Strony

Prawa Murphiego

Jeżeli coś może pójść nie tak... na pewno pójdzie. Zaradna wyrwała się z pracy, musiała podpisać dokumenty. Wybrała moment, kiedy jej nieobecność byłaby najmniej uciążliwa, wsiadła w samochód... i zapiekły się hamulce, poszedł siwy dym. Na szczęście miała pod ręka fachowca, który odblokował jej linkę od ręcznego, więc na szybko pojechała odstawić auto do mechanika. Na szybko to tylko w przenośni. Najpierw był wielki korek, bo przecież wrzesień, środek dnia to idealna pora do wyłączenia z ruchu jednej z głównych ulic w mieście. Jak już Zaradna ruszyła, to przed nią jechały dwie L-ki. Turlała się za nimi powoli, bo wyprzedzić nie sposób. Przed L-kami nagle pojawił się pociąg! Tak, w środku miasta, są tory, po których raz na ruski rok jedzie jakiś zapomniany skład. Oczywiście nie mogło być inaczej, jego czas wypadł akurat wtedy, gdy Zaradnej cholernie się spieszyło. No ale nic nie trwa wiecznie, pociąg przejechał, L-ki ruszyły, wreszcie udało się je wyprzedzić, niestety radość Zaradnej nie trwała długo - przed nią na światłach dumnie pyrkał .... traktorek. Zaradna wzięła dwa głębokie wdechy i pojechała dalej. Mechanik przywitał ją z uśmiechem i powiedział - z daleka czuć, że Pani jedzie...., niestety to nie był komplement, auto śmierdzi paskudnie paloną gumą, kablem czy czymś tam innym. Warto zaznaczyć, że klient dalej nie zapłacił, więc Zaradna spłaci mechanika chyba w naturze, dzieciaki chore, brzuch napier... boli znaczy się, okresu nie ma, testy nie wychodzą.... a to poniedziałek dopiero :-((((((((((


4 komentarze:

  1. No tak czasem bywa. Życzę, żeby szybko się wszystko wyjaśniło!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Gdy jest źle to dobry znak, bo może znów lepiej być";)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lam sie,teraz musi byc lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oddychaj! W końcu musi byc lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń