Strony

Absurdalna rejestracja do lekarza

Pobiegła Zaradna o świcie do przychodni zarejestrować dzieciaki. Stanęła grzecznie w ogonku, przy okienku zamówiła wizytę dla dzieci chorych (osobno są przyjmowane dzieci chore a osobno zdrowe np. do szczepienia - wiadomo). Podała daty urodzin, pani w rejestracji sprawdza ubezpieczenie w systemie EWUŚ, syn przeszedł, na córce system padł. No nic zdarza się. Ale to co było potem zwaliło Zaradną z nóg. 


Zaradna ma dwoje dzieci, system potwierdził ubezpieczenie jednego, czy można domniemywać, że drugie też jest ubezpieczone? Tym bardziej, że w ostatnich tygodniach byli stałymi klientami w przychodni i wszyscy kojarzą ich, nawet pani rejestratorka? Nie!
System to system. Skoro nie ma dowodu ubezpieczenia (a przecież wszystkim dzieciakom, nawet nie ubezpieczonym przysługuje opieka lekarska!), trzeba wypełnić oświadczenie. Czy można to zrobić przed wizytą? Za kilka godzin jest szansa, że baza znów będzie działać. Nie można. Ok, wypełnia Zaradna oświadczenie. Znajoma w międzyczasie pyta na co maluchy chorują.
- tym razem ospa - rzuca Zaradna znad druczków
- Ale jak to ospa?! Nie przyjmiemy dzieci w tych godzinach, to trzeba wcześniej zgłaszać! - rejestratorka podniosła larmo
- ale przecież rejestruję je na dzieci chore, nie zdrowe - Zaradna nie kuma oburzenia
Okazuje się, że dzieci chore i chore na ospę to jest różnica. Zupełnie jakby trąd miały. Jest to tym bardziej absurdalne, bo ospa prątkuje jeszcze przed pojawieniem się wykwitów...

P.S. Przy rejestracji przez telefon, nikt nie pyta z jaką chorobą przyprowadza się dziecko do lekarza, w przychodni też nie ma nigdzie wywieszonej informacji, że ospę trzeba zgłaszać. A jak jest u Was? Macie jakieś absurdalne przeżycia związane ze służbą zdrowia?

29 komentarzy:

  1. W sumie to z ospa nie ma potrzeby isc do lekarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, żeby wpisał opiekę dla rodzica. Pracodawca nie daje wolnego na słowo, że dziecko jest chore :-(

      Usuń
  2. u nas jest samowolka,jednocześnie są przyjmowane chore i zdrowe,no chyba że jest jakaś epidemia to jest wtedy osobny gabinet...
    ja zawsze się martwię o ubezpieczenie zwłaszcza ,jak jedziemy z Oliśką do lekarzy 100 km,no bo co wtedy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas podział chore / zdrowe był zawsze i w pełni to rozumiem, ale z dzieleniem chorych na chore i "chorsze" pierwszy raz się spotkałam, a od pięciu lat regularnie odwiedzam pediatrę. Ospa to nie gruźlica, kiedyś to była zwykła choroba wieku rozwojowego jak świnka itp. więc zdziwiło mnie to całe zamieszanie.

      Usuń
    2. wiesz to zalezy bo ospa dla dziecka z neutropenią czy to wrodzoną czy taką po chemi może być bardzo groźna. Ja unikam jak ognia ospy...bo właśnie mam dziecko z neutropenią!

      Usuń
    3. Mądry argument, ale w tym przypadku to lepiej dziecko z obniżoną odpornością konsultować z dala od wszelkich choruszków, bo przecież mogą tam być dzieci rejestrowane przez tel. i nie wiadomo z jakimi chorobami przyszły :-(
      Dużo zdrowia dla Twojego dziecka!

      Usuń
    4. chm, z dala od chorych dzieci? Wiesz to jest niemożliwe. Lekarze do domu przyjeżdżają jedynie prywatnie, a tez nie ma się pewności u kogo chorego wcześniej byli. Prywatne przychodnie też mają sporo dzieci chorych. Nie ominie się, dlatego rozumiem doskonale oburzenie pani rejestratorki w sprawie OSPY. Czasem oburzamy sie uwazając ze to absurdalne, ale nie wiemy o wszystkim...a biorąc pod uwage choroby dzieciaków - takie pytanie jest bardzo uzasadnione i brawa dla pani w przychodni.

      Usuń
  3. Ta... ja zawsze dzwonię się rejestrować, bo jak już się dodzwonię(po pół godziny oczekiwania) to zapisują i tyle. Takie to mamy mądre panie w przychodniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też zwykle rejestrowaliśmy dzieci na telefon, ale kilka razy zdarzyło się, że zanim się dodzwoniliśmy to nie było już miejsc. Chciałam mieć pewność, że ich dzisiaj przyjmą...

      Usuń
    2. No i i tak nie wyszło;/

      Usuń
  4. Ja pamiętam jak byłam mała, że dzieci z chorobami zakaźnymi takimi jak np. ospa czekały w izolatce, nie wiem czy tak jest teraz bo korzystam z prywatnej opieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w naszej przychodni są 3 gabinety na krzyż, nie widziałam izolatki

      Usuń
    2. Ja pamiętam, że u nas w przychodni były oddzielne wejścia dla dzieci chorych i zdrowych(na szczepienia). Teraz dzieci do szczepień siedzą razem z chorymi ;(
      przynajmniej u nas. Masakra

      Usuń
  5. U nas też trzeba zgłosić, że przychodzi się z podejrzeniem choroby zakaźnej

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przy ospie zadzwoniłam z prośba o wizyte domową.
    Fakt, że mąz przywoził własnym autem lekarkę, ale obyło się bez wizyty w przychodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest dobry pomysł! Muszę zapytać czy u nas też wjeżdżają.

      Usuń
    2. zaradna powinni bo u mnie w przychodni tez są wizyty domowe

      Usuń
    3. Niekoniecznie. Córa zaczeła przedszkolowanie, w związku z czym od września choruje. Jak ją pierwszy raz dopadło (smarki, kaszel, temperatura prawie 39.5) zadzwoniłam do przychodni z prośbą o wizytę domową, argumentując to również tym iż wtedy byłam w 34 tygodniu ciąży i nie chciałam złapać jakiejś infekcji. Pani bynajmniej nie delikatnie wyprowadziła mnie z błędu, że to nie jest tak ze pierwsza lepsza osoba sobie zadzwoni i powie że wizytę domową chce, poza tym lekarze przyjmuja w przychodni i od tego właśnie ona jest żeby sobie do niej chodzić. Powiedziała że mogę przyjść dnia kolejnego lub EWENTUALNIE około godziny 17 w ten sam dzien (dzwoniłam w godzinach porannych). Na szczęście po południu mógł już z nią iść mąż, ale gdyby nie mógł? Jak teraz urodzę to pewnie też nie można będzie liczyć na domowe wizyty. Przecież one są chyba tylko dla burżuazji ;/

      Usuń
  7. dzieci z ospą zawsze czekały w izolatce

    OdpowiedzUsuń
  8. 2-3 lata temu podczas urlopu w PL, syn wpakowal sobie koralik do nosa. Przychodnia 100m od domu, wiec idziemy. Tam nas nie przyjma, bo to przychodnia dla doroslych, pediatra przyjmuje na osiedlu obok.Od lat nie mam do czynienia z polska sluzba zdrowia, wiec pytam co robic - czy szukac pediatry, czy prosto do szpitala na SOR. Do szpitala nie, bo musi byc skierowanie od pediatry... Przytomnie dzwonie do drugiej przychodni - pediatra wlasnie zakonczyla przyjmowanie pacjentow, ale ze akurat byla w rejestracji to przez tel powiedziala mi, ze spokojnie jechac do szpitala - musza przyjac. Na SOR-ze wypelnianie pierdyliard papierkow, foch ze nie mam przy sobie PESELu dziecka - bo wlasnie o tym mysli matka, ktorej dziecko zatkalo sobie przegrode nosowa koralikiem - o szukaniu polskiego aktu urodzenia z nadanym PESELem !!!! Foch, ze mam tylko europelska karte ubezpieczenia zdrowotnego - bo co one maja z tym zrobic...Bo nie wiedza jak i co wypelnic. Miejsce zamieszkania prosze podac w Polsce, nr tel tez ma byc polski - jestem bardzo ciekawa jak duzy, specjalistyczny szpital w miescie Gdansku radzi dobie w takich sytuacjach z obcokrajowcami. Foch o brak PESELu coraz wiekszy, bo MUSI byc - "a moze pani zadzwoni i ktos pani ten nr poda??" Wkoncu odpuscily po zapewnieniu, ze zadzwonie pozniej i podam ten cholerny numer. Oczywiscie tak mnie wpienily, ze nie zadzwonilam, bo moj syn ma PESEL, ale miec go nie musi, bo urodzil sie poza Polska, nigdy tam nie mieszkal, a ubezpieczony jest w UK i angielski NHS zaplacil polskiemu szpitalowi kilkakrotnie wieksza sume za wyjecie tego cholernego koralika, niz ten sam zabieg oplacony przez NFZ.
    W tym samym szpitalu lezalam tez dobe na patologii ciazy i "ciekawostek" mam od groma.

    OdpowiedzUsuń
  9. matko OSPA panuje? a z jakiego regionu jesteś?

    OdpowiedzUsuń
  10. Moj jak dostał charakterystyczne "wykwity" na ciele poszłam do lekarza i nikt nie zgłaszał protestu...pierwsze słyszę...
    A co do absurdów w przychodni to u nas panie rejestratorki robią takie akcje że kiedy np. przychodzi ktoś chory, a "jego" (czytaj) przypisana pani doktor akurat ma dyżur u dzieci zdrowych, pozwalają im przechodzić na drugą stronę...ostatnio nasza Pani doktor zrobiła awanturę. Nam się udało bo bylismy na szczepieniu młodej na 8smą, ale po nas, była taka akcja i Pani doktor nieźle się wkurw...taką sytuacją, że jej chorego pacjenta podesłały, musiała odwołac szczepienia innych dzieci gdyż nie da gwarancji że się czymś nie zarażą..a potem nawet takie specjalne lampy musieli włączyć..więc u nas ułańska nieodpowiedzialność naszych rejestratorek woła o pomste do nieba...

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas osobno przychodnia dzieci zdrowych, osobno dzieci chorych przy której jest też izolatka.
    Absurd przeżyłam wczoraj :/ Czekałam 2h na wypisanie druczku,że opiekuję się chorym dzieckiem w domu ;) Bo Pani doktor nie mogła wypisać od razu świstka tylko stwierdziła,że muszę poczekać... Byłam zmuszona przepuścić wszystkich ludzi przez ten czas :/ Dopiero gdy lekka luka się zrobiła po 2h mogłam otrzymać swój papier.
    Papier podjechałam oddać do Urzędu Pracy, gdzie po 6h całej akcji (łącząc wizytę w poradni) okazało się,że przemiła Pani gnębiąca większość bezrobotnych zapomniała wpisać,że ja w ogóle mam dziecko... Pół roku temu dokładnie...
    I dziś dla przyjemności własnej :/ chyba musiałam jechać z aktem urodzenia...
    To co się w systemach naszego państwa dzieje to jakiś koszmar i samowolka...

    OdpowiedzUsuń
  12. Paranoja... U nas rejestracja telefoniczna jest od 7:30 a gdy dzwoni się o 7:35 to nie ma już miejsc dla dzieci chorych... Dzieci chore trzeba oczywiście rejestrować tego samego dnia co wizyta więc nigdy nie mogę zrozumieć jakim cudem po 5 minutach rejestracji nie ma już miejsc :| Na szczęście gdy się wytłumaczy, że dziecko ma np. gorączkę lub jelitówkę to udaje się je "upchnąć" między zapisanych już pacjentów....

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas dzieci z ospą czekają w izolatce...

    OdpowiedzUsuń
  14. My na naszą przychodnie nie możemy narzekać.Osobne wejścia dla dzieci chorych i zdrowych,izolatka.Nie ma czegoś takiego jak wcześniejsza rejestracja,po prostu przychodzimy i nasza lekarka nas przyjmuje.Wiąże się to oczywiście z kilkunastominutowym oczekiwaniem na przyjęcie ale i tak jesteśmy zadowolone. Dla mnie " punktem zapalnym" ,jako mamy dwóch alergicznych córek są wszelkie wizyty u alergologów,gastroenterologów i dermatologów.

    OdpowiedzUsuń
  15. mnie spotkała taka sytuacja, że pierwsza zmiana lekarzy przyjmuje do danej godziny, druga zmiana od innej godziny. Przerwa pomiędzy zmianami wynosi godzinę. Niefortunnie trafiłam właśnie w tą lukę. Pomimo, że lekarz był już w przychodni nie przyjął mnie, ponieważ nie zaczął jeszcze pracy. Niestety miałam silne bezdechy i poprosiłam by w takim razie wezwali pogotowie, słowa pani w rejestracji "niech pani nie wyolbrzymia a poczeka tą godzinę"... wyszłam zła, niestety po drodze do domu pewna miła pani pomogła mi dojść do domu, inaczej bym leżała nieprzytomna na ulicy...

    co do ospy? nie wiedziałam, że trzeba wcześniej zaznaczać... powinna być jakaś lista chorób, które należy wcześniej zgłaszać

    OdpowiedzUsuń
  16. Zadzwonilam wczoraj umowic dziecko do alergologa slysze w sluchawce.ze nie ma miejsc na 2014 rok a na 2015 nie prowadza zapisow bo nie wiedza czy beda tam miec siedzibe...

    OdpowiedzUsuń