Strony

Jakiego syfa można złapać w przedszkolu?

W przedszkolu przy szatni jest tablica ogłoszeń, a na niej niezwykle ważne informacje. Ot choćby co jest w danym dniu w menu (zupa senatorska, wtf?), jakie przedstawienie jest w planach (na Dzień Babci, Dziadka itp.) oraz jakie syfy można złapać. Tzn. oficjalnie są to dane dot. "zgłoszonych przypadków", mające na celu wzbudzić w rodzicach czujność i kontrolę stanu zdrowia swojej pociechy. 
Pierwsze pojawiły się wszy.
Kolejne były owsiki.
Dzisiaj zawisła kartka... z glistą ludzką.
Strach się bać, co będzie jutro.
Z jednej strony takie informacje budzą strach, z drugiej to chyba dobrze, że dyrekcja o tym informuje? Występowanie pasożytów wśród dzieci to tajemnica poliszynela, nie ma co się na to oburzać, tylko trzeba działać. Zapobiegać i tepić to dziadostwo.
Żeby się nie powtarzać, Zaradna wkleja linka do wpisu sprzed kilkunastu miesięcy http://zaradna-mama.blogspot.com/2012/08/pasozyty-odrobaczanie-dzieci.html (wiecie, że to najczęściej czytany wpis na blogu?!).
A jakie syfy są w Waszych żłobkach i przedszkolach? W ogóle są ogłaszane informacje o nich? Pamiętajcie, że brak informacji o nich nie jest równoznaczny z ich brakiem... niestety.

12 komentarzy:

  1. odpukać nic nie załapała, ogłoszeń też nie ma, ale Pani przedszkolanka dyskretnie szepnęła raz, że istnieje podejrzenie, ryzyka wszawicy, a że córka ma takie długie, piękne i gęste włosy, to żeby zachować czujność. Zachowałam, nic nie miała do tej pory, a to już 3 miesiące...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas były wszy w przedszkolu, teraz jakoś ucichło.

    OdpowiedzUsuń
  3. W naszym jeszcze nie było wszy, glist ludzkich i tym podobnych stworzeń ;)
    Bynajmniej nikt o tym głośno nie mówił w ciągu 1,5 roku... Za to ospa gości już chyba 3 raz,ale tu nie ma problemu i Panie od razu informują,że jakieś dziecko zachorowało i może dopaść i nasze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha... w poprzednim przedszkolu zgłosiłam p. dyrektor, że moje dziecko złapało glistę ludzką. Oczywiście info nie zostało rozpowszechnione, a potem dowiedziałam się, że wcześniej rodzice co raz zgłaszali takie przypadki ale nikt nikogo oficjalnie nie informował.
    Cieszę się bardzo, że pożegnaliśmy się z tamtym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas w przedszkolu ostatnio szkarlatyna a teraz rumień zakaźny
    wszy też przerabiałyśmy

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się boję puścić małą do przedszkola... dobrze,że mam obie babcie blisko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. u nas praktykuje się przekazywanie takich informacji emailem. Była wiadomość z pasożytami i obowiązkowe badania wszystkich czy ktoś nie złapał albo nie roznosi dalej a prócz tego zawsze info z chorobami zakaźnymi ( świnka! serio, serio.. mononukleoza itp. )
    chyba wole taka formę niż przypięte kartki, bo kartki czasem omijam .

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas w przedszkolu była jakiś czas temu mononukleoza,wszy.jelitówka....nic innego nie słyszałam...mój syn na szczęście nic takiego nie załapał i mam nadzieję,że nie załapie.U nas nie jest to wywieszone na tablicy ogłoszeń tylko jak w danej grupie dziecko zachorowało na coś poważniejszego to informuje Pani albo Siostra.(mój syn chodzi do przedszkola prowadzonego przez Zakon Sióstr Urszulanek.Najlepsze przedszkole jakie znam.Córka też tam chodziła,a najmłodsza idzie tam od września)Pozdrawiam Wszystkie Mamuśki i Ciebie Zaradna także oczywiście.Oby Wasze dzieci nie chorowały...Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas nie było takich ogłoszeń...

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas rodzice nie są informowani o chorobach,moja Oliśka zaraziła się gronkowcem właśnie najprawdopodobniej w przedszkolu:(

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawe, że takie rzeczy piszą na tablicy:) ale myślę, że to dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewnie bym się przeraziła widząc taką kartkę. U nas w przedszkolu jeszcze nie widziałam takich informacji (całe szczęście:) a jesteśmy tam 2 lata. Mój mały do tej pory nic nie złapał. Współczuję rodzxicom i dzieciom, nic przyjemnego ciągle biegać po lekarzach.

    OdpowiedzUsuń