Strony

Sala zabaw - atrakcja i rozwój czy wylęgarnia zarazków

Dzieciaki Zaradnej były kilka razy w sali zabaw. Wśród przedszkolaków panuje moda na organizowanie tam urodzin. Dla rodziców wygodnie, dzieciaki szaleją do woli a oni spokojnie popijają kawkę i plotkują. Dla dzieci wyjście do sali zabaw to radocha, można skakać, zjeżdżać, tarzać się w basenach z piłkami bez względu na pogodę. Sale są pomysłowo urządzone, pełno w nich zakamarków do wspinania się, do balansowania, ćwiczenia koordynacji ruchowej. Tylko czy taka atrakcja ma rzeczywiście same plusy? 

 
Zaradną zastanawia kwestia higieny. Pomijając zwykłe zarazki typu grypa, ospa, bo te dzieciaki łapią wszędzie, w przedszkolu, w sklepie, w autobusie czy w kolejce do lekarza. Jak są czyszczone / dezynfekowane takie sale zabaw? Czy co wieczór obsługa lata ze szmatkami i szoruje wszystko? Raczej mało prawdopodobne. A przecież w ciągu dnia przez taką salę przewijają się dziesiątki o ile nie setki dzieci. Do wykładzin są odkurzacze piorące, pralnie itp. jak jednak są czyszczone te wszystkie moduły z zakamarkami? Setki piłek z basenu? 
Czy ktoś z Was pracuje w takiej sali zabaw, może napisać jak to wygląda od kuchni?
Oraz pytanie do rodziców, korzystacie z takich sal? Jakie są ich plusy i minusy?

42 komentarze:

  1. Nasze przedszkole jest regularnie ozonowane. Może sale zabaw także?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm, to musi być jakieś wypasione urządzenie, bo nie wyobrażam sobie tego mojego ozonatora w takiej sali.

      Usuń
    2. ja pieknych czasow mlodosci i studiow mialam okazje popracowac bodajze tydzien w takiej sali - malej, prywatnej (dluzej nie bylam w stanie ze wzgledu na baaardzo dziwne zasady tam panujace, takze w kwestii czyszczenia). Może takie duże, dochodowe sale są dezynfekowane, ale takie male prywatne - w większości pewnie nie. Czyszczenie polega na przejsciu przez labirynt i pozbieraniu papierkow po cukierkach i raz na dwa(!) tygodnie odkurzeniu dywanikow.

      Pomine już kwestie kredek do malowania twarzy...

      Usuń
  2. Zradna poruszałam tę kwestie u siebie przy okazji opisywania moich przeżyć, w komentarzach wywiązała się pewna dyskusja, podeślę Ci linka, jak chcesz to się zapoznaj... zresztą, juz skrobię maila :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam z dzieckiem jeszcze w takiej sali zabaw. Zdecydowanie wolę klubokawiarnie. Tez można napić się kawy, zjeść ciacho, a jakoś tak przytulniej. Moja relacja z odwiedzin jednej z takich klubokawiarni http://maniamamowania.pl/fiku-miku-stas-w-klubokawiarni-fika/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sali zabaw też są stoliki dla rodziców. W naszym mieście nawet można z lapkiem popracować, gdy dzieci się bawią.

      Usuń
    2. w sali do której chodzimy jest całe piętro osobne ze stolikami dla rodziców, mozna pić kawę i patrzeć na dzieci z góry :-)

      Usuń
  4. taaa, podwórko też trzeba było by odkażać patrząc z tej strony, czy wszystko jest starrrrrrrannie sterylizowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zupełnie, na podwórku jest wolna przestrzeń, zarazki nie gnieżdżą się w jednym cieplutkim zakamarku ;-)

      Usuń
  5. Też jestem ciekawa, jak wygląda kwestia utrzymania czystości w takim miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie sale zabaw są super ale niestety nie unikniemy w nich zarazków. Moje dziecko uwielbia skakanie w kulkach a ja jakoś nie wdrążam się w temat bakterii aby nie psuć jej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie żyję w sterylnej czystości (kto widział mój kąt pod pralką ten wie ;-)), nie jestem tez panikarą, ale jestem ciekawa :-)

      Usuń
  7. Ja tam wole sie nad takimi rzeczami nie zastanawiac, bo wtedy czlowiek rozne dziwne rzeczy sobie wyobraza. Pomysl sobie o monetach, banknotach, raczkach koszykow i wozkow sklepowych, poreczach i klamkach w miejscach publicznych - miliardy obrzydliwych zarazkow. Ale ich niedobor w naszym organizmie spowodowal by, ze ludzie padali by jak muchy, bo nasz organizm nie byl by odporny. Brud otacza nasz wszedzie i niestety ten brud jest nam niezbedny do zycia, bo czysty, wyjalowiony organizm "lapie" wszystkie swinstwa.
    Swoje dziecinstwo spedzilam na piaskowym podworku, gdzie miejscowe koty sraly w piach, na ktorym my gralismy w pilke, ganialismy sie, jezdzilismy na rowerach wzbijajac tumany syfiastego kurzu, po kontenerach na smieci wspinalismy sie na dach garazy, pikniki robilismy na tym syfiastym piachu, matka mi rzucala kanapki na ziemie z drugiego pietra i czlowiek jadl te kanapki tymi brudnymi lapami. I nigdy zadnych robakow nikt z nas nie mial i chorowalismy w normie. A jak padalo to dlugie godziny spedzalismy na zabawie na brudnych schodach klatki schodowej :)))
    Wiec staram sie nie myslec o bakteriach i zarazkach, z ktorymi ma kontakt moj syn.
    Ale pytanie ciekawe, bo sama sie ostatnio zastanawialam jak i jak czesto sale zabaw sa czyszczone.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja nie wierzę w super higienę w salach zabaw, z racji tego, że bywałam i dotykałam klejących się zabawek, klamek, mebli. Rozwiązuję sprawę po swojemu, co jakiś czas, jak dziecko do mnie wraca, to przecieram rączki chusteczkami nawilżającymi, a po wyjściu smaruję łapki maluchów i swoje alko żelem, który noszę w torebce. Koleżanki cała rodzina rozchorowała się bardzo mocno po jednej z takich wizyt w sali zabawa, najmłodszy trafił do szpitala na kroplówki, więc wolę nie ryzykować. Podwórka nie odkażam, chodzą w błocie po końcówki włosów, czasem nawet między zębami znajduję piasek, jednak sala zabaw to trochę co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żel antybakteryjny zawsze mam w torebce, używam jak po szaleństwach w parku lub na placu zabaw dzieciaki chcą jeść :-)

      Usuń
  9. Kurcze, jakoś nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam... Rzeczywiście jakby tak zbadać ilość bakterii i wirusów to pewnie są ogromne ilości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jak z wynikami, że na klawiaturze i telefonie jest więcej bakterii niż na desce klozetowej :-)

      Usuń
  10. Odkąd widziałam plujące do piłek dziecko i malucha, któremu wychodziła kupa spod spodenek odechciało mi się... Chodzimy czasem, ale mam mieszane uczucia, z drugiej stony w sklepie i autobusie można trafić na to samo. Tak to już jest, bakterie są wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o takie brudy mi chodzi, smarki, ślina itp. Jak to jest sprzątane?

      Usuń
  11. Powiem Ci, że za często nie chodzimy do takich atrakcji, Młody jakoś bardzo nie przepadał za nimi, teraz trochę bardziej, ale po takiej wizycie trzeba rączki zdezynfekować koniecznie. Ja to tak mam, że bakterie widzę wszędzie ;( więc w salach zabaw również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my nie często, ale jak koledzy Młodego mają tam urodziny więc raptem kilka razy w roku :-)

      Usuń
  12. my chodzimy do sali zabaw czasami w zimie, no i na wszystkie imprezki przedszkolnych psiapsiół Zu, ale powiem Ci, ze jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad zarazkami, ja mam raczej na to wy***, dzieciak nie może być chowany sterylnie, bo musi "trenować" swój układ odpornościowy (to jest moja filozofia, dlatego nigdy nie wygotowywałam smoczków, butelek, ciuchów, zabawek, nigdy mnie też nie przerażało jak zeżarły jakiegoś paprocha z podłogi...)
    nie słyszałam też, żeby jakieś dziecko złapało poważną infekcję w sali zabaw, a zarazić się ospą to może i na spacerze i w sklepie i u koleżanki w sterylnym domu....

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem chodzimy, ale generalnie zostawiam sobie taką opcję awaryjną na jakiś dzień gdy pogoda wstrętna, a dziecku energia wychodzi uszami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje mają tyle energii, że mogłyby codziennie tam chodzić ;-)

      Usuń
  14. Ja znalazłam dwa linki, może Ci coś rozjaśnią, ale powalił mnie początek zdania w jednym z nich, wydanym notabene przez: WOJEWÓDZKA STACJA SANITARNO - EPIDEMIOLOGICZNA W POZNANIU, a brzmi tak: "W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej sal zabaw, wyposażonych m. in. w baseny z piłkami, labirynty z przeszkodami, zjeżdżalnie, drabinki, w których rodzice mogą zorganizować przyjęcia okolicznościowe dla swoich dzieci lub spędzić z nimi wolny czas. Ich atrakcyjność wzrasta zwłaszcza w sezonie jesienno – zimowym, gdy pogoda nie sprzyja zabawom na świeżym powietrzu.
    W związku z faktem, iż wspomniane miejsca nie podlegają urzędowej kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a przepisy prawne nie precyzują wymagań dotyczących prowadzenia tego typu działalności, a także podstawowych kwestii związanych z procesem mycia i dezynfekcji, utrzymanie czystości i porządku zależy od stopnia świadomości zagrożenia i dobrej woli właściciela lokalu."

    podaję linki:

    http://wssepoz.nazwa.pl/ftppsse/szamotuly/Poradnik(1).pdf

    http://images.nexto.pl/upload/wysiwyg/magazines/2010/raabe/public/raabe-monitor_prawny_dyrektora_przedszkola-201008_09_demo.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to wg mnie powinno się zmienić!
      powinn byc kontrola odgórna!

      Usuń
  15. Mam nadzieję, że było to pomocne...

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem są dwa możliwe scenariusze:
    1. Nie przejmować się i chodzić.
    2. Nie chodzić.
    Osobiście nie wierzę w możliwość utrzymania czystości. W takich basenach kulkowych to... oj.

    My nie chodzimy. Byliśmy kilka razy i głównie przy okazji zaproszeń na urodziny.

    Jak ktoś ma możliwość to polecam trampolinę i najlepiej własną. Póki co korzystamy u znajomych, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  17. Staram się nie myśleć o takich rzeczach by nie dać się zwariować by nie wychować nieodpornego na choroby oraz nieprzystosowanego społecznie odludka. Jak się bawi to nie je a jak chce jeść to trzeba wcześniej ręce umyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznijmy od tego,ze gdy dziecko sie bawi na takim placu zabaw zamknietym nie wolno podaeac dziecku jedzenia a zwlaszcza
      cukierkow

      Usuń
  18. Ja pracowałam kilka miesięcy w takiej sali zabaw, codziennie odkurzałam i myłam podłogi, co wieczór trzeba było też przetrzeć na mokro labirynyt itp rzeczy, które się przetrzeć dało, zwłaszcza, że często odwiedzała nas dziewczynka, która robiła siku w najgłebszych zakamarkach labiryntów ;) wykładziny były prane raz na jakiś czas, ale raczej od wielkiego dzwonu. Kulki natomiast sprzątało się bardzo rzadko, wielkie sprzątanie było kiedy jeden z tatusiów zgubił obrączkę w baseniku i bał się do domu bez niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam te same opory i duszę się w niewietrzonej sali, choć wielkości gimnastycznej posiada jedno małe okienko. Raz trafiłyśmy na dzień rozstawienia nowego zamku dmuchanego - zapach gumy dusił, oczy mi łzawiły jestem pewna, że to toksyczne opary, Ania miała tylko rok. Na dwóch wizytach się skończyło, brzydzę się.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ha! Też się nad tym nieraz zastanawiam. Obawiam się niestety, że niejeden problem skórny można w takiej salce złapać. Podejrzewam jednak, że kącik zabaw w restauracji, osiedlowa piaskownica czy przeciętne przedszkole statystycznie też stanowią podobne zagrożenie. Moje dziecko bywa w takiej sali zabaw 1-2 razy w tygodniu, z racji tego, że znajduje się takowa w budynku przedszkola. Na razie nie przyniósł z niej nic nadzwyczajnego. Odpukać.

    OdpowiedzUsuń
  21. moje dziecko jest zlobkowe, wiec moja wlasna psychiczna odpornosc jest od kilku lat sumiennie testowana przez zlobek a poziom obrzydzenia skutecznie zanizany (mieszkam w Holandii, gdzie zlobki sa, ekhm, specyficzne pod tym wzgledem). Na sale zabaw chodzimy, jak mozemy (niestety mamy daleko), mlody je wrecz uwielbia. Nie wydaje mi sie, zeby bylo tam bardziej syfnie niz w supermarkecie (raczki wozkow, dotykane przez najszerszy mozliwy przekroj poleczny) czy na placu zabaw, ktory owszem, jest na swiezym powietrzu, ale z drugiej strony na sali zabaw nie ma szczajacych psow, kotow i wszelkich innych (na wlasne oczy widzialam kota lejacego w piasek w naszej piaskownicy). Od kiedy na super wypasionym aquaparku, gdzie male dzieci nie maja wejscia bez pieluchy, przeplynela obok nas mala kupa, nic mnie juz nie rusza.
    W pociagu czy samolocie, o autobusie nie wspominajac, tez sie niczego nie sprzata, wiec naprawde, nie mozna sie dac zwariowac (ps zanim spadna na mnie gromy: mlody ma prawie 4 latka, chorowal dwa razy - kataru nie liczac - nigdy tez nie mial podawanych zadnych lekow poza paracetamolem, choc do lekarza targam go z kazdym przeziebieniem).

    OdpowiedzUsuń
  22. ja pracowałam i wiem, że nigdy dziecka nie puszczę do takiego miejsca...od tamtejpory nie piję też napojów z lodem

    sala codzień odkurzana, ale wykładziny tak brudne, że skarpetki nie do doprania-kirz wycierany raz w miesiącu "dla oka", przebicie prądu na elektrycznych stołach do cymbergaja i mogę wymieniać i wymieniać...

    OdpowiedzUsuń
  23. Prowadzę taką salkę i mam małe dziecko, które razem ze mną się bawi w naszej sali. A higiena to dla mnie podstawa. Porządek i higiena muszą być :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pracuję właśnie w takie sali zabaw, jest bardzo duża. Codziennie rano trzeba przelecieć przez labirynt(konstrukcje) i umyć wszystko ciepłą wodą, także zabawki, typu: samochodziki, domki, pociągi, małe zjeżdżalnie, codziennie są myte przed otwarciem a po zamknięciu sali WSZYSTKIE podłogi, pianki, panele są odkurzane i myte. Łazienki sprzątane są co pół godziny, ale głównie chodzi o ślady na lustrze i wodę na podłodze. Kurze ze wszystkich miejsc sprzątane są praktycznie codziennie, tak samo jak szafki dla dzieci, ale tylko z zewnątrz. Wszystko myje się CIEPŁĄ WODĄ. Tak sprawy mają się w Toruniu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Sama jestem właścicielem takiej Sali w Łodzi, mam też dziecko w wieku obecnie wczesnoszkolnym, codzienne sprzątanie i odkurzanie w takiej sali jest podstawą, sprzęt, stoliki i konstrukcje są dezynfekowane zgodnie z wymogami sanepidu (ja na własne życzenie miałam kontrolę i mam wykaz środków nadających się do sprzątania tego typu pomieszczeń). Jeśli chodzi o zarazki i choroby wirusowe, jak było napisane w którymś komentarzu powyżej - tym można zarazić się wszędzie, bo tak na prawdę najbardziej zarażamy w fazie rozwoju wirusa, kiedy to objawów jeszcze nie widać :( Jeśli chodzi o bakterie, to jakbyśmy się nie starali, to i tak nie zabijemy 100% zarazków :(, czy to w domu czy gdziekolwiek. Jeśli właściciel jest nastawiony, że ma być czysto schludnie i bezpiecznie na tyle co się da, to zrobi wszystko, żeby tak było.

    OdpowiedzUsuń