Strony

Jak w Matrixie - etat vs działalnośc gospodarcza

Robicie czasem totalną rewolucję w swoim życiu? Macie ochotę rzucić wszystko w cholerę i zacząć od nowa? Zaradna właśnie jest na takim etapie. Nie, nie chodzi o rozwód z Zaradnym, tu wszystko gra ;-) Chodzi o pracę. Ludzie są w większości świetni, młodzi, tworzą zgrany zespół. Niestety muszą funkcjonować wśród betonu, który zatrzymał się w epoce prl'u. 
Z jednej strony Zaradna prowadzi dg, jest sobie sama szefem, załatwia sprawy w urzędach, z klientami itp. Z drugiej strony (głównie ze względu na chorobę Zaradnego), trzyma się etatu w budżetówce, bo jak by nie było, wypłata zawsze jest na czas, okazjonalnie wpada trzynastka, wczasy pod gruszą czy bony na święta dla dzieciaków. Poza tym, nie ma co kryć, Zaradna lubi swoją pracę i żal jej odpuścić, tym bardziej, że została zaangażowana do projektu pomagającego osobom ze Wschodu, z państw ogarniętych konfliktami, biednych, masakrycznie skorumpowanych. Zaradna nie zajmuje się przekładaniem papierków z jednej kupki na drugą (chociaż papierologia przy projekcie jest okrutna), ale realną pomocą - organizowaniem kursów j. polskiego dla cudzoziemców, pomocy prawnej, psychologicznej, tłumaczeniem dokumentów, organizowaniem staży dla nich. Niby nic, ale wszystko to jest bezpłatne, więc trzeba zorganizować do tego dofinansowanie z UE, szukać sponsorów, współpracować z władzami miasta, itp. Generalnie jest co robić :-)
Pojawia się dysonans - Zaradna jako firma (zupełnie nie związana z praca na etacie), potrafi niemal wszystko załatwić, wszędzie jest traktowana poważnie. Jako trybik w wielkiej budżetowej machinie, wiele razy spotkała się z podejściem "nie... bo nie". Bez wyjaśnienia, bez wskazania innej drogi rozwiązania danej sytuacji. Ot, po prostu ktoś strzela focha i już. Masakra jakaś, tym bardziej, że przecież te stanowiska są opłacane z budżetu państwa, czyli naszych podatków. Ciężko się Zaradnej funkcjonuje w takiej "podwójnej" rzeczywistości, jak w Matrixie - raz po połknięciu czerwonej, raz niebieskiej tabletki.


2 komentarze:

  1. Zaradna zapomniala, ze budzetowka daje jeszcze bonus w postaci ZUSu spolecznego, ktorego z dg juz nie trzeba placic... i platnego zwolnienia w razie choroby... ja gdy mnie ta niemoc ogarnia tym sie motywuje :-)
    przepraszam, za drugi juz dzis anonim, ale to moje pierwsze z zaradna spotkanie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZUS to niewątpliwy plus etatu, zgadza się. Biorąc zwolnienie na etacie trzeba pamiętać, że nie można wówczas pracować na dg, bo w razie kontroli będzie bardzo nieprzyjemnie. W praktyce wygląda to tak, że z przeziębieniami, stanami podgorączkowymi itp, chodzę do pracy. Dopiero jak faktycznie nie potrafię wyjść z łóżka lub trzęsę się jak w delirium, biorę zwolnienie.

      Usuń