Strony

Nauczka na przyszłość - jadąc z Babcią ....

Babcia (Mama Zaradnej) dostała zaproszenie na spotkanie klasowe. Zaradna robiła za kierowcę. Jadą, bez navi, bo przecież Babcia codziennie dojeżdżała do szkoły, zna wszystkie zakręty i pagórki po drodze. Niby niedaleko, ok 50km od miasta, kilka wsi po drodze i już. Babcia recytuje ich nazwy z pamięci i podniecona poprawia makijaż w lusterku. Zaradna jedzie zgodnie ze wskazówkami Babci, bo przecież Ona wie, Ona się zna i to jest Jej droga.
Dotarły spóźnione. Jakże zdziwiona była Babcia, że drogi nowe, obwodnice pobudowali i z punktu A do punktu B, nie jedzie się jak 40 lat temu, trasą pekaesu. Ronda jakieś nowe takie, 3 różne wjazdy do wsi, która kiedyś była kilkudomową kiszką bez odnóg. A jak się wjedzie na obwodnicę w innym kierunku, to nie da się ot tak zawrócić, tylko trzeba pomykać ileś tam km do zjazdu.
Pogubiły się baby, pokręciły w kółko, pośmiały (chociaż świecąca rezerwa już taka śmieszna nie była), ale dotarły.
 Refleksje:
- W Polsce są pobudowane nowe drogi (nowe, czyli takie których nie było tam jakieś 35-40 lat temu). - Drogi te są piękne, równe... i kiepsko oznakowane
- Brak przy nich stacji benzynowych

Nauczka na przyszłość - jadąc z Babcią  bierzemy navi i tankujemy do pełna :-)
Było wesoło!

A Wy, jakie przygody z samochodem wspominacie na wesoło?

5 komentarzy:

  1. Byliśmy z mężem w podróży poślubnej na Kaszubach i zaparkowaliśmy samochód. Nawet nie zauważyliśmy, że tam nie wolno. Jak przyszliśmy za kilka godz to mieliśmy powiadomienie za szybą, żeby zjawić się w komendzie. Tam męża przesłuchano, sprawdzono prawo jazdy i dowód rej. i ok, pouczono i nas puścili bez mandatu. A rok później ktoś w nas wjechał i przy wypisywaniu szkody zobaczyłam, że mój małżonek ma nieważne od 2 lat prawo jazdy. Policjanci tego nie zauważyli. Teraz się śmiejemy. Ale nie wiem co byśmy zrobili jakby wtedy zatrzymali mu prawo jazdy tyle km od domu a w dodatku jakieś 30 km od noclegu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponad miesiąc temu kiedy rozleciała mi się skrzynia biegów jadąc z dzieckiem 120 km od domu. Nie mogłam wrzucić żadnego biegu i na ,,luzie'' jakoś wtoczyłam się na parking cmentarza przydrożnego, który na szczęście tam był. Teraz się śmieje,ale wtedy do śmiechu mi nie było i byłam bardzo zdenerwowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przegląd auta. Wszystko cacy. Proszę odjechać. Odjeżdżam a na podłodze została jakaś plama. Pan mechanik zarządza powrót na kanał. Pękła rurka z płynem hamulcowym. Proszę jechać powoli do swojego mechanika. O matko! Całe miasto przejechać w godzinach szczytu na obrzeża bez hamulców. Dałam radę:) teraz się z tego śmieje, ale wtedy byłam przerażona

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam :) Z góry przepraszam za taką moją małą prywatę, ale jest to ważne dla mojej córci :) Chciałam zaprosić do zapoznania się z organizowaną przez nas akcją : ADOPTUJ MISIA :)

    Wszystkie szczegóły akcji znajdziecie na stronie :

    http://superdzieciaczki.blogspot.com/p/adoptuj-misia.html

    Z góry dziękuję za ewentualne zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń