Strony

Alternatywa dla standardowych prezentów

Zbliżają się święta, czas żniw dla firm produkujących/sprzedających zabawki. 


Nie, to nie będzie wpis o tym, że zabawki są be. Nie będzie moralizowania ani nakłania do ascezy. Zaradna za to zada pytanie: jakie niematerialne lub bezkosztowe prezenty daliście dzieciom lub sami otrzymaliście? Co najbardziej utkwiło Wam w pamięci? Czy jest coś co biło na głowę wszystkie inne "standardowe" prezenty? Niech Wasze doświadczenia będą inspiracją dla osób których nie stać na kupno drogich prezentów lub które preferują niekomercyjny charakter świąt. 
To nie konkurs i nie będzie nagrody za najciekawszą odpowiedź. Jeśli macie ochotę na sympatyczny upominek, to Zaradna zaprasza TU.

13 komentarzy:

  1. Dla Synka szyję pluszaki z resztek materiałów pozostałych po szyciu innych rzeczy.
    W tym roku chcę spróbować (na razie jakoś mi nie idzie ale nie poddaję się) zrobić labirynt magnetyczny.
    Dla mamy i siostry robię własnoręcznie sól do kąpieli.
    Jednak moim ulubionym najbardziej bezkosztowym prezentem który sama daję i dostaję są bony. Ładny karnecik a na nim informacja na co jest ten bon. Po urodzeniu Młodego dostałam od siostry karnet na 1 dzień wolnego - zadeklarowała w nim że zajmie się Młodym cały dzień! Ja rozdaję bony na wymarzony obiad (uwielbiam gotować), coś wydzierganego wymarzonego (uwielbiam dziergać). Można też wręczyć ukochanemu bon na osobisty masaż itp. ;-)
    Bezkosztowo, uroczo i jak osobiście ;-)
    Syn jeszcze za mały aby zrozumieć znaczenia takiego bonu ale jak będzie starszy na pewno będzie ode mnie dostawał: bon na wyprawę za miasto, bon na trzy godziny zabawy autkami bez przerwy na kolanach itp. ;-)
    Nie chodzi o to, że bez bonu by się tego nie zrobiło dla kochanej osoby, ale taki bon jednak zobowiązuje :-)
    U nas to bardzo miła rodzinna tradycja i od lat podarowujemy sobie takie bony.

    Pozdrawiam,
    Ma_niusia

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś dałam znajomemu na urodziny słoik w były napisane przeze mnie cytaty na każdy dzień roku. Do dziś pamiętam ile wieczorów przesiedziałam precyzyjnie wypisując a następnie zwijając w ruloniki 365 małych karteczek :-)

    PS. zapraszam do Nas na rozdanie http://oskarija.blogspot.com/2013/11/swiateczna-rozdawajka-zapraszam.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie bardzo cieszą rzeczy zrobione własnoręcznie przez najbliższych. Od "laurki" poprzez wazonik fantazyjnie oklejony modeliną po pudełko na drobiazgi w stylu decoupage (genialne z pudełka po butach) z przegródkami w środku. Ostatnio dostałam skarbonkę, do której wrzuca się tylko monety o nominale 2 zł.. (w skali miesięcy może się tego nazbierać! wrzucam każdą dwójkę otrzymaną z reszty).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak robiłam z 5, ale jakoś rzadziej mi się trafiały i też przerzuciłam się na dwójki :)

      Usuń
  5. Najlepsze są wyszukane prezenty, nad którymi ktoś pomyślał. Wcale nie te kosztowne i banalne. Wiadomo...ale o takie jest najtrudniej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem jak dzieciom ale znajomym dałam po jednym słoiczku z domowych, zdrowych przetworów, dzisiaj dziadek chciał kupić dzieciom czekoladę ale udało mi się go namówić na owoce i wszyscy byli zadowoleni. jednak owoce to już koszt, chociaż są o wiele zdrowsze. przeraża mnie ilość czekolady jaką moje dzieci dostają na święta. Kiedyś dawni dzieci dostawały na święta jakąś czekoladę ale też w większości owoce pomarańcze i banany, potem gdy stały się bardziej dostępne ten zwyczaj zaginął a wolałabym go reaktywować. niestety dzieci są róznie wychowane i to z czego moje dzieci by się ucieszyły dla innych byłoby beznadziejne. w mojej rodzinie dzieci cieszą się tylko z klocków i gier, chłopiec, który dostał książkę bardzo niemiło skomentował ten prezent, ehhh.... bez pieniędzy to jednak trudno trafić w czyjeś gusta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój synek, sześć i pół, cieszy się na szczęście (na razie) ze wszystkiego co dostanie Klocki uwielbia, książki i gry planszowe kocha.. Czy jest to zabawka, czy ubranie, czy jeszcze coś innego.. zawsze jest zachwycony. Co do słodyczy.. Moja rodzina wie, i Młody nigdy nie znajduje pod choinką słodyczy. Gorzej z moją teściową. Nie mieszka w Polsce i jak wysyła paczkę.. Najczęściej są to same słodycze.

      Usuń
  7. Kiedyś dla męża zrobiłam zeszyt i na każdej stronie pisałam lub rysowałam coś dla nas ważnego/osobistego. Była strona z wyznaniami miłosnymi, strona z wymarzonym domem, strona z ułożoną rymowanką, cała w serduszkach, z labiryntem do rozwiązania itd. Innym razem napisałam mu "naszą" bajkę. W zeszycie napisałam historię naszego poznania, umawiania się, przeżytych wspólnie chwil. Po jakimś czasie uzupełniałam bajkę o kolejne rozdziały, czas na kolejny ;) Powiem, że bajkę zaczęłam pisać około 6 lat temu ;) Jeszcze innym razem do pudełka wrzuciłam mnóstwo karteczek, a na każdej był napisany "powód" z jakiego go kocham, np: bo chrapie ;), niektóre karteczki żartobliwe inne bardzo poważne. A każda kartka w kształcie serca.
    Bardzo często coś robię sama, ale te utkwiły mi bardziej w pamięci bo są dla mnie najważniejsze.


    bapril

    OdpowiedzUsuń
  8. Razem z przyjaciolka upieklysmy dla naszego wspolnego przyjaciela tort. A on dobrze wie, ze z kuchnia nam na bakier. Na torcie pisakami cukrowymi narysowalysmy jego portret i dolaczylysmy do niego fotoreportaz z produkcji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój mąż sam mi robi walentynki ;) Nie jest specjalnie plastycznie uzdolniony ale bardzo się stara i chociaż ja zawsze mówię, że "nie obchodzę tego święta" to i tak co roku taka walentynka mnie wzrusza :)

    OdpowiedzUsuń