Strony

Sperma

Czy wypada pisać o spermie? Z jednej strony na blogach królują sukieneczki, cukiereczki i bajeczki, z drugiej jednak kolki, kupki i zwracanie. Więc i o spermie można, wszak nic co ludzkie nie jest nam obce :-) Na jednym z blogów Zaradna w komentarzu wyraziła swoje zdanie dot. właśnie spermy... i zyskała sporo lajków, stąd pomysł na cały wpis.
Co my w zasadzie wiemy o spermie? Że są w niej plemniki i dzięki niej dochodzi do zapłodnienia. Gdyby się jednak głębiej przyjrzeć, to okaże się, że to substancja niezwykle bogata w takie składniki jak: hormony (testosteron, estrogeny, lutropina i prolaktyna), cukry, witaminy (C i B12), związki mineralne (potas, magnez, cynk, selen), kreatyna, kwas cytrynowy, glikoproteiny, aminokwasy, prostaglandyny, mocznik, spermidyna oraz spermina. I co z tego? Ono to, że np. spermidyna, spowalnia procesy starzenia i redukuje wolne rodniki. Zawiera prostaglandyny, które działają rozkurczowo... więc może zmniejszać dolegliwości miesiączkowe. 
Przemysł kosmetyczny już podchwycił ten pomysł i pojawiły się pierwsze kosmetyki mające w składzie spermę np. byka. Są one bardzo drogie, więc jak na razie pozostają w zasięgu najzamożniejszych.  Jeden z norweskich koncernów kosmetycznych (Bioforskning) natomiast stworzył spermę syntetyczną, składem zbliżoną do tej naturalnej. Medialny szum wokół naturalnej kuracji zaczął się jednak dopiero w momencie, kiedy do swojej oferty wprowadził go ośrodek Townhouse Spa, a całą sprawą zainteresował się “New York Magazine”. Aby spotęgować jej prozdrowotne działanie, twarz naświetlana jest ultradźwiękami oraz światłem podczerwonym, które sprawia, że składniki odżywcze wnikają w głębsze warstwy skóry. 
W kosmetykach są wykorzystywane również inne "dziwne" produkty jak odchody (krowie, ptasie), łożyska, kobiece mleko a nawet wymiociny (zwracana treść pokarmowa wieloryba, inaczej ambra).  
Z jednej strony takie informacje odstraszają co wrażliwszych, z drugiej strony biorąc pod uwagę koszt słoiczka kremu regenerującego, może warto spojrzeć łaskawszym okiem na "źródełko młodości" partnera ;-) Jedno jest pewne, jaki by nie był efekt kuracji, mężczyźni będą bardzo zadowoleni z zaangażowania kobiet w wydobycie tego surowca ;-)

20 komentarzy:

  1. Cudny wpis Zaradna :)
    I taki normalny.
    Daję Ci lajka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uff, cieszę się z takiej reakcji na ten wpis :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. wiesz, to jak z syntetycznymi hormonami, wchłaniają się zarówno doustnie (tabletki), jak i przez skórę (plastry) :-D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. a ja się bałam linczu za ten wpis :-)

      Usuń
  4. Super post i jedyny w swoim rodzaju ;) Wątpię, czy znalazłby się ktoś tak odważny, żeby pisać o spermie. W zasadzie jest to temat tabu. Oczywiście jestem zdecydowana obserwować ten blog ;)

    siedemserc.blogspot.com - dziękuję za każdy komentarz, który jest dla mnie ważny i motywujący ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele tematów tabu ale warto się z nimi oswajać :-) Im ma się szersze horyzonty tym łatwiej jest w życiu :-)

      Usuń
  5. Tatusiowie Cię na rękach będą nosić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie nie jeden mężczyzna byłby zadowolony:) a co do etykiet na kremach i innych kosmetykach to pewnie większość ludzi używa nie wiedząc co dokładnie,a jak już zobaczą to odrzucają :) wpis bardzo dobry i nie ma czego się obawiać jest wolność słowa :) zapraszam do siebie http://magiczne-szydelkowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ech, no wydobywanie surowca to ważna rzecz :-P
    super wpis Zaradna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic co ludzkie nie jest mi obce, już od dawna słyszałam, że jest pierwszorzędna jako maseczka /aczkolwiek sobie tego nie wyobrażam!/, ale są gusta i guściki, a musi być bogata w wartości odżywcze skoro takie piękne dzieci się rodzą. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga
    http://nauczycielnatapecie.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś w tym jest bo kobiety kochające się często z reguły wyglądają dużo lepiej od swoich koleżanek , które maja sex raz w tygodniu albo rzadziej i jestem tego najlepszym przykładem :P A więc drogie Panie do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. hm, chyba wolę zostać przy tradycyjnych kosmetykach :D

    OdpowiedzUsuń
  11. No to trzeba wziąć sprawy we własne ręce.

    OdpowiedzUsuń