Strony

Z jak zupa, k jak kupa... ;-)

Ćwiczymy z Młodym głoskowanie, opornie mu idzie, więc wpadamy na szatański pomysł. Przecież dzieciaki najszybciej łapią brzydkie słowa, więc postanowiliśmy to wykorzystać w celach stricte edukacyjnych:

U
KU
KUP
KUPA

D
DU
DUP
DUPA

Potem przeszliśmy do subtelnych różnic między słowami, powstających w wyniku zamiany jednej literki:

ZUPA
KUPA
DUPA

KUPA
KULA
KURA

a potem Młody poszedł jak burza:
K
KO
KORA
KORAL
KORALIK

A
AU
AUT
AUTO
AUTOMAT
AUTOMATY

Pewnie część rodziców będzie oburzona lub zniesmaczona tym sposobem, ale w przypadku Młodego zdała egzamin – dzisiaj przywędrował ze szkoły z pochwałą za czytanie i głoskowanie :-)
A Wy też macie jakieś ciekawe pomysły na naukę głoskowania, czytania a może tabliczki mnożenia?

6 komentarzy:

  1. noooo, takiej nauki to nie zapomni na pewno...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój syn sam uczył się czytać, pytał mnie non stop o literki i ,,co tam jest napisane?'', ale bardzo nei lubiłam jego literowania: ,,co to jest de-o-em?'', bo wtedy cięzko jest cokolwiek zrozumieć. Kazałam mu nie literować, tylko czytać litery nie przerywając, dopóki wyraz się nie skończy. Tak długo mówić głoskę, aż będzie wiedział, jak przeczytać nastepną - czasami musiało pojawić się yyy czy ee, ale szybko znikało. Trochę to czasami przypominało śpiew, ale działało nawet przy długich wyrazach (jedynym problemem były dwuznaki, ale szybko załapał, o co chodzi). Brzmiało to mniej więcej tak: mmmaaaaaammmmaaaa, sssaaaamooochhhhóóóóód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "przeciąganie" głosek to świetny sposób! :-)

      Usuń
  3. To prawie jak sposób mojego taty. W zerówce opornie szła mi nauka czytania. tata kupił kredę, pomalował drzwi w salonie na czarni. Po czym co wieczór siadł ze mną i uczył mnie czytać. Powtórzyć po nim umiałam, ale żeby samemu odczytać to nie bardzo. Potrafiłam wskazać odczytane słowo, ale odczytać nie. W końcu się na mnie wkurzył i napisał wielkimi literami DUPA. Przeczytałam z wielką radością. Od tamtej pory czytałam wszystko co wpadło mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha :) świetnie! pamiętem ze u nas w szkole krążył taki wierszyk "ząb zupa zębowa, dąb zupa dębowa" człowiek mimowolnie drugą zupę przekręca na dupę :p ale była frajda :D
    Twój sposób świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O podobnej metodzie pisze Kalicińska w książce "I wtedy moja córka powiedziała" ;-)

    OdpowiedzUsuń