Strony

Mieszczuch na wsi

Jest lepiej. Nie jakoś super dobrze, ale lepiej (w sensie już bez płaczów). Zaradna wsadziła dzieciaki do auta i pojechała na wieś. Leży na leżaku, wdycha sosnowe powietrze, jest cisza, spokój.. no dobra, nie zupełnie, bo Młody mieszczuch co chwilę dostaje ataków histerii na widok muchy/pająka/robaka/pokrzywy. Skąd on to ma??? No dobra wiadomo skąd, ech te geny....
Zaradna postanowiła chociaż na chwilę oderwać się od myśli o dg. Ale kurde, nie da się. Jak tu zachwycać się przyrodą, skoro w głowie kołaczą myśli - niezapłacone (i przeterminowane rachunki), faktury, trudni klienci... DG miała dać Zaradnej możliwość pracy i zarabiania. Na razie Zaradna pracuje, stresuje się a klient nie płaci. Dwóch klientów. 
Terminy, faktury... dziki wrzask - młody zobaczył mrówkę. Jakimś cudem jaszczurek i zaskrońców się nie boi, ale im mniejszy robaczek, tym większy wrzask. Tuż za leżakiem, wprost do ucha Zaradnej. 
Ale o czym to było? A rachunki. Kurcze, jak był problem z płatnościami bo ledwie starczało od 1 do 1 (a czasem nie starczało), tak jest problem. Niby Zaradna zarabia więcej, ale ma też więcej zobowiązań. Plusem etatu (szczególnie w budżetówce) jest pewność wypłaty. Przychodzi 28 i zawsze ten skromny przelew przychodził. Skromny bo skromny ale był. A teraz Zaradna z nerwowym szczękościskiem, co godzinę sprawdza konto i nic. Jak z Puchatkiem - im częściej i głębiej zagląda, tym bardziej go nie ma.
To dopiero początki Zaradnej, więc jest w 100% uzależniona od płatności klienta. Nie ma jeszcze żadnego buforu finansowego,  więc każde przekroczenie terminu przyprawia ją o palpitacje serca.
Znów pisk... bo robak idzie w jego stronę. SZARŻUJE ZNACZY SIĘ. Nie, tak się nie da wypoczywać...

8 komentarzy:

  1. biedna Zaradna.
    powodzenia! mam nadzieję, że wyłączysz komputer wsadzisz do uszu stopery i odpoczniesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie zwykle przelewy są na mniejsze kwoty niż te Twoje, ale czasami spóźniające się o 2 miesiące 200 zł powoduje u mnie spazmy.... a odruch wchodzenia co chwilę na konto, po prawie roku freelancerki zmniejszył się do wchodzenia po 12, 15 i 18.30...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zazdroszczę. Oby to były tylko początkowe problemy a potem kasa spływała w terminach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem w jakiej branży pracujesz, ale widzę, że te płatności to coraz gorzej... Mąż ma firmę niecały rok i już prawie 20 tysięcy mamy, ale nie mamy bo "my też czekamy na przelewy". I co takiemu powiedzieć, skoro on też sobie może, bo jemu nie popłacili? No nic... A podatki od tego trzeba było zapłacić. Dobrze, że mamy limit 10 koła na koncie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Początki są trudne, ale dobrze, że Zaradna jest zaradna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana wiem że to może marne pocieszenie ale to i tak dobrze że nie jesteś na minusie.
    Pamiętasz jak rozmawiałyśmy, że w tej branży na początku tak bywa? buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. witam, zapraszam na candy z prezentem dla dzieci. Do zgarnięcia ręcznie szyta poduszka w kształcie małpki z długimi nóżkami do supłania.
    http://malinapracowniahandmade.blogspot.com/2013/08/candy-pluszak-pamiatka-z-wakacji.html
    Pozdrawiam, Malina.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie tak to jest z tą działalnością - obyś dała radę i przetrzymała ten okres.

    OdpowiedzUsuń