Strony

Sprawy urzędowe w mieście i na wsi

Zaradni przeprowadzili się na wieś. W związku z tym było masę spraw urzędowych do załatwienia: zmiana zameldowania, wyliczenie podatku od nieruchomości, przepisanie dzieci do nowej szkoły (o niej będzie osobny wpis), podpisanie umów z elektrownią, z wodociągami, na odbiór śmieci. I tu miłe zaskoczenie. W mieście wszędzie są kolejki, numerki, stanie w korkach, formalności zajmują kilka dni - na wsi wszystko załatwione od ręki. Żadnych kolejek, Zaradni byli jedynymi interesantami, urzędnicy uśmiechnięci, mili, bardzo pomocni, nawet w sprawach wykraczających poza ich dział. Zaradnym opadły szczęki ze zdziwienia i tym bardziej upewnili się, że wyprowadzka na wieś to była dobra decyzja.
Ale, żeby nie było tak słodko-pierdząco jest też coś, co zaskoczyło Zaradnych - wywóz śmieci. Wprawdzie jest taniej niż w mieście (za segregowane 10 zł / m-c od osoby), ale są odbierane raz na 2 tygodnie. W mieście śmieciara podjeżdżała co tydzień. Trzeba więc mieć miejsce, gdzie przez ten czas zbiera się worki. O ile w przypadku plastiku, papieru czy szkła to nie problem, o tyle śmieci "ogólne" śmierdzą :-( No cóż, trzeba będzie doskonalić sztukę ograniczania odpadków.
Kolejna sprawa to koszt ścieków - prawie 2 razy droższy niż w mieście. Ale taki urok życia na wsi - mniejsza ilość mieszkańców a koszt utrzymania kanalizacji ten sam. 
Mimo tego, jak na razie Zaradni widzą więcej plusów życia na wsi niż w mieście. No i wreszcie mogli przygarnąć psiaka :-)

10 komentarzy:

  1. Te śmieci to dla mnie też masakra. Również na wsi mieszkamy, także wywożą co 2 tygodnie, w domu mieszka 5 osób. Całe jedno pomieszczenie zawalone śmieciami. I teraz najlepsze - popiół też trzeba wrzucać do worków. Popiół... do plastikowego worka....

    A co do nieczystości. Wodę mamy za darmo, bo ze studni. Za wywóz ścieków za to płacimy 300 zł/mies.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na razie zbieramy w garażu, ale trzeba będzie inaczej to zorganizować. Popiołu nie mamy, ale jest trawa po koszeniu. Nie mamy grządek, więc kompostownik mija się z celem, a taka trawa w worku, w upale po 2 tygodniach... ughhhh

      Usuń
  2. Psiak przepiękny :) A co do śmieci... No niestety, trzeba mieć jeszcze taki duży śmietnik w ogrodzie, gdzieś daleko od domu, bo niestety ale śmieci śmierdzą. Zwłaszcza latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) No właśnie myśl o upale i trzymaniu śmieci mnie martwi.

      Usuń
  3. U nas śmieci odbierają raz w miesiącu. Tyle, że nie zbieramy do worków, tylko do plastikowych koszy. Jako ciekawostkę napiszę, że w miasto płaci tyle samo co my a mają odbierane 2 razy w miesiącu i jeszcze należy im się odbiór kompostu a nam nie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spytać w gminie, czy można worki zastąpić koszami. Jakoś ładniej to wygląda :-)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na naszej wsi też śmieci odbierane są 1 raz w miesiącu. Mamy 2 kontenery na zmieszane i wystarcza spokojnie. Na odpady organiczne proponuję kompostownik - zmniejszy się znacznie ilość odpadów a zyskacie (za jakiś czas) fajną ziemię pod rośliny. Wena ogrodnicza dopada prędzej czy później !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broniłam się rękami i nogami przed kompostownikiem, bo ani grządek nie ma, tylko trawnik, ani za bardzo miejsca na niego, ale chyba dam się przekonać. Coś ze śmieciami trzeba zrobić.

      Usuń
    2. No pewnie, że kompostownik - organiczne się rozłożą i będzie jak znalazł pod uprawy (nawet drzewek wzdłuż ogrodzenia czy czegoś w tym rodzaju), a jak się wyeliminuje plastik i szkło oraz organiczne, to śmieci pozostałych będzie tyle, co na szufelce :) Mogą i miesiąc poczekać.
      Noemi

      Usuń