Strony

Dzieje się :-)

Zaradna porzuciła miasto na rzecz pięknej, spokojnej i cichej wsi :-)
Ale od początku. Zaradni długo szukali większego lokum, takiego żeby dzieciaki miały osobne pokoje, oni własną sypialnię a Zaradna biuro. Obejrzeli wiele domów, byli już nawet umówieni w jednym na podpisanie umowy. Na 2 dni przed tym terminem, Zaradna namówiła męża na obejrzenie jeszcze jednego domu, żeby mieć 100% pewności, że dokonali dobrego wyboru. I przepadli już przed bramą. Decyzję o tym, że to właśnie będzie ich miejsce na ziemi podjęli w pół godziny. 
To było w lutym, resztę czasu zajęły formalności w banku, które zamiast trwać 2-3 tygodnie, zajęły 7. Okazało się, że firma, która robiła operat szacunkowy nieruchomości na zlecenie banku dała ciała. Bank mimo, że miał ten operat od 3 marca, o błędzie poinformował Zaradnych dopiero 1 kwietnia. Poziom wkurwu Zaradnej sięgnął zenitu, tym bardziej, że w umowie przedwstępnej z właścicielem domu był zapis, że do 31 marca ma być podpisany akt notarialny, a pracownicy banku od kilku dni dzwonili, że formalności skończą się jeszcze "dziś lub jutro". Te "dziś lub jutro" przewijały się przez kilka kolejnych dni. 
Zaradna spotkała się z dyrektorem banku. I tu wielki szacun dla niego, postawił wszystkich na równe nogi i sprawa była załatwiona na drugi dzień a Zaradni zwolnieni z ponoszenia kosztów błędnego operatu. Sprzedający również wykazał się zrozumieniem i zaczekał, mimo, że miał już drugiego chętnego na kupno domu.
Z poślizgiem, ale i z wielką radością 5 kwietnia (dzień po rocznicy ślubu!) Zaradni stali się właścicielami wymarzonego domku oraz podpisali cyrograf z bankiem na kolejne 30 lat. W tym miejscu szanownych Czytelników uprasza się o życzenia zdrowia dla Zaradnych, coby mogli pracować i spłacać hipotekę.
Dzień po podpisaniu aktu Młody dostał wysokiej gorączki i rozwalił misternie ułożony plan logistyczny przeprowadzki - samo życie. Opiekując się choruszkiem na zmianę, na przekór deszczowej pogodzie, Zaradni ratami przewozili swoje rzeczy i zaczęli urządzać nowe gniazdko. Potem było podpisywanie umów wszelakich z wodociągami, gminami, śmieciami, meldowanie, oglądanie nowej szkoły i czekanie na internet oraz telefon. Nadal część rzeczy jest w kartonach, ale są przynajmniej już w "swoich" pokojach. 
Zaradni zachwycają się nowym miejscem i ogarniają w nowej, jakże innej od miejskiej rzeczywistości. Kolejne wpisy będą o tym, czym wieś zaskoczyła mieszczkę, jakie są różnice między miejską a wiejską szkołą, o załatwianiu urzędowych spraw itp. Czytelników ciekawych porównań miejsko-wiejskich Zaradna zaprasza do lektury :-)

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. nooo, nie pisałam wcześniej, żeby nie zapeszyć, tym bardziej że z bankiem były takie cyrki i do końca nie miałam pewności, czy uda się sfinalizować kupno domu.

      Usuń
  2. gratulacje z całego serca niech Wam się dobrze mieszka!
    Oraz zdrowia i baaardzo dobrze płatnej pracy, co by zamiast w 30 lat spłacić w trzy!
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję! Marzenia się spełniają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super wiadomość... i wiem, co czujesz bo ja z moją rodzinką 3 lata temu również przenieśliśmy się z miasta na wieś do wymarzonego domku... i muszę powiedzieć, że była to jedna z najlepszych decyzji, jaką podjęliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po tygodniu na wsi czuję dokładnie to samo!

      Usuń
  5. Gratuluję! :D
    Cieszę się razem z Wami, że kazdy ma teraz własny kąt :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dzięki, dzieciaki wreszcie mają przestrzeń do życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zamienienia dobrego na lepsze. Sami 6 lat temu przeprowadziliśmy się z miasta na wieś. Teraz chętnie wracam do miasta ale na krótko ,bo hałas mnie drażni i zdecydowanie wolę słuchać śpiewu ptaków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję. Zaczęłam o czymś takim ostro marzyć, wykańczana przez socjopatkę-sąsiadkę.
    Serdeczne życzenia. I zazdroszczę z całego serca.
    N.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekstra wiadomość! Gratulacje ogromne :) Czyli że mogę się wpraszać na grilla? :P

    OdpowiedzUsuń