Strony

Outsourcing

Zaradna pracuje na etacie, prowadzi własną firmę no i ma cały dom na głowie. Po obliczeniu podatków, zapłaceniu rachunków, zrobieniu jedzeniowo/domowych zakupów, została jej wolna stówka na koncie. Postanowiła zaszaleć, skoro pracuje 19h na dobę to należy jej się, a co!
Tipsy - nie
Solarium - nie (ostatnim razem, jak Zaradna tam poszła się zrelaksować... to zasnęła na golasa)
Fryzjer - nie
Obiad na mieście - nie
Wyjście na drinka - nie
Nowy ciuch - nie
więc co?
Outsourcing :-) Jak myślicie, co Zaradna postanowiła zlecić komuś innemu? Sprzątanie! Dom Zaradnej, mimo że dzieciaki spędzają wakacje u dziadków na wsi, przypominał pobojowisko. A od kiedy padła jej zmywarka, to kuchnia stała się strefą zagrożenia biologicznego. Zaradna znalazła dziewczynę, która zgodziła się wpaść do niej i za stówę doprowadzić dom do porządku. Dom, to szumna nazwa, mieszkanie ma raptem 40m2 ;-)
Siadła Zaradna przeszczęśliwa na kanapie, zrobiła sobie kawę i oczami wyobraźni widziała, jak laska po kolei pucuje wszystko na błysk. Po chwili jednak, Zaradnej przyszło na myśl, że przecież nie pozwoli komuś myć swojego kibla. No sorry, nie wypada. Wzięła więc chlor, szczotę i wyszorowała kibel na błysk. No skoro kibel to i bidet też. I umywalkę. I wannę, bo miała zacieki. I posprzątała na półce, bo tampony były rozrzucone. Na koniec jeszcze odkurzyła i zmyła podłogę, bo po co zostawiać tak w połowie roboty. Cudnie, łazienka pachnie i błyszczy. 
Pora poskładać pranie, przecież nikt nie będzie grzebał w majtasach Zaradnej ani tym bardziej w skarpetach męża. Jeszcze trafi się jakaś z dziurą i wyjdzie, że Zaradna nie dość że ma bajzel to i cerować nie potrafi. 
Szafy dzieciaków, trzeba przejrzeć ubranka, odłożyć co za małe, przecież obca osoba tego nie zrobi, bo niby skąd ma wiedzieć, co jest jeszcze dobre a co nie? No skoro poszły ciuchy, to można od razu przejrzeć zabawki. Co zepsute to do kosza, co dobre zostaje. Zrobione. 
O zostały jeszcze książeczki - podarte żegnamy, ładne zostawiamy. No ale żeby je ładnie ustawić to trzeba zetrzeć kurz. No jak na półce tak ładnie, równo i czysto, to teraz regał razi. Ok, regał też już odkurzony. 
Zostaje biurko. O żesz matko, skąd tam tyle śmieci? Trzeba wszytko posegregować, co dotyczy spraw domowych, co firmowych. Rachunki, faktury, notatki - no przecież dziewczyna od sprzątania nie będzie papierów Zaradnej układać. I znów ta sama historia, papiery posegregowane, trzeba odkurzyć biurko, przetrzeć półeczki i klawiaturę i można układać. Gotowe.
Kuchnia, nieszczęsna kuchnia. Szlag, w miseczce po czymś bliżej nie określonym wyrosła piękna, na wzór miękkiego mchu pleśń. Nie no, takiego syfu Zaradna nie zostawi, toż ploty na pół miasta pójdą. Trza umyć miseczkę. No jak miseczkę to i łyżeczkę, za nią talerzyk, garnuszek... pół godziny i zrobione. No jak gary pomyte to co szkodzi blaty przetrzeć. O tu zrobił się zaciek na drzwiczkach - 5 minut i fronty szafek wyczyszczone. Lodówka, dzieciaków nie ma, więc prawie pusta, wystarczy przetrzeć szmatką i po sprawie. Nakapało na podłogę.. no przecież nie będzie Zaradna czekała na laskę 3 dni, żeby kałużę wytarła. Wzięła mopa i wymyła. Kuchnia lśni.
Wszystko ogarnięte, odkurzone, podkładane, pochowane, tylko wykładzina ma plamy tu i ówdzie. Na szczęście Zaradna ma odkurzacz do prania, wyjęła, przeleciała te kilka metrów i jest cacy. 
Zmęczyła się Zaradna, nie ma co. Zrobiła kawę, siadła na kanapie, patrzy na lśniąco-pachnące mieszkanie i myśli... no teraz to nie wstyd kogoś do domu wpuścić. Tylko, że Zaradna odwaliła całą robotę, którą planowała zlecić a dziewczynę to może najwyżej na kawę zaprosić ;-)

14 komentarzy:

  1. Haha! Nie ma co, to sobie odpoczęłaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz Zaradna jaka oszczędność i ekonomiczność :D Mi by się taka Pani do sprzątania nadała, bo ja bałaganiara jestem, ale może bym się zmobiliowała przed nią :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To może do mnie wpadniesz? Jak taki rozpęd wzięłaś ;))
    Ja nie mam oporów by ktoś nasze kible mył czy majtki układał - papiery pracowo-domowe sama ogarniam. Szkoda, że nie mam wolnej stówy bo bym najęła pomoc. Ale na książki wydałam... nałóg straszna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odnajduje w sobie coraz więcej cech Zaradnej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja taką stówkę to bym chyba na karnet do fitness wydała, ale u Ciebie Zaradna to od razu fitness załatwiłaś przy sprzątaniu :) Bo Ty przecież Zaradna jesteś :)

    Ja będę jutro chłopaków pakować bo na wczasy jedziemy, więc przy okazji tez posegreguję ich ubrania i posprzątam mieszkanko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaradna wypij kawę i odpoczywaj. Ja ostatnio miałam stówkę i co? Do kosmetyczki nie bo szkoda, do fryzjera nie bo włosy w kucyk, na pizzę nie bo obiad w lodówce, bluzki nowej nie bo się odchudzam albo tyję non stop. I oczywiście kupiłam małej sukienkę :) A mogłam wynająć Panią do sprzątania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jak już coś ruszę,to wszystko po kolei ciurkiem leci ;). Za tą zaoszczędzoną stówkę,może masażyk jakiś sobie fundnij,co by mięśnie rozluźnić ;)Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  8. To jeszcze stówę zarobiłaś. I to bez podatku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam...a stówka w kieszeni została i przynajmniej masz tak jak Ty chcesz.Grunt to właściwe podejście do sprawy:):):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobre :) ja bym chyba nie miała takich skrupułów jak Ty :DD

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaradna toż Ty jak Kożuchowska z rodzinki.pl
    Posprzątała co by sprzątaczka nie wzięła rodziny z bandę brudasów ;) :)
    Wariatko Ty moja! :) <3

    OdpowiedzUsuń
  12. :) zrobilabym tak samo :) a w solarium to się kiedys zatrzasnęłam i też nie chodzę

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, ja bym tam nie miała skrupułów!

    OdpowiedzUsuń
  14. Hihi, to dopiero jest zaradność :-)pośmiałam się :-) też nie wyobrażam sobie, że ktoś sprząta mój bałagan, byłoby mi głupio...

    OdpowiedzUsuń