługa gorsza, ale fajniejsze przeceny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam również wczorajszy wpis o MM. I cieszę się, że można również dobrze napisać o sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie że można a nawet trzeba :-) Blog jest od tego żeby dzielić się doświadczeniami, zarówno miłymi jak i tymi mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogerzy ostatnio przodują w wystawianiu negatywnych opinii na temat usług/towarów, dlatego pochwały - szczególnie te "niesponsorowane" są - jak myślę - szczególnie miłe i motywują usługodawców i sprzedawców do większych starań. Szczególnie :) kiedy klient wygląda jakby wracał z jakiejś wojenki :) - też tak czasem robię zakupy i jest to prawdziwym testem dla obsługi.

      Usuń
  4. No jeśli chodzi o tego typu placówki to Obi faktycznie ma fajną obsługę. Chociaż LM mają lepsze hasło reklamowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że to miłe wrażenie zatrze tamten nieprzyjemny incydent. Moim zdaniem to najwięcej zależy od osób kierujących takimi sklepami, bo pracownicy są tam tylko pionkami w grze. Powiem ci, że nie wiem, który to był sklep MM czy Euro, ale miałam dwóch znajomych, którzy pracowali w takim sklepie. I obaj mieli takie same wrażenia z pracy. Pracownicy są strasznie naciskani na sprzedaż, najlepiej wepchnąć jak najwięcej, jakieś ubezpieczenia, a jak wepchną jakiś starszy model, co zalega to w ogóle najlepiej. Każdy z nich ma swoje konto, więc wiadomo co i ile ktoś sprzedał, wszystko jest jakoś punktowane i później wychodzi im średnia za sprzedaż. I przychodzi do takich co mają najniższą kierownik i dostają opiernicz. Obydwaj za długo nie popracowali, zwolnili się, bo stwierdzili, że nie chcą tak pracować. A kolega mojego narzeczonego został zwolniony, bo powiedział na zebraniu z kierowniczką, że mu się atmosfera w pracy nie podoba, że tylko to naciskanie, żeby jak najwięcej sprzedać, że mogłoby być bardziej serdecznie, żeby miło się pracowało. To jak przyszedł następnym razem do pracy to czekało na niego wypowiedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz wiem gdzie warto robić zakupy,a gdzie lepiej sobie odpuścić.Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń