Strony

Hu hu ha, zima już nie będzie zła :-)

Tegoroczna zima była dla nas łaskawa, ale w poprzednich latach różnie bywało. Sporo ludzi ma w zimie podobny problem do Zaradnej – nawiewanie zimnego powietrza przez kratki wentylacyjne w mieszkaniu. Zaradna dostała propozycję przetestowania nietypowego (szczególnie jak na środowisko blogerów parentingowych) urządzenia – stabilera.
Zacznijmy od tego, jak do tej pory Zaradna radziła sobie z zimnem dostającym się do mieszkania – zaklejała kratkę wentylacyjną. Jest to niebezpieczne rozwiązanie, szczególnie w pomieszczeniach gdzie są urządzenia na gaz – piecyki lub kuchenki. Zaradna nie ma takich urządzeń, więc nie groziło jej zaczadzenie, co nie zmienia faktu, że jest to niezgodne z przepisami kominiarskimi.
Przejdźmy do tego, co to jest stabiler i jak działa?
Stabiler to urządzenie wielkości kratki wentylacyjnej, i jest montowane w jej miejscu. Sam montaż nie jest trudny, ale Zaradna zatrudniła do tego męża. Starą kratkę się wyjmuje, nową wkłada i gotowe. Trzeba pamiętać o kilku sprawach:
- są różne rodzaje kratek, dostosowane do różnych pomieszczeń (rodzaj pomieszczenia, kubatura, ilość osób mieszkających).
- jeżeli w mieszkaniu / domu jest więcej kratek wentylacyjnych, trzeba takie stabilery zamontować we wszystkich. Wynika to z prostych zasad fizyki, jeżeli stabiler ograniczy nawiew w jednym kominie a w pomieszczeniu jest inny komin, to będzie z niego nadal nawiewać.
- stabiler reguluje przepływ powietrza, nie zamyka komina
- spełnia Polską Normę wartości przepływu powietrza w mieszkaniu
- w przeciwieństwie do wentylatorów montowanych w kratkach kominowych jest cichy
- JEST TANI (100-200zł)

Jak stabiler sprawdził się u Zaradnej? Tego się nie dowiecie, bo póki co to pogoda nas rozpieszcza i znaczących zmian nie czuć. Na efekty być może przyjdzie nam poczekać do przyszłego roku, chyba że aura spłata nam figla i będziemy lepić bałwany w kwietniu. Wg danych producenta, zastosowanie tego cuda pozwala zaoszczędzić ok 20-50% kosztów ogrzewania, co przy tak niskiej cenie urządzenia daje wymierną korzyść.
Tak to wygląda u Zaradnej - na suficie jest piękny ślad po taśmie klejącej,  którą była zaklejona kratka.


4 komentarze:

  1. U mnie nie trzeba zimy, żeby wiało. Mieszkam na ostatnim piętrze, więc mam bardzo dobry dostęp do zimnego powietrza. Jak jest wietrzna pogodna to w mieszkaniu mi aż huczy. W lecie za to mam ukrop. Ekstra. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ja wiem czy tak nietypowo ;) Rodzic też człowiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Blogosfera parentingowa się rozwija :) jak nic i tak trzymać :)

    Rzeczywiście wygląda na całkiem sensowną alternatywę dla kratek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny patent - nie wiedziałam ,że coś takiego istnieje. Przydałoby się.
    Widzę ,że nie tylko my mamy przewiane ;)

    OdpowiedzUsuń