Strony

Miła niespodzianka od Tymbarka

Są takie dni, kiedy szef warczy od rana, auto tuż po zatankowaniu znów odmawia posłuszeństwa, mechanik ma zajęte terminy, dziecko biega z gilem do pasa, wraca się do domu po 12 godzinach pracy a tu niespodzianka. Dla odmiany całkiem miła. Karton z owocowymi przekąskami od Tymarka. FRUKTAIL – owocowa przekąska. Przekąska kojarzy się Zaradnej z czymś do chrupania a to są koktajle do picia.
 
Na pierwszy rzut oka widać zapewnienia producenta: 0% dodatku cukru, z kawałkami owoców, bez konserwantów. Zaradną życie nauczyło, że chwyty marketingowe to jedno a tak naprawdę diabeł tkwi w szczegółach opisanych drobnym druczkiem.
Wytężyła więc swoje piękne oczy i czyta skład: zawartość owoców min. 65 - 81% - jest nieźle, co by nie napisać, że całkiem zajebiaszczo. Co dalej? Otręby pszenne, ziarna zbóż (pszenica, owies, jęczmień), ekstrakt ze skórek winogron, stabilizator - pektyny, aromaty. Pektyny ki diabeł? Tu z pomocą przyszedł wujek Google. Pektyny występują w różnych owocach (agrest, porzeczka) i jarzynach, tworzą żele. Znajdują zastosowanie w lecznictwie i w przemyśle spożywczym (galaretki, dżemy, marmolady). A jak ma się sprawa z kaloriami? Jeden FRUKTAIL (250ml) to 135 - 186 kcal (w zależności od smaku).
Przejdźmy do testów organoleptycznych, konsumpcyjii znaczy. W ramach testów Zaradna wypiła 4 różne smaki (tak, w ramach testów nie obżarstwa) :-)
Były to brzoskwinia + mango, truskawka + banan, śliwka + jabłko, ananas + kokos. O smakach jak o gustach się nie dyskutuje, Zaradna wymieniła je w kolejności wg własnego subiektywnego smaku.
Czas na młodsze pokolenie testerów – dzieciaki (Młody prawie 6 lat, Mała 4,5 roku). Dzieciaki były zachwycone kolorowymi buteleczkami. Tu warto dodać, że pod plastikową nakrętką jest sreberko, więc mamy pewność, że nikt przed nami jej nie otwierał, Wracając do dzieci... pamiętacie jak polubiły soki 100% Tymbarka? Tym razem reakcja była inna a wszystko przez duże kawałki owoców w koktajlu. To co jest jedną z zalet zdrowej przekąski, nie przekonało Maluchów. Na szczęście Zaradna wie jak przechytrzyć swoje dzieci. Zmiksowała koktajle w blenderze i maluchy były zachwycone. Część FRUKTAILI zostanie w domu a resztę Zaradna weźmie do pracy. Może w ten sposób uda jej się zachęcić współpracowników do zdrowych przekąsek zamiast czekoladek, wafelków, paluszków itp.
Wpis powstał dzięki uprzejmości marki Tymbark.

8 komentarzy:

  1. wow! świetne! jak tylko znajde to kupię bo lubię takie cudowności, szkoda, że mały moj na etapie jedzenia bezgrudkowego, bez kawalkowego i bez chrupania :/ nie ma to jak cofać się do wieku niemowlęcego.ehhhhhhhhhhhhhhh

    pozdrawiam,
    http://mamadziecka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam zaskoczona ilością i wielkością owoców, dzieciaki jedzą to w miseczce z musli, do picia wolą zmiksowane :-)

      Usuń
  2. Przymierzam się żeby kupić i spróbować :) i zrobić własną recenzję na blogu bo mam zamiar stworzyć serię o zdrowym jedzeniu i przekąskach :) http://kocia89.blogspot.com/ serdecznie zapraszam do mnie :) obserwuję :)
    zachęciła mnie Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Z chęcią przeczytam Twoją opinię i reakcję Mateusza :-)

      Usuń
  4. Mój mąż również zawsze sprawdza co dany produkt zawiera i w jakich ilościach. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie muszę spróbować i coś czuję że ten ananasowo-kokosowy będzie moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wracając dzisiaj z basenu kupiłam 2 na spróbowanie: truskawkowo-bananowy i ananasowo-kokosowy. Dodam, że byłam trochę wypruta, bo na ten basen i z niego szłam po 2 km. Zwykle w takich okolicznościach kupowałam pitny jogurt. Smaczne to, fajnie gęste, na godzinkę ograniczyło uczucie głodu.Niestety dosyć drogie, jeśli porównać z sokami czy z owocowym kefirem, ale pewnie od czasu do czasu kupię, bo mnie przekonuje brak cukru. A skoro się taka "fit" zrobiłam....

    OdpowiedzUsuń