Strony

Turkuć podjadek

Zaradna powinna się przemianować na Turkucia podjadka. Niereformowalnego w dodatku. Spędzając godziny przy komputerze, zawsze ma coś pod ręką do wszamania. Raz są to pokrojone jabłka, mandarynki, chrupkie pieczywo… częściej natomiast pospolicie zwane „tuczodupy”. Ciasteczka, drożdżówki, czekoladki, batoniki… Żeby była jasność, Zaradna ich nie kupuje, ona jest z tych co przynoszą do pracy jabłka i mandarynki., współpracownicy wolą jednak słodkie smaki.
W pracy, jak to w pracy, zadania, terminy, telefony, interesanci walący drzwiami i oknami…. Je się szybko, w biegu lub bezwiednie przy kompie. I choć Zaradna nienawidzi swojej opony, nie ma na tyle silnej woli, żeby udawać że nie czuje zapachu pączka czy czekolady. Tempo pracy natomiast nie pozwala na  tego typu rozterki, jest praca, zadanie, ręka bezwiednie wędruje po smakołyk i równie niepostrzeżenie wsadza go do buzi…

Zaradna podjada też w domu. Dzieciaki patrzą… i się uczą. W domu na szczęście Zaradna podjada owoce, warzywa, chrupkie pieczywo, więc jej kulinarne grzeszki zostają w pracy (i w pasie niestety). A Wy też podjadacie? Co najczęściej, coś zdrowego czy „tuczodupy” jakieś? BTW, ten wpis poprzedza promocję produktu, ciekawe czy zgadniecie jakiego? Nie jest to usługa zaszycia ust ani obcięcia rąk  ;-)

9 komentarzy:

  1. Ja kiedyś kupowałem słodycze "na zapas", jak się trafiła jakaś okazja. Że niby będę miał na dłużej itp. Niestety wynik był taki, że przy jednym posiedzeniu, potrafiłem wchłonąć pięć tabliczek czekolady. A jak się kończyły to bym jeszcze jadł. Teraz się nauczyłem - nie idę głodny do sklepu -> nie kupuje słodyczy -> nie jem słodyczy -> jem zdrowo :)

    PS. Tuczodupy wchodzą do mojego słownika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Nie ma słodyczy w zasięgu ręki = nie ma problemu :)

      Usuń
  2. Pewnie jakiegoś zdrowego produktu ;)
    Ja staram się nie podjadać, ale czasami w praktyce inaczej to wygląda i moje "staram się" z reguły wchodzi w życie po pożarciu wielkiego kawałka ciasta...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem mistrzem podjadania.. kocham jeść...dlatego bardzo mnie interesuje forma "tuszowania" moich boczków..strojem...bo jestem za leniwa na ruch i niekonsekwentna w diecie... plus słomiany zapał i niecierpliwość, że za wolno chudnę...

    OdpowiedzUsuń
  4. No ja niestety z tych gorszych przekąsek korzystam.:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj to podjadanie i mnie gubi. U mnie to najczęściej ciasteczka różnych formatów i smaków. No niestety nie mam silnej woli i jak już wiem, że coś słodkiego jest w domu, to to nie poleży długo. Namierzę i zjem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hmm... turkuć podjadek... gdzieś to widziałam i chyba był to mój wynik ankiety na stronie dietetycznie poprawnych

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym sama :)

    OdpowiedzUsuń