Strony

Wasze historie o prezentowych wpadkach

Oto historie o prezentowych wpadkach, które przesłaliście. Zaradna spodziewała się ich więcej ale to chyba oznacza, że jesteście doświadczeni w kwestii prezentów i w większości trafiacie z wyborem :-)

I
Z okazji Chrztu Świętego zamówiłam dla Chrześniaka pamiątkową łyżeczkę ze srebra. Był na niej wygrawerowany napis z datą urodzin dziecka. Niestety był czeski błąd w dacie. Wynikało z niego, ze w dniu Chrztu dziecka nie było jeszcze na świecie. Dziecku co prawda nie zrobiło to różnicy, ale miny rodziców nie zapomnę do końca życia. Niefortunna wpadka była tematem plotek jeszcze długi czas a ja czułam się jak ostatnia analfabetka.

II
A co do wtopy to mieliśmy ich kilka i to z tymi samymi dziećmi a jest to męża chrzesniak i jego brat. Dzieci mają wszystko zabawki od podłogi do sufitu poukładane na półkach. Z jednej strony dobrze bo im nic nie brakuje i wszystko mają ale z drugiej strony dla nas kupujących prezenty jest to problem bo nigdy nie wiadomo co kupić. Raz kupiliśmy grę na PSP daliśmy około 100zl ale to mało ważne bo gdy mu daliśmy prezent powiedział że to ma :/. Kolejna wtopa to gdy umówiliśmy się na prezenty niestety mama chłopaków wymyśliła klocki lego ale takie po 150zl dla każdego niestety nie mogliśmy im kupić tego wiec kupiliśmy z lego ale trochę tańsze i niestety ale trafiliśmy znowu na to co mieli a więc modlę się aby w tym roku już takiej wtopy nie było ale znowu kupiliśmy klocki lego wiec czuje ze juz to mają.

III
Zeszła wigilia, cała rodzina przy stole, ja spracowana  starająca sie, robiąca prezenty na ostatnią chwilę i stało się :) dziewczynka lat 5 otrzymała zestaw kreatywny do zdobienia torebek, czekoladę oraz maskotke jako akcent czyli ta wisienka na torcie :) Podnieceni czekaliśmy na mikołaja, dziecko rozpakowało prezent i krzyczy : ooooo nie tylko nie robótki ręczne, przeglada dalej, patrzy czekolada ....mamo przecież mam uczulenie na czekoladę, pora na maskotę... zostałam nią trafiona centalnie między oczy" :) ale kmentarz matki (obdarowanego dziecka) na maskotkę był bezcenny "to chyba jakaś pomyłka.. maskotka kubusia puchatka ? " Miny nie jestem w stanie opisać gdy odpowiedziałam ze pomyłki nie zarejstrowano. Pominę fakt ze owa maskotka to był nietrafiony prezent który orzymało moje dziecko i postanowiłam podac ją dalej oszcedzajac zarazem..chcąc iść na ilość a nie jakoś . Mocy przybywaj. W środę kolejna próba wigilijna w tym samym gronie.

IV
W ubiegłym roku tuz przed świętami kuzynka mojego męża urodziła dzieciątko. Nie znamy się zbyt blisko ale tak się zdarzyło że szykowała nam się wspólna Wigilia u cioci, wypadało więc obdarować nowego członka rodziny, Z barwnych opowieści cioci wynikało że na świat przyszła piękna Antosia. Kupiłam więc Mikołajkową sukienusię w rozmiarze mini mini. Mama która rozpakowała prezent i obejrzała wdzianko wpadła w histeryczny śmiech a wszyscy goście razem z nią. Tylko ja i mój mąż siedzieliśmy skonsternowani, wręcz odrobine obrażeni. Okazało się że kuzynka dwa tygodnie wcześniej wydała na świat pięknego dorodnego syna Antosia ;-). Ubawu byo co niemiara zwłaszcza że mama kulturalna kobieta postanowiła że oczywiście przymierzy synowi prezent. Oczywicie zdjęcie z pierwszej gwiazdki Antosia w sukieneczce znalazło się w naszym albumie i latami będzie nam przypominać nasza wpadkę. A wystarczyłaby odrobinę większa dociekliwość.

V
Moja siostra ma dwójkę dzieci – chłopca i dziewczynkę. Na 3 urodziny siostrzenicy sprezentowałam jej śliczny różowy wózeczek, z lalką, ubrankami i akcesoriami dla niej. Dziewczynka obejrzała mój prezent bez emocji i zajęła się zabawką od innego gościa. Tymczasem jej brat troskliwie woził lalkę w wózeczku całe popołudnie, karmił z buteleczki i przebierał. Mimo pełnych półek autek i klocków, bawi się wózkiem z lalką do dziś. Wyrośnie z niego cudowny tato.

VI
Moim nie trafionym prezentem były klocki LEGO. Z racji tego że mój syn je ubóstwia stwierdziłam ze kuzynki syn dwa lata młodszy też je polubi. Miał 5 lat dostał zestaw  Star Wars Planet Series 2 po rozpakowaniu nie wykazał nimi zainteresowania otworzył i zostawił mój syn mu poskładałam zachęcał do zabawy. Pobawili się trochę i pogubili tego samego dnia  zostały tylko połówki kul. No i jak zorientował się ze ma tylko kule to zaczął się płacz ze Mikołaj go oszukał z prezentem bo dał mu znikające prezenty, i reszta kolacji nie była zbyt przyjemna bo mały płakał za zabawkami. Innym razem szwagierki pytałam się co kupić jej córce chciała lego Friends kupiliśmy okazało się ze wszystkim to mówiła i każdy kupił ten sam zestaw Lego Friends. Wiktoria nie była zadowolona bardzo marudziła, że Mikołaj nie potrafi się dogadać z Elfami i w 4 paczki spakował jej to samo. Bardzo jej  się to nie podobało i przez całą Wigilię dała wszystkim pokazać, że nie lubi świąt i Mikołaja bo jak on mógł jej tak zrobić.

VII
Pojechaliśmy do bratanka męża z zestawem lego, bo chłopiec ,bo lubi klocki a to prezent zawsze trafiony. Na miejscu solenizant rozpakował prezent i... mając dziwną minę powiedział: Dostałem już od Was taki zestaw ostatnio ale nie martwcie się ... jak mi się jakieś części zgubią to będę mieć jak znalazł.

VIII
Pojechaliśmy do rzadko widywanych znajomych i ich 2,5 letniego synka z symbolicznym prezentem składającym się z misia-pluszaka i jakiejś dziecięcej czekoladki. Mały rozpakował torebkę i najpierw zrobił buzię w podkówkę, potem na jego twarz wpłynęła słabo maskowana złość aż wreszcie energicznie nie patrząc nawet na pluszaka cisnął nim za siebie i powiedział "Nie lubię misi!" "Co tam jeście jest? eee tylko ciekolada"

IX
Wigilia kilka lat temu, z namaszczeniem rozpakowujemy prezenty i gdy wręczyłam ostatni mój prawie mąż oburzony spytał "Sobie nic nie kupiłaś?!" Dobrze, że jeszcze nie byliśmy po ślubie ,bo bym się z nim rozwiodła!

Zaradni uśmiali się czytając Wasze historie, dziękujemy za wszystkie maile! Nagrody trafią do autorów wpisów historii nr I i V. Prześlijcie swoje dane adresowe z numerem tel. dla kuriera z tego samego maila co zgłoszenie do zabawy.

4 komentarze:

  1. Bardzo fajne historie :-) Chyba najbardziej mnie rozśmieszyła ta z klockami lego :P Sama miałam podobnie, dla chrześnicy kupiłam lalkę, ale dopiero mój mąż mnie uświadomił, że już taką kiedyś kupiliśmy :-D Na szczęście zdążyłam oddać i wymienić prezent :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z ta Antosia najbardziej mi sie podobało:-) ja kiedyś kupilam siostrzenicy lale, którą byla duza i piękna ale rozpakowala ja tylko wtedy, później spakowala i tak stoi do dzis. Nie lubila sie bawić lalkami, dalej nie lubi za to byle jaki kon ja uszczęśliwi, tak jak moja mala:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Heheh motyw z klockami lego bardzo zabawny :) Niekiedy tak bywa :)

    OdpowiedzUsuń