Strony

pitu - pitu

Zaradna siada do komputera, zabiera się za pisanie, kasuje, odchodzi, znów siada, znów kasuje.... weny brak. A przecież jest tyle rzeczy do opisania:

- dzieciaki kolejny raz zostały wyróżnione na koniec roku - hip, hip - hurra :-)

- Młody jest mistrzem matematyczno-szachowym, siadając do planszy, mówi w ilu ruchach pokona przeciwnika i naprawdę rzadko kiedy się myli :-)

- Mała (już nie taka mała, przerosła starszego brata) ma predyspozycje na akrobatkę - jeździ na rolkach jednocześnie podrzucając i kręcąc hula-hop, chodzi na tańce z hip-hopu a od września chce dołączyć także do grupy break-dance i kręcić się na głowie :-)
 
Generalnie dzieciaki na wsi spędzają niemal cały wolny czas na podwórku, ich rozwój fizyczny nabrał błyskawicznego tempa. Całymi godzinami wydurniają się u sąsiadki w basenie, jeżdżą na rolkach, rowerze, skaczą na trampolinie, grają w piłkę, badmintona - wchłaniają witaminę D ze słońca i korzystają z wolnego ile tylko się da.
I tu Zaradna zauważyła kolejną odmienność względem wychowywania dzieci w mieście i na wsi. Miastowe mamy przed wyjściem na podwórko smarują dzieciaki kremami z filtrem, zakładają czapeczki, okularki itp. Na wsi mamy otwierają drzwi... i tyle. I dotyczy to również całkiem małych dzieciaczków. Który sposób lepszy? Czas pokaże. 

Jedno jest pewne - "wsiowe" dzieciaki mniej chorują. Frekwencja w okresie jesienno-zimowym, w wiejskiej szkole jest o wiele wyższa niż w miejskiej. Zaradna pisze o chorobach typu przeziębienie, grypa, zapalenie oskrzeli, bo jak była ospa, to wykosiło pół klasy.

Zaradni myśleli, że dzieciaki już się całkiem "zewsiły", ale co to, to nie - kiedy na wycieczce rowerowej oblazły ich małe muszki, darły się w niebo głosy i uciekały jakby ich przynajmniej grizzli gonił. A uciekali nie na rowerach, tylko z rowerami w rękach :-D

Na koniec dialog ojca z synem - humorystyczna edukacja anatomiczna:
Zaradny wyjaśnia Młodemu, że mężczyzna ma głowę i główkę. Głowa na karku, główka w majtkach.
- hurra, mam 2 głowy - cieszy się Młody - ciekawe, w której mam mózg? - dodaje po chwili namysłu
Zaradni poskładali się ze śmiechu. Póki co w tej większej, mruknęli do siebie porozumiewawczo.

2 komentarze:

  1. hehehe... no tekst o głowie i główce mnie rozbawił na maxa :-D super! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki co raz mają takie teksty, muszę je zapisywać :-)

      Usuń