Strony

Jak Zaradna na fitness poszła :-D

Zaradna namówiona przez koleżanki, poszła na fitness. Taki wiejski, w szkolnej sali gimnastycznej. Yesuuuu, co tam się działo.
Trzeba zacząć od tego, Zaradna doświadczenie w fitnesie ma niemal żadne. Wprawdzie była raz w super wypasionym miejskim klubie, kupiła karnet na miesiąc z góry. Weszła na zajęcia, wielka sala cała w lustrach, stepery, piłki, śmiłki - everything z górnej półki. Zaczęła się rozgrzewka, dwa kroki w prawo, 3 kroki w lewo, jakiś podskok i Zaradna padła jak długa. 
Dopadł ją taki skurcz, że miała nienaturalnie wygiętą kostkę i wyła z bólu. Na szczęście obok była siłownia, prowadząca zawołała dwóch silnych przystojniaków. Wynieśli Zaradną, położyli na kanapie, jeden podawał magnez do picia, drugi z oliwką rozmasowywał nogę. Cudnie było. Na kanapie z mięśniakami, bo na fitness Zaradna nie wróciła. Ani tam, ani nigdzie indziej.

Aż do wczoraj. Wiejska szkoła, sala gimnastyczna, zero sprzętu, każdy przynosi swoją karimatę, wodę i ręcznik. Przyjeżdża babeczka ze sprzętem grającym i jedzie z koksem.
Ćwiczące w różnym wieku, młodsze, starsze, chudsze, grubsze - pełny przekrój polskiej wsi. Fikają jak tralala, nóżka w prawo, nóżka w lewo, przysiady, wykroki i co tam jeszcze. I Zaradna wśród nich. Wszyscy w prawo, ona w lewo, wszyscy dół, ona w  górę, coś na kształt tego: 


I ćwiczenia, w trakcie których Zaradna mało nie padła:

Prowadząca mówi co i jak, pośladki w górę, przytrzymać, opuścić 1 cm nad podłogę, ale ich nie kłaść i znów w górę. Zaradna spina się cała w sobie i ledwie podnosi pośladki na ten 1 cm nad podłogę, a co z resztą ćwiczenia? Doopa. Gruuuba doopa.
I skłon. No co może być trudnego w zwykłym skłonie? A no to, że nie da się zrobić skłonu z oponą na brzuchu i cyckami w rozmiarze 90 HH!

W trakcie zajęć Zaradna ledwie zipiała, była zdyszana... nie to złe określenie - łapała powietrze jak ryba wyjęta z wody, pot leciał ciurkiem, miała mroczki przed oczami - a może to byli bracia Mrok? Prowadząca kilka razy pytała czy wszystko ok i wiecie co? Było super! Jutro kolejne zajęcia :-D

1 komentarz:

  1. haha.. dobra historia :) ale najważniejsza to motywacja! Tak trzymać, pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń